Pismo z sądu odbierzesz w kiosku. NIK sprawdzi sposób dostarczania przesyłek przez PGP

15.01.2014, 17:37; Aktualizacja: 15.01.2014, 18:30

Najwyższa Izba Kontroli sprawdzi, czy doręczanie pism sądowych i zawiadomień ze strony prokuratury do kiosków nie narusza interesu Polaków. Ten obowiązek realizowała wcześniej Poczta Polska, ale po zmianie prawa przetarg na obsługę tego rodzaju korespondencji wygrała Polska Grupa Pocztowa, która za punkty odbioru tych pism wyznaczyła m. in. kioski i punkty obsługi sprzedających np. kupony Lotto.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:IAR
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • Marian(2014-01-17 14:34) Zgłoś naruszenie 00

    Zastanawia mnie ta dziwna totalna obrona interesów Poczty Polskiej i deprecjonowanie w czambuł nowego operatora pocztowego tj PGP. Właśnie dziś odebrałe w punkcie SKOK przesyłkę sądową bez kolejki, bez skwaszonych min pań z okienek PP, bez zniechęconego wyszukiwania przesyłki etc etc . Tego wszystkiego PP przez dziesięciolecia nie nauczyła się. Dobrze więc stało się, że PGP wygrywając przetarg utarła butnego nosa PP i ...niech już tak zostanie. A drobne uchybienia PGP pewnie szybko zostaną usunięte .

    Odpowiedz
  • what does the fox say(2014-01-16 18:20) Zgłoś naruszenie 00

    Bo od nakazu zapłaty zawsze przysługuje sprzeciw.
    Prawo materialne a prawo procesowe to dwie różne rzeczy. Sędzia nie rozstrzyga na postawie własnego widzimisię tylko na podstawie przepisów. Szkoda, że pieniacze tacy jak ty tego nie rozumieją. Masz pretensje? Miej do siebie. Nie głosuj na idiotów bo to oni stworzyli prawo, na które teraz narzekasz.

    Odpowiedz
  • Witalis(2014-01-16 10:14) Zgłoś naruszenie 00

    No właśnie, Lokomotywa! Skąd podsądny ma wiedzieć, że są podstawy do sprzeciwu, a zatem, że powinien wnieść sprzeciw, skoro nie otrzymał wyroku (piszętu o wyroku nakazowym)?
    Skoro sędziowie stoją na stanowisku, że bez wiedzy o treści wyroku nakazowego należy składać "na ślepo" sprzeciw, żeby nie utracić do niego prawa, to wysyłanie nakazów do adresatów jest marnowaniem pieniędzy publicznych.
    W opisanym przykładzie obwiniony wciąż nie otrzymał treści wyroku z pełnej winy sądu. Jakim prawem taki wyrok nadal korzysta z atrybutu prawomocności, gdy sędzia już na 100% wie, że nie doszło do prawidłowego doręczenia?
    Ustosunkuj się do tego zasadniczego zagadnienia, zamiast z uporem charakterystycznym dla wielu sędziów oddcedzać fakty i ograniczać się do promowania a priori założonego efektu.
    Jesteś zdecydowany stwierdzić, że utrzymywanie prawomocności wyroku, przy wiedzy sędziego o braku skutecznego doręczenia (nawet tego fikcyjnego), jest zgodne z konstytucyjnym prawem do sądu i do zaskarżenia orzeczenia?

    Odpowiedz
  • Lokomotywa(2014-01-16 08:53) Zgłoś naruszenie 00

    Przeczytajcie, Witalisie odnośny przepis.
    Dowiecie się wtedy, że wraz ze złożeniem wniosku o przywrócenie terminu należy dokonać czynności, której terminowi uchybiono.

    Odpowiedz
  • Witalis(2014-01-15 22:23) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli chodzi o kwestię przestrzegania prawa (czyli również KonstytcjiRP). Kiedy przepisy sędziom nie pasują, krzyczą o ich niekonstytucyjności i nawet odmawiają wykonywania obowiązków orzecznczych. Ale gdy przepisy kogoś pozbawiają prawa do sądu (bo uznawanie fikcji doręczeniowej skutkującej pozbawieniem środków prawnych to pozbawianie prawa do sądu wynikającego z art. 45 ust. 1, jak też z art. 78 Konst.RP. ), jakoś środowisko sędziowskie nie protestuje. Czy coś przekręciłem?
    Fikcja doręczeniowa istnieje w wielu państwach, ale nie zawsze pozbawia się tym sposobem kogoś prawa do sądu. Tak np. w RFN dłużnik ma prawo w dowolnym momencie wnieść środek prawny, który zostanie merytorycznie rozpoznany. Może w każdej chwili podnieść argument o braku reprezentacji w procesie. Byle nie powtarzał skarg.
    Natomiast, jeśli są państwa, gdzie funkcjonują podobnie niskie lub jeszcze niższe standardy zachowania praw, jak w Polsce, nie powinien być to wzór do naśladowania.

    PS. Właśnie zapoznałem się z postanowieniem sędzi J. Mierzwy-Dzięcielskiej z SR w Gdyni. Oddaliła ona żądanie uchylenia prawomocności wyroku nakazowego oraz wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu. A w sprawie obwiniony dowiedział się o istnieniu przeciwko niemu wyroku nakazowego, dopiero gdy wydział wykonawczy w sądzie zażądał niezwłocznej zapłaty grzywny p/r. egzekucji. Sędzia oddaliła wniosek obwinionego, mimo że wiedziała, iż żaden nakaz na jego adres nie został wysłany, gdyż ktoś w sądzie pomylił adres. A sąd swoje postanowienie argumentuje tym, że obwiniony powinien był wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu, wnieść sprzeciw (choć nigdy nie mógł zapoznać się z wyrokiem i z wnioskiem o ukaranie). Zatem sędzia ta uważa, że sprzeciw należy wnieść, nawet nie mogąc zapoznać się z przesłankami, czy byłby zasadny, i mimo ewidentnej winy sądu z doręczeniem. Zatem całość już nie tylko fikcji doręczeniowej przewidzianej prawnie, ale też ewidentnego błędu sądu, ma ponieść podsądny. Po co więc w ogóle wysyłać nakazy zapłaty, to tylko marnowanie pieniędzy, czyż nie? Takie właśnie standardy orzecznicze przeważają. G... mnie obchodzi, że może podobnie dzieje się w innych państwach. Albo bowiem sędziowie mają rozum i umiejętność interpretacji prawa w świetle Konstytucji, albo na sędziów się nie nadają. Bo co to za sędzia, który wie, że podsądny został pozbawiony środków prawnych, a mimo tego akceptuje taki stan?
    Mogę podać liczne przykłady, jak to dłużnik nie może nic zrobić, mimo przywołania okoliczności, że nie mieszkał pod adresem wysłania pism procesowych. Sądy w dwóch instancjach uznawają, że taki adres był podany we wniosku o kredyt. (A co ma prawo materialne do prawa proceduralnego - nie tak wiele - ale zdaniem sędziów trzeba zadbać przede wszystkim o prawa reprezentowanych przez adwokatów i radców lichwiarzy).
    Przy tym wszystkim - jak wspaniale poprawiają się statystyki rozpoznanych spraw.

    Odpowiedz
  • utkowy(2014-01-15 21:31) Zgłoś naruszenie 00

    do 1

    Ta tzw. fikcja doręczenia istnieje na całym świecie i nie do końca rozumiem sens wypowiedzi kolegi, bo takie są przepisy i akurat tutaj to nie szukałbym winy wśród sędziów

    do 2

    Nie jestem i całe szczęście sędzią ale chyba się zagalopowałeś. O łapówkach to każdy słyszy i czyta tylko jakoś nie widzę, żeby te tysiace Polaków, którzy o nich piszą zgłaszali sprawy na policji...

    Odpowiedz
  • Lokomotywa(2014-01-15 18:50) Zgłoś naruszenie 00

    A co powiecie Witalisie, jak wam powiem, że uznawanie przesyłek za doręczone jest przejawem szanowania przez sędziów obowiązującego prawa?

    Odpowiedz
  • Witalis(2014-01-15 18:17) Zgłoś naruszenie 00

    Szkoda, że NIK nie może sprawdzić sądów i komorników w zakresie poszanowania praw osób pozywanych do realnego otrzymania pism procesowych i egzekucyjnych, bez powszechnego nadużywania fikcji "doręczeniowej", ze skutkiem w postaci pozbawiania praw procesowych.
    Szkoda, że nie ma sposobu na rozstzygnięcie, czy uznawanie adnotacji anonimowego doręczyciela na zwróconej przesyłce, typu: "awizowano - nie podjęte" albo "adresat wyprowadził się" za korzystające z zasady wiarygodności dokumentu urzędowego, to wyraz rozpowszechnionej głupoty wśród sędziów, czy ich skrajnej arogancji.

    To, który operator pocztowy zajmie się doręczaniem nie wpływa na stan umysłowy (mentalność) sędziów w tych drobnych, a jakże newralgicznych kwestiach, do jakich należy dbałość skuteczne doręczenia z punktu widzenia zapewnienia praw procesowych. Tu tkwi największy problem.

    Problem zapewnienie bezpieczeństwa przesyłek to problem najnowszy.
    Ale starych grzechów wymiaru sprawiedliwości nikt nie ma odwagi nagłośnić, ani naprawić. Kto by się za to wziął, zostanie okrzyknięty przez środowisko z SSP Iustitii za nieuprawnionego do naruszania świętości: Niezawisłości i Niezależności Sędziowskiej, a wielu innych sędziów będzie uważać, że się ich obraża.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane