Sejm zaakceptował rewolucję w procesie karnym. Nowa procedura przesądzona

autor: Anna Krzyżanowska02.09.2013, 07:11; Aktualizacja: 02.09.2013, 08:54
książki, prawo, sprawiedliwość

Prawoźródło: ShutterStock

Większa kontradyktoryjność, przyznanie radcom prawnym uprawnień obrońców, umożliwienie sądowi odwoławczemu przeprowadzenia dowodów.


wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (26)

  • Radca pr(2013-09-07 14:09) Zgłoś naruszenie 00

    Kazdy radca, adwokat ma swoją specjalizacje. Nie ma ludzi od wszystkiego. Ja jestem radca i akurat uwielbiam karne. Uważam, ze sie na tym bardzo dobrze znam. A jak już tak sprawdzali jak szkolenie wyglada to sprawdzcie jak wyglada nauczanie karnego u adwokatów. A idąc takim tokiem myślenia to my mamy dużo cywilnego i gospodarczego. To co mamy uprawnienia adwokatom odebrać. Fakt jest faktem ze praktyka uczy i zamiłowanie do danej dziedziny.

    Odpowiedz
  • Hahahh(2013-09-07 14:06) Zgłoś naruszenie 00

    Panie specjalisto od ubezpieczeń, może skończ aplikację. Będziesz mógł występować w sadzie w każdej dziedzinie prawa. Jesteś taki zdolny to bez problemu ja skończysz.

    Odpowiedz
  • Radca(2013-09-07 13:45) Zgłoś naruszenie 00

    Ludzie czy wy wiecie jak teraz wyglada aplikacja adwokacka??? Zdaje sie testy. A na radvowskiej bardzo trudne egzamin!!! Dlaczego więc adwokat może być obrońca a radca nie??? Poza tym klient ma wybór. Może wybrać bądź jednego nad drugiego. Ja jestem radca i znam sie na prawie karnym dużo lepiej niż moja koleżanka adwokat.

    Odpowiedz
  • Doktor(2013-09-07 13:41) Zgłoś naruszenie 00

    Aplikanci radcowscy maja rownież patronów! Do tego maja kupę zdjęć z karnego i bardzo trudne egzaminy. Na egzaminie zawodowym tez zdają prawo karne. A więc ich wykształcenie nie jest inne niż adwokatów. Porównanie do magistra prawa świadczy o totalnej ignorancji autora komentarza. Daj Boże aby nie był to prawnik. Szkoda mi jego klientów. Przyszłych. Bo aplikacji na pewno nie ma. To ze radcowie nie mogli bez obrońcami nie ma i nie miało żadnego uzasadnienia prawnego!!!

    Odpowiedz
  • faxe(2013-09-04 04:55) Zgłoś naruszenie 00

    “ Zaproponowane zmiany art. 167 k.p.k. przerzucają wprawdzie ciężar przeprowadzenia dowodów na strony, to jednak sąd może przeprowadzić dowód z urzędu wówczas, gdy sprawa będzie zmierzała w kierunku, który oddala go od ustalenia prawdy.

    Chodzi więc o to, aby sąd nie musiał orzekać na podstawie dowodów przeprowadzonych na wniosek stron wówczas, gdy jest przekonany o tym, że nie są prawdziwe. Nowelizacja nie zmienia bowiem fundamentalnej zasady procedury karnej, ujętej w art. 2 par. 2 k.p.k.: celem postępowania toczącego się przed sądem nadal będzie ustalenie prawdy materialnej, mającej oparcie w faktach, a nie prawdy procesowej (formalnej).”

    Czyli, nie tylko sędzia może nie dopuścić dowodu, na podstawie praktycznie widzimisię, ale też w dowolnym momencie rozprawy, może uznać, że dopuszczone i przeprowadzone przez stronę dowody nie są prawdziwe i wtedy wziąć inicjatywę w swoje ręce...

    Ale przecież reformatorzy nie zmienili art.7 kpk, a dowody będą przeprowadzały dwie strony – oskarżyciel i obrona. A sędzia dalej będzie oceniał te dowody swobodnie, czyli zgodnie z dyrektywami zawartymi w art. 7 kpk. Jest oczywistym, iż nieprawdziwe dowody ma obowiązek odrzucić. Sędzia ma być arbitrem, rozstrzygającym, która wersja wydarzeń jest tą prawdziwą, na podstawie przedstawionych przez strony dowodów. Po co sędziemu w takim razie uprawnienia przeprowadzenia dowodów ?

    W tym absuradalnym uzasadnieniu twórcy tej nowelizacji, nie chodzi przecież o troskę, aby sąd nie musiał orzekać na podstawie dowodów “gdy jest przekonany o tym, że nie są prawdziwe”, ani o fundamentalną zasadę prawdy materialnej. Aby uznać to uzasadnienie za prawdziwe, musielibyśmy przyjąć, iż obydwie strony przepprowadzają „dowody nieprawdziwe“ i sąd musi przeprowadzić sam dowody. Taka sytuacja jest praktycznie niemożliwa.

    Po co więc sędziemu uprawnienia przeprowadzania dowodów?

    Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Opinii Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.
    „ Na przeciwnym biegunie znalazł się obrońca (pełnomocnik), którego rola i uprawnienia zostały powiększone w sposób wykraczający nie tylko poza realne potrzeby, ale także poza racjonalne kategorie (obrońca na żądanie na etapie postępowania sądowego, dostęp do akt postępowania przygotowawczego itp.). Niewątpliwym jest, iż to właśnie ta grupa jest jedynym beneficjentem projektowanych zmian, kosztem nie tylko uprawnień organów prowadzonych postępowania przygotowawcze oraz oskarżających, ale przede wszystkim kosztem racjonalnego wymiaru sprawiedliwości, który winien opierać się na mechanizmach pozwalających na ujawnienie prawdy w toku procesu.(…)

    W razie wejścia w życie planowanej pełnej kontradyktoryjności procesu karnego z dużym prawdopodobieństwem można przewidywać gwałtowne zwiększenie liczby wyroków uniewinniających.”

    Przeprowadzanie dowodów przez sędziego, ma uchronić prokuratury od kompletnego blamażu na sali sądowej. Jakość aktów oskarżenia znają wszyscy zajmujący się wymiarem sprawiedliwości w Polsce i tysiące niewinnie skazanych. Kiedy prokurator będzie przeprowadzał nieprawdziwe dowody, sędzia nie będzie brał pod uwagę prawdziwych dowodów obrony jak powinien w procesie kontradyktoryjnym. Przeprowadzi sam postępowanie dowodowe i „uprawdziwi“ nieprawdziwe dowody prokuratury i te weżmie pod uwagę. I dalej prokuratura będzie miała około 99% skazań. Podobne osiągnięcia mają prokuratorzy na Białorusi, w Rosji, Korei Płn. Chinach etc. W cywilizowanym świecie około 70% lub nawet mniej jest normą.

    Tylko naiwni, nie znający realiów wymiaru sprawiedliwości w Polsce dadzą się nabrać na te zmiany.

    Odpowiedz
  • ssr(2013-09-04 00:06) Zgłoś naruszenie 00

    ta kontradyktoryjnosc niczego nie przyspieszy, a odwrotnie wydluzy postepowanie (sady w duzym stopniu beda dalej dopuszczac dowody z urzedu chcac z czystym sumieniem podpisac wyrok uwazajac go za sprawiedliwy, a do tego zwiekszy sie inicjatywa dowodowa stron reprezentowanych w prawie kazdej sprawie przez profesjonaliste - powyzsze posty, ze nie bedzie obroncy to bzdura bo pojawi sie darmowy obronca z urzedu przed sadem na kazde zyczenie), zapadnie wiecej niesprawiedliwych wyrokow (z pominieciem prawdy materialnej i spolecznego poczucia sprawiedliwosci - czesc sedziow pojdzie na latwizne i bedzie stosowac ta "kontradyktoryjnosc"), a przede wszystkim koszty procesow karnych bardzo znacznie sie zwieksza (wracamy do obroncy na zyczenie w prawie kazdej sprawie - wiesc gminna szybko ludziom przyniesie, ze wystarczy zlozyc wniosek i obronca musi byc - jakosc takiej obrony to inna sprawa; na marginesie w projekcie by oszukac resort finansow kilkakrotnie zanizono przewidywane koszty takiej obrony z urzedu ktore faktycznie obciaza budzet panstwa - co zreszta spowoduje, ze za pare lat politycy wycofaja sie z tego "kontradyktoryjnego" procesu na ktory spoleczenstwa nie bedzie stac z powyzszych, lacznie uwzglednianych, wzgledow). Reasumujac bedzie gorzej niz dzis, ale takie sa skutki, gdy reforma procesu zajmuja sie teoretycy, a nie praktycy.

    Odpowiedz
  • Stow. Przeciw bezprawiu(2013-09-03 09:26) Zgłoś naruszenie 00

    Nowy kpk najbardziej haniebna ustawa uchwalona od 1960 r. przez Sejm RP.
    1.nadal brak jest prawa do nagrywania spraw, jeśli tego chce uczestnik postępowania
    2. nadal stowarzyszenia nie mogą brać udziału w sprawach jeśli to nie spodoba się sędziemu, a jeśli sąd dopuści stowarzyszenie to nie może ono zadawać pytań, składać wniosków i pisać zażaleń, apelacji itp. Jedyna zmiana, która ma powiększyć udział społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości to ta, że sąd odwoławczy będzie rozpoznawał odwołania w składzie sędzia i dwóch ławników. A to jest NIC !!! Udział ławników w sądzie II instancji nie jest spełnieniem gwarancji udziału społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, a produkcją wyroków - bo cóż wie ławnik o sprawie d II instancji?
    3. Nadal źle sformułowany jest art. 351 kpk, który umożliwia dobieranie a nie obiektywne wyznaczanie sędziego do sprawy.
    4. Posiedzenia sądu nadal w istotnych sprawach ( art. 95 kpk) będą niejawne a jawne będą te nie istotne które wymienia projekt w art. 95 a kpk. Zatem tak jak dotychczas prokurator może umorzyć oczywiste przestępstwo, które podlega jednoinstancyjnej niejawnej kontroli sądowej i staje się ono prawomocne, bowiem kasacja RPO jest fikcją. Aż dziw bierze, że profesorowie prawa z Komisji nie dostrzegli braku konstytucyjności umarzania spraw w sądach I instancji decyzji prokuratorskich - kiedy sądownictwo zgodnie z Konstytucja RP jest dwuinstancyjne.
    5. Nadal prokurator będzie mógł wnosić kasację od każdego orzeczenia sądu zaś oskarżony nie - np. wyroki w zawieszeniu. Mało tego prokurator będzie mógł wnosić kasację wielokrotnie aż zmusi sąd do wydania wyroku po jego myśli. Pytamy więc jaka to kontradyktoryjność i równość stron w postępowaniu.
    6. nadal sędziowie dowolnie będą mogli kierować każdego na badania psychiatryczne bez możliwości odwołania się do sądu odwoławczego.

    W projekcie dumnie ( durnie) zapisano, że był on szeroko konsultowany społecznie. Pytamy z kim? Z sędziami, prokuratorami i kim jeszcze ? - może z Fundacją Helsińską - która od dawna nie społeczeństwa. Ten projekt to projekt BUBEL, który ma służyć sędziom i prokuratorom, a nie obiektywnemu wymierzaniu sprawiedliwości. Pewne zauważone zmiany pozytywne, nie zmieniają naszej oceny, że sędziowie i prokuratorzy nadal chcą być poza kontrolą społeczną a wtórują im w tym profesorowie prawa w Polsce. To nie jest reforma prawa karnego, lecz zwiększenie bezkarności sędziów i produkcja wyroków w imię skrócenia czasu sądzenia o które karci nas ETS. Polecam stronę internetową Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu w Bielsku-Białej która tej sprawie poświęciła wiele miejsca. Wpis ten dedykuję wszystkim tym, którzy w komentarzach chwalą reformę, a która wyjdzie im gardłem.

    Odpowiedz
  • jorry123(2013-09-02 21:50) Zgłoś naruszenie 00

    dziwne, najwięcej do powiedzenia i przeciwko nowej procedurze karnej mają ci, co nie mają o tym zielonego pojęcia, a w szczególności nie zdają sobie sprawy z tego, jak obecnie często osoba niewinnie oskarżana musi walczyć latami o swoją niewinność, ci apologeci obecnej procedury nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że wywodzi się ona z systemu sowieckiego, a doprowadziła do takiej patologii, że wyroki uniewinniające są uchylane "na wszelki wypadek", bo być może jeszcze jakieś czynności dowodowe da się przeprowadzić, i być może da się udowodnić winę ...
    dziwne jest też to grono wszystkich oburzonych, co twierdzą, że teraz bogaci przestępcy nie trafią do więzienia, tak jakby celem procedury było posadzenie człowieka, ale to też sowiecki wynalazek. szanowni obrońcy starego porządku zapominacie o jednej podstawowej rzeczy dla prawa karnego: lepiej jest gdy na wolności jest chociażby 100 morderców, aniżeli chociażby jedna osoba niewinna miała się znaleźć w więzieniu... niestety obecna procedura tę zasadę miała sobie za nic... więc może lepiej nie bronić przegranej sprawy...

    Odpowiedz
  • panJacek(2013-09-02 20:13) Zgłoś naruszenie 00

    Dotychczasowy system był skrajnie niesprawiedliwy, a kto zagwarantuje że nowy nie będzie niesprawiedliwy? NIKT. Te zmiany (częściowo nawet sensowne) spowodują, że oskarżony bez pomocy prawnej zostanie skazany tylko dlatego że nie będzie wiedział jak się bronić. Oszust i malwersant zyska więcej pewności, że "papuga" na pewno wygra.
    Dużym nadużyciem w artykule jest twierdzenie, że polski proces karny jest procesem inkwizycyjnym - pan minister a także autorka chyba spała na historii prawa... (ten pierwszy też przecież prawnik)
    Do "zlot": naucz się czytać ze zrozumieniem - jeśli ktoś cytuje konkretną osobę (która przekręciła znane powiedzenie), to po cóż chcesz poprawiać autora cytatu?

    Odpowiedz
  • prawnik nie z korporacji(2013-09-02 19:43) Zgłoś naruszenie 00

    No to są żewne jaja. Zajmuje się prawem ubezpieczeń społecznych. Poza zakładem pracy nie wolno mi reprezentować nikogogo, choć od 10 lat zajmuje się tym jednym. Występuje też przed sądami.
    Gdyby zestawić moje doświadczenie z radcą prawnym - byłoby wręcz śmiesznie.
    JEDEN MIESIĄC mojej pracy to 160 godzin pracy (prawniczej) w ubezpieczeniach.
    CAŁA PRAKTYKA absolwenta aplikacji to 18 godzin (sprawdziłem w internecie).

    I takiemu absolwencinie pozwalają udzielać porad z ubezpieczęń społecznych i być pełnomocnikiem w sądzie. To jakieś pomylenie rzekomo racjonalnego ustawodawcy.

    Za 3 lata mój kontakt z prawem ubezpieczeń wynosik ok. 5766 godzin (w tym rozprawy).
    Kontakt absolwenta aplikacji to 18 godzin

    Porównajcie 5766 godzin do 18 godzin

    5766 godzin zawodowego, profesjonalnego kontatku z prawem ubezpieczeń w zestawieniu z 18 godzinami wykładów prowadzonych przez takich samych 'ekspertów' jak ten 18 godzinny 'specjalista'. To zestawienie tylko z 3 lat.
    Gdybym porównaj z całej mojej praktyki zawodowej - to byłaby miazga.
    Około 20 000 godzin praktyki do 18 godzin aplikacyjnego eksperta.

    Racjonalność 'racjonalnego' ustawodawcy, racjonalnie rzecz biorąc jest mocno wątpliwa. Ja według korporacji stwarzam zagrożenie dla klientów, a taki 18-godzinniak nie.
    To nawet nie jest śmieszne - to jest żałosny przykład prawnego absurdu.

    Odpowiedz
  • entif(2013-09-02 18:31) Zgłoś naruszenie 00

    Do mec.
    Gdybyś nie wiedział, to ci podpowiem, że nazwa mecenas to ludowe przekręcenie łacińskiego słowa mercenarius - czyli najemnik. Czyli w skrócie, tak chłopi mówili na tych do wynajęcia, gdyż wada wymowy nie pozwalał im wymówić r, albo może byli bezzębni i "r" im nie wchodziło. Obecni prawnicy dumnie obnoszą się tytułem pochodzącym od przekręconego przez chłopów słowa najemnik :))))))

    A zagadka jest i to niemała. Oto prawo do występowania przed sądem dostali radcy prawni, którzy za komuny nie mieli żadnego przeszkolenia z prawa karnego. Ich pojęcie o prawie i postępowaniu karnym jest w porównaniu do obecnych absolwentów III roku prawa - zerowe. Skończone za komuny studia, potem zero kontaktu z prawem karnym - teraz mogą być pełnomocnikami, bez żadnego egzaminu. Bez żadnych wątpliwości świeży magister prawa pamięta postępowanie i prawo karne stokroć lepiej niż ktoś kto je końćzył w latach 80-tych.

    Spójrzmy dalej. Obecni świeżuctcy aplikanci - za 3 lata aplikacji mają przewidziane 24 godziny karnego, karnego skarboweg i wykroczeń - czyli po 8 godzin na każde.
    Do tego 48 godzin wykładów i ćwiczeń z postępowania karnego. NA 3 LATA.
    Po pieronie!!! :)))

    Oznacza to, że WYSTARCZYŁBY 2-TYGODNIOWY KURS, ŻEBY ZOSTAĆ PEŁNOPRAWNYM PEŁNOMOCNIKIEM SĄDOWYM W SPRAWACH KARNYCH.

    Dlaczego takiego kursu nie ma? Panowie posłowie! Przecież patroni radców nie mają żadnej praktyki z prawa karnego, a i młodzi aplikanci też nie będą mieli z tego prawa prawdopodobnie żadnej praktyki, bo w sprawach karnych chodzi się do adwokatów.

    Już dawno w sprawach cywilnych pełnomocnikiem powinien być każdy kogo strona zechce, a na pełnomocnika w sprawach karnych powinien byc taki 72 godzinny kurs plus egzamin.

    Odpowiedz
  • :)(2013-09-02 18:26) Zgłoś naruszenie 00

    Pełnomocnikiem w każdej sprawie powinna być dowolna osoba jaką sobie strona wybierze.
    Najbardziej rozczulające sa posty radców i adwokatów, zamartwiające się że strona sobie źle wybierze. Wierzymy, że o to się troszczycie najbardziej!!!

    Odpowiedz
  • koralina(2013-09-02 17:33) Zgłoś naruszenie 00

    z mojej praktyki wynika, że w dużym stopniu przyczyna przewlekłości jest kompletny brak dyscypliny uczestników postępowania- oskarżonych, świadków, bywa że i obrońcy celowo przewlekają proces. I jak sąd dowód dopuści na wniosek osk.i czy oskarżyciela a potem nikt się nie stawia, biegły nie wydaje opinii, to jak ta kontradyktoryjność ma niby przyspieszyć proces? Co do II instancji trzeba ograniczyć uciekanie w zbędny formalizm i uchylanie orzeczeń z byle powodów , aby tylko nie zając sie meritum, szczególnie w kontrowersyjnych sprawach. Nieporozumieniem jest rezygnacja z post. uproszczonych.
    Co do niewykorzystywania teraz art. 345 kpk to prawda, wynika z tego że nie wszyscy czytają akta przed wyznaczeniem sprawy. Niektórzy nawet przed wydaniem wyroku też, stąd błędy w wyrokach w trybie art. 335 kpk.

    Odpowiedz
  • Raf(2013-09-02 15:13) Zgłoś naruszenie 00

    "Art. 167 par. 1. W postępowaniu przed sądem wszczętym z inicjatywy strony dowody przeprowadzane są przez strony, po ich dopuszczeniu przez prezesa, przewodniczącego lub sąd. W razie niestawiennictwa strony, na której wniosek dowód został dopuszczony, a także w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach dowód przeprowadza sąd w granicach tezy dowodowej. W wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach, sąd może dopuścić i przeprowadzić dowód z urzędu.
    Art. 345 par. 1 Sąd przekazuje sprawę prokuratorowi w celu usunięcia istotnych braków śledztwa lub dochodzenia zwłaszcza wówczas, gdy akta sprawy wskazują na to, że nie dokonano czynności, które są obowiązkowe, a dokonanie ich przez sąd nie jest możliwe lub spowodowałoby znaczne trudności. Przyczyną przekazania sprawy nie może być potrzeba poszukiwania dowodów.”
    Skoro exceptiones non sunt extendendae, a przyczyną przekazania nie moze być potrzeba poszukiwania nowych dowodów... hmmmm... wnioski nasuwają się chyba same...

    Odpowiedz
  • Anka(2013-09-02 15:12) Zgłoś naruszenie 00

    No nareszcie. W praktyce proces karny wyglądał tak, że to sąd poszukiwał dowodów, a prokurator nie będący autorem oskarżenia w większości przypadków był nieobecny duchem na sali, to samo zdarzało się i w odniesieniu do obrońcy. Przecież potem i tak w razie czego można podnieść braki w ocenie materiału dowodowego w apelacji. Martwi mnie jednak nierówność stron, gdy oskarżony nie będzie reprezentowany przez obrońcę. Co wtedy?

    Odpowiedz
  • zlot(2013-09-02 14:24) Zgłoś naruszenie 00

    Nie chodziło mi, ile spraw sądy zwracają prokuraturze, lecz ile zażaleń prokuratury na postanowienia o zwrocie sprawy jest uwzględnianych przez sądy odwoławcze, co jednocześnie przekłada się na ilość zwrotów do prokuratury.

    Odpowiedz
  • Nie wierzę, że PRL-owskie złogi w SO i SA(2013-09-02 13:50) Zgłoś naruszenie 00

    przestaną uchylać z byle powodu wyroki i że wreszcie wezmą się do roboty.

    Odpowiedz
  • r.pr.(2013-09-02 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    do zlot:
    zwroty do prokuratury do co najwyżej 1-2%

    Odpowiedz
  • Zibi(2013-09-02 12:36) Zgłoś naruszenie 00

    No wreszcie prokuratorzy będą musieli wziąć się do roboty, a sądy przestaną działać jak inkwizycyjne średniowieczne trybunały sanujące nieudolność policji i prokuratury.

    Odpowiedz
  • Smt(2013-09-02 12:34) Zgłoś naruszenie 00

    Wbrew powszechnej opinii, ten system wcale nie poprawi znacząco sytuacji oskarżonych, a śmiem przypuszczać, że wręcz pogorszy.

    Zwolennikom tej nowelizacji zadam pytanie: a który to z obecnych przepisów k.p.k. przerzuca rzekomo na Sąd obowiązek poszukiwania dowodów na niekorzyść oskarżonego??? Bo chyba nie art. 4, 5, 339 par. 3, 345 k.p.k.??? Przypomnę art. 345: "Sąd przekazuje sprawę prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa lub dochodzenia, jeżeli akta sprawy wskazują na istotne braki tego postępowania, zwłaszcza na potrzebę poszukiwania dowodów (...)".

    OTÓŻ to nie jest tak, że "przepisy" przerzucają na sędziów obowiązki prokuratora. Nie, odwrotnie- to kiepscy sędziowie (bo dobrzy tego nie robią) przymykają oczy na buble prokuratury i prowadzą postępowanie sądowe tak długo, aż w końcu dotrą "do ściany"- czyli wyczerpią wnioski dowodowe prokuratury i można skazać, chyba że ewidentnie sprawa się "rypnie", to wtedy jest uniewinnienie. Tymczasem po pierwsze, Sąd nie tylko może, ale wręcz ma obowiązek zwrócić wybrakowany akt oskarżenia, a po drugie- sąd nie jest związany wnioskami dowodowymi prokuratora i może je uwzględnić bądź oddalić.

    Ja nie wierzę w cuda- problemy procesu karnego nie leżą w procedurach (które co oczywiste można zmieniać), ale w ludziach je stosujących. I dopóki zbyt wielu sędziów hołduje zasadzie, że "lepiej jednego niewinnego skazać niż 10 winnych puścić wolno" (to jest cytat sędziego sądu okręgowego), to NIC SIĘ NIE ZMIENI.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane