Proces jak w filmie

W parlamencie trwają prace nad zmianą procedury karnej. Wprowadzony będzie kontradyktoryjny model procesu. Będzie jak w amerykańskim kinie – prokurator na równi z obrońcą stanie się aktywnym uczestnikiem procesu.

– Dziś rozprawa przed sądem to kwiatek do kożucha. Wyrok jest oparty w 90 proc. na dowodach zebranych w postępowaniu przygotowawczym. Samodzielne postępowanie dowodowe sądu jest ograniczone do minimum. Sądy najczęściej dziś potwierdzają tylko ustalenia prokuratur – uważa dr Marcin Warchoł, karnista, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim. Miesiącami trwa więc odczytywanie przed sądem zeznań z postępowania przygotowawczego. Potem trwają kolejne przesłuchania świadków. A na koniec sąd dochodzi do wniosku, że bardziej wiarygodne są zeznania złożone przed prokuratorem, bo były bliższe zdarzeniu i wtedy świadek lepiej pamiętał zdarzenie.

Karnista opowiada, jak pewna adwokat z USA obserwowała proces karny w Polsce:

– Po co sędzia cały czas czyta akta z postępowania przygotowawczego? Nie zna ich? – zapytała skonfundowana Amerykanka, obserwując rozprawę przed naszym sądem.

– Zna – odpowiedział jej znajomy adwokat.

– To może w takim razie strony ich nie znają? – ciągnęła dociekliwa kobieta.

– Nie, one także zostały z nimi zaznajomione.

– Dziwna procedura – podsumowała.

Andrzej Kalwas, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, uważa, że kontradyktoryjny proces karny to standard światowy. – Ale do dramaturgii sali sądowej muszą być przygotowani wszyscy aktorzy: prokurator, obrońca i sędzia. Obawiam się, że tego brakuje. Nie da się tego załatwić od ręki jedną zmianą prawa. Nieprzygotowani są sędziowie i prokuratorzy, bo uczą się na wirtualnych kazusach, a nie na aktach prawdziwych spraw. Także zderegulowani obrońcy nie podołają takim wymaganiom – tłumaczy. Podkreśla, że proces kontradyktoryjny zakłada ze swojej istoty pełną autonomię woli stron i ich aktywność, a sędzia jest tylko arbitrem rozstrzygającym spór.

W ocenie dr. Warchoła nowy model procesu proponowany przez ministra sprawiedliwości usprawni prowadzenia postępowań przygotowawczych i śledztw. – Postępowanie przygotowawcze powinno być prowadzone dla prokuratora i tylko jemu powinny służyć dowody w nim zebrane. Nie powinny one służyć sądowi. Sędzia jest od sądzenia, ma być bezstronny i niezależny, nie jest od oskarżania. Zachwianie funkcji oskarżenia i sądzenia to kolejna wada obecnego modelu – ocenia. Pewien sędzia mówił, że najsprawiedliwiej orzeka, gdy przed rozprawą nie czyta akt postępowania przygotowawczego, które przysłał mu prokurator. Unika wówczas stronniczości i jednostronnego spojrzenia na sprawę.

– Skąd bierze się jedynie 2–3 proc. uniewinnień w naszym kraju? Właśnie z niezdrowych rozwiązań panujących w Polsce od 1949 r. Przed wojną było ok. 40 proc. uniewinnień – zwraca uwagę Marcin Warchoł. Znikoma liczba uniewinnień nie jest wynikiem świetnych aktów oskarżenia, tylko oskarżycielskiej postawy sędziego, który ratując słaby akt oskarżenia, szuka dowodów na niekorzyść oskarżonego.

Konieczna rewolucja

W styczniu 2015 r. będziemy mieli kontradyktoryjny proces karny, a prokuratura nie jest na to gotowa organizacyjnie, ustrojowo i mentalnie. To wystarczający czas, aby zastanowić się nad kierunkiem zmian.

Profesor Piotr Kruszyński ocenia, że model reformy prokuratury proponowany przez rząd to coś pośredniego między tym, co jest, a tym, co powinno być. – Uznano, że trzeba działać metodą ewolucji, a nie rewolucji. Według mnie powinno się iść o krok dalej i przeprowadzić prokuraturę z jednej epoki do drugiej – uważa karnista. Jego zdaniem nadzór polityków nad prokuraturą nie ma sensu, bo taki czynnik zawsze wpływa na działalność prokuratury negatywnie. Potrzebne jest inne rozwiązanie.

– Prokuratura musi zostać podporządkowana sądom, tak jak było przed wojną. Powinna działać w ramach sądów. Taki powinien być następny krok po reformie procedury karnej i wprowadzaniu kontradyktoryjności procesu. Potrzebny jest niezależny czynnik w postępowaniu przygotowawczym: sędzia do spraw postępowania przygotowawczego. Tak jak w Niemczech – mówi Piotr Kruszyński.

– Trwa zadziwiający festiwal pomysłów na reformę prokuratury. Proponowane są rozwiązania rewolucyjne, rodem z innych epok lub państw. Niektóre kraje europejskie wycofują się właśnie z instytucji sędziego śledczego, u nas padają takie propozycje – ocenia Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej. Jego zdaniem bezrefleksyjnie mitologizowany jest też okres międzywojenny. – Nie wierzę, aby gwarantem niezależności prokuratury był sędzia do spraw postępowania przygotowawczego, jak to było przed wojną. Czy wówczas sędzia śledczy działał niezależnie, chociażby w kontekście procesu brzeskiego? – dodaje rzecznik.

– Dziś brakuje kompleksowego nadzoru nad działaniami prokuratury, sprawowanego przez jednego sędziego do spraw postępowania przygotowawczego, który zna sprawę od początku i jest jednocześnie gwarantem niezależności. U nas kontrola postępowania przygotowawczego jest przypadkowa, sprawują ją różni sędziowie na różnych etapach postępowania – ucina Marcin Warchoł.

Rozdzielając funkcję ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego, politycy chcieli dać śledczym upragnioną niezależność. Jednak do pełni szczęścia zabrakło tego, co najważniejsze – autonomii budżetowej i przyznania prokuratorowi generalnemu inicjatywy ustawodawczej