Mieszkańcy budynku popadli w konflikt z jedną z sąsiadek. Skala problemu tak narosła, że lokatorzy pisali na kobietę pisma do sądu rejonowego, ona zaś zainicjowała 13 postępowań karnych. W budynku, w którym wszyscy mieszkają, wybuchł pożar. Gmina udzieliła mieszkańcom pomocy finansowej, w ramach której przyznała kobiecie kwotę 3 tys. zł. Ona zaś uznała, że gmina niesprawiedliwie rozdzieliła środki finansowe i dopuściła się oszustw.

Walka z uchwałą

W konsekwencji podczas posiedzenia rady gminy podjęto uchwałę, w której podano, że „Pani Z.W. jest osobą chorą, znerwicowaną, która nie zauważa wokół swojej osoby pozytywnych zachowań innych ludzi, a wręcz odwrotnie, w każdym widzi nieprzyjaciela i wroga. Nie utrzymuje właściwych kontaktów i relacji z sąsiadami (często wzywa na pomoc funkcjonariuszy policji, a sprawiedliwości doszukuje się w sądach)”.

Mieszkanka domu pozwała w tej sytuacji gminę o naruszenie dóbr osobistych. Zażądała usunięcia z treści uchwały krytyki pod jej adresem i przeproszenia jej na sesji rady gminy, a także zasądzenia kwoty 10 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd okręgowy oddalił powództwo, a sąd odwoławczy – apelację. Stwierdził, że wójt gminy miał prawo podać, że mieszkanka kierowała pod jego adresem wiele bezpodstawnych zarzutów.

Mieściło się to zdaniem sądu w dozwolonej ocenie jej zachowania. Treść uchwały co prawda naruszała dobre imię kobiety, ale nie była bezprawna, ponieważ twierdzenia były prawdziwe. „Stwierdzenie, że powódka jest osobą chorą i znerwicowaną, wynika z przedłożonego przez nią zaświadczenia lekarskiego, chociaż można było zaniechać ujawnienia tej informacji” – wskazał sąd.

Skargę kasacyjną wniósł rzecznik praw obywatelskich. Podnosił, że organy gminy nie miały prawa zamieszczać w treści uchwały oceny dotyczącej osoby powódki. Podważa to bowiem zaufanie obywatela do państwa.

Ochrona słabszego

Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wyjaśnił, że działania organu samorządu na posiedzeniu rady gminy powinny być prowadzone w sposób budzący zaufanie do władzy i zmierzający do merytorycznej oceny stanowisk uczestników zebrania. Sąd apelacyjny nie rozważył zaś tego, czy działanie gminy powinno obejmować również ocenę mieszkanki oraz wskazywać przyczynę i cel takiego wartościowania, jak też przekazywania jej do publicznej wiadomości.

Sąd Najwyższy podkreślił, że pozycja mieszkańca gminy jest słabsza od pozycji organu samorządu gminnego i nie ma żadnych racji dla przyznawania ochrony organowi, oznaczającej aprobatę dla naruszania dóbr osobistych obywatela. Odmowa przyznania powódce ochrony naruszała zatem również konstytucyjnie zagwarantowane prawo do jej uzyskania (art. 47 konstytucji).

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 6 lutego 2013 r., sygn. akt V CSK 123/12.