Sensoryczna nieprawidłowość

Bawarska spółka Berger Wild przetwarzająca dziczyznę została skontrolowana przez urząd weterynaryjny w Passau. Po stwierdzeniu, że warunki sanitarne w jej zakładach budzą wstręt, pobrane tam próbki mięsa zbadał bawarski urząd krajowy ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności. Okazało się, że zarówno mrożonki, jak i tzw. świeże mięso były cuchnące, czyli jak to określono, miało przykry, duszący i stęchły lub kwaśny zapach. W niektórych przypadkach mięso zaczęło już nawet gnić. Jedna próbka wykazywała zakażenie salmonellą.

Dlatego bawarskie ministerstwo ds. ochrony środowiska naturalnego, zdrowia i ochrony konsumentów po wysłuchaniu spółki powiadomiło ją, że jej produkty nie nadają się do spożycia przez ludzi. Dodało, że jeśli Berger Wild sama skutecznie nie poinformuje w odpowiednim czasie opinii publicznej, to zrobią to władze krajowe.

Spółka sprzeciwiła się urzędowemu informowaniu jej klientów i uznała to za środek nieproporcjonalny do sytuacji. Wszak smród zepsutego mięsa to jej zdaniem jedynie sensoryczna nieprawidłowość. Dlatego Berger Wild zaproponowała, że wyda ostrzeżenie dotyczące produktu. Miało ono polegać na poinformowaniu nabywców o możliwości wymiany kupionych kawałków dziczyzny na nowe.

W tej sytuacji minister chroniący konsumentów wydał trzy komunikaty prasowe. Ogłosił w nich wycofanie produktów Bergera oraz poinformował opinię publiczną o stanie sanitarnym zakładów i o jakości pobranego w nich mięsa. W przemówieniu przed bawarskim parlamentem krajowym minister dodał, że z uwagi na ogłoszenie przez spółkę upadłości, nie będzie już ona wprowadzała zagrażającej zdrowiu ludzi dziczyzny na rynek.

Nieszkodliwa gnijąca żywność

Po upublicznieniu informacji o sensorycznie niedoskonałym mięsie Berger Wild pozwała Bawarię o odszkodowanie. Dowodziła, że poniosła znaczną szkodę, mimo że jej produkty nie były szkodliwe dla zdrowia ludzi. Wówczas rozpatrujący sprawę sąd okręgowy w Monachium zapytał Trybunał Sprawiedliwości, czy prawo Unii pozwala na stosowanie przepisów krajowych pozwalających na udostępnianie informacji o nieświeżej żywności i jej producencie.

TS orzekł, że nic nie stoi na przeszkodzie upublicznianiu informacji o nieszkodliwych dla zdrowia, ale nienadających się do spożycia przez ludzi środków spożywczych. Można przy tym podawać nie tylko nazwę produktów, lecz także firmę producenta lub przedsiębiorcy wprowadzającego taką żywność na rynek.

Ważne jest tylko, by krajowe organy władzy nie naruszały tajemnicy zawodowej, czyli nie ujawniały informacji uzyskanych przy okazji kontroli urzędowych, jak to określa rozporządzenie nr 882/2004. Nie można jednak stosować nazbyt rygorystycznie tego warunku, gdy zakwestionowana przez kontrolerów żywność nie nadaje się do spożycia. Zgodnie z rozporządzeniem 178/2002 jest ona bowiem uważana za niebezpieczną, a sprzedawanie jej narusza interes konsumentów.

ORZECZNICTWO

Wyrok TS w sprawie C-636/11.