Opieszałość w uzasadnianiu wyroków to powszechna praktyka w polskim sądownictwie

autor: Anna Krzyżanowska27.11.2012, 07:15; Aktualizacja: 27.11.2012, 11:07
Sędzia przy pracy

Sędzia przy pracyźródło: ShutterStock

Kilkumiesięczne czekanie na uzasadnienie wyroku już nie dziwi. Prawnicy mówią, że to praktyka, która wrosła w krajobraz sądownictwa.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (39)

  • yfkj,g(2015-04-21 03:48) Zgłoś naruszenie 00

    Pan mecenas Świeca to często OSOBIŚCIE w sądzie bywa? Tak tylko pytam. Z ciekawości.

    Odpowiedz
  • Obywatel PRL-bis czyli nikt(2012-11-28 01:42) Zgłoś naruszenie 00

    Na uzasadninie przez WSA czekałem ponad 3 miesiące, przyznam dość solidne wyszło (sprawa nieco kazusowa). W cywilnym większym problemem są terminy na przekazywanie zażaleń do wyższej instancji, zażalenia potrafią przeleżeć ponad pół roku w I instancji, zażalenie składałem we wrześniu, poszło wyżej w czerwcu nastepnego roku...

    Odpowiedz
  • adam(2012-11-27 22:15) Zgłoś naruszenie 00

    Trybunał Konstytucyjny wzorem dla sędziów.
    Tryb pilny-bezprawne złodziejstwo waloryzacyjne na kilku milionach emerytów nazwać złodziejstwem
    Wyrok w tej sprawie juz był wydany przez TK,wystaczy go odczytać,bo przecież Konstytucja sie nie zmieniła,a trwa to od marca.

    Odpowiedz
  • wold(2012-11-27 16:30) Zgłoś naruszenie 00

    do Montsegur
    skoro telefonicznie w sekretariacie Pani lub Pan nie chcą udzielić informacji pełnomocnikowi to dlaczego nie wystąpić o uzasadnienie??? W jednych sądach można ustalić jakie jest orzeczenie poprzez rozmowę telefoniczną a w innych nie bo ponoć tak Prezes zarządził. To pretensje należy składać do swego szefa. Tam gdzie personel podchodzi ze zrozumieniem i uprzejmością do pełnomocników tam i pełnomocnicy rozumieją personel i starają się nie utrudniać.

    Odpowiedz
  • dor(2012-11-27 16:25) Zgłoś naruszenie 00

    uważam że 14 dni na sporządzenie uzasadnienia to nie jest mało, adwokaci mają jedynie terminy zawite za których nie dotrzymanie ponoszą konsekwencje, mają też 14 dni na napisanie apelacji bez względu na to ile lat i tomów liczy sprawa i nie płaczą z tego powodu. A także mają wiele spraw, zażaleń, apelacji i rozpraw. Nie mogą na dodatek dostać akt do domu, a sędziowie i prokuratorzy tak. W okresie zaś pisania uzasadnienia nie mogą skorzystać z akt w czytelni sądowej bo akt nie ma bo sędzia wziął by pisać uzasadnienie. Potem zaś wypożyczył je prokurator by pisać apelację i tak w kółko. Gdzie tu równość ???

    Odpowiedz
  • cdn(2012-11-27 16:05) Zgłoś naruszenie 00

    Skąd mogą brać się opisane wyżej zjawiska ? Wydaje się, że może (nie zawsze musi), dziać się przez absolutną pewność siebie i traktowanie urzędu państwowego (np. sądu) jak własnego folwarku. Sprzyjają temu powiązania z długoletnimi urzędnikami ministerstwa sprawiedliwości. Ministrowie odchodzą, a oni pozostają przez lata. To z nimi, a nie z konstytucyjnymi ministrami musi się liczyć prezes. To oni podpowiadają przez lata kolejnym ministrom, kto jest „be” a kto „cacy” na dane stanowisko (np. prezesa). Be to taki kandydat, który ma własne zdanie. A cacy to ten o którym wiadomo, że będzie spolegliwy. Tak funkcjonuje ten system od lat. Minister wybiera, ale urzędnicy sugerują. A potem czego wymagać od prezesa. On wie, komu ma być wdzięczny za przysługę 6 letniego pozostawania na stanowisku, z ograniczonym sądzeniem i wyższą pensją. A po 6 latach można się załapać na stanowisko wiceprezesa. Jak Polska długa i szeroka, praktyka ta jest powszechnie stosowana. Jak to możliwe, że od wielu lat w ministerstwie zasiadają całe „klany” powiązane miejscem pochodzenia „pryncypała” – decydenta ? Nie musi to być minister główny, ale podsekretarz stanu. To on ściąga swoich sędziów z terenu i obsadza ważniejsze stanowiska urzędnicze. I tak MS miało już m.in. desant poznański, krakowski, lubelski a obecnie dominuje Podlasie, także w obsadzie stanowisk. Z tego regionu delegowani są sędziowie (a także przyjmowani urzędnicy i asystenci) do sądów warszawskich. Dopiero od września minister główny i jego podsekretarz stanu dokonują „małego wyrębu” , w tym „białostockim młodniku”. Pozostała część szkółki przyjęła się i rośnie dobrze. Część delegowanych zakotwicza na dobre, tj. na długie lata. Są sędziowie delegowani do ministerstwa np. od 15, 10, 9, 7 lat. Czy to się zmieni ? Jeżeli już utrzymywać delegacje do MS, to może określić raz na zawsze górną granicę 2 lub 3 lata. Może zacząć robić konkurs jak w służbie cywilnej czy w prywatnych firmach. A przede wszystkim jasno zdefiniować zadania poszczególnych komórek. Znane są liczne przypadki, gdzie w MS, (być może jak chciano utrzymać się dłużej na stołku, czy powiększyć ilość stanowisk) to dzielono i na bazie tych samych wydziałów tworzono nowe departamenty. (Swego czasu np. Praw Człowieka, Wykonania Orzeczeń, rozdzielono kadry od szkoleń itp.). Jak chcemy być ważniejsi (a to gwarantuje przetrwanie lub kadrowy rozwój) to zwiększamy sobie (przynajmniej na papierze) zadania. Zastanawiam się, czy ktoś to wszystko ogarnia, czy panuje, czy też bezrefleksyjnie jak niektórzy (nie wszyscy) ministrowie przyjmuje zastany stan rzeczy, a potem mnoży dodatkowe komórki. W końcu Rzeczpospolita ma urzędów i pieniędzy wiele.

    Odpowiedz
  • cdn(2012-11-27 16:05) Zgłoś naruszenie 00

    Czy urzędnik musi być mądry. Filmowy klasyk mówił „nie widzę przeciwwskazań”. Dobór niektórych sędziów, delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości, nie zawsze musi potwierdzać tę tezę. Przede wszystkim liczy się, uległość i potakiwanie ministrom. To może gwarantować przetrwanie. Własne zdanie, tak jak sędziowskie doświadczenie, nie jest mile widziane. Potwierdzeniem tych spostrzeżeń może być m.in. wiek ministerialnych sędziów i ich staż orzeczniczy. Są to z reguły, albo bardzo młodzi sędziowie, którzy dopiero co, przed wyłowieniem ich niewątpliwego talentu, zaczęli sądzić, albo matuzalemy, oczekujące w ministerialnych „murach dożywocia” czyli stanu spoczynku. Salę sądowa znają okazjonalnie, kiedy to utrzymywano ten oczywiście głupi zwyczaj, że sędziowie ministerialni sądzili 1 w miesiącu. Stanowi to dla nich niewyczerpane źródło anegdot i bogatych wspomnień. Ten, co zrozumiale, życiowy dla urzędnika-sędziego horror, (nie uwierzycie Państwo ale także dla orzekających z nimi,a pozostających na stałe w sądach, sędziów), trwał do czasu „wyjścia z Egiptu” tj. wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dziś wolni od tych zmartwień, tworzą prawo wg. potrzeb polityków ale i własnego, widzianego zza biurka oglądu. Jego jakość, jest przez Nas niesłusznie niedoceniana. Celują w tym zwłaszcza dziennikarze (GP i Rz) dając co tydzień dowody swego krytykanctwa. W zasadzie, żadne wiekopomne, a czasami i prawne dzieło ministerialnych urzędników, nie było pominięte, chęcią jego polepszenia (przybiegało to formę zmiana ustawy o zmianie ustawy o ..,). To wszystko oraz płynące z MS nietrafione zalecenia, czy przykłady robionych tam „karier”, przez ludzi, którzy sami w sądach nie mogli podołać obowiązkom, dają młodemu pokoleniu sędziów piękny jak ten w Sèvres, wzorzec nieodpowiedzialnej pracy. Jego kwintesencją, oddającą patologię polskiego sądownictwa jest zawierające pełnię wdzięku określenie sędzia orzecznik. Jakby mógł być jakiś inny sędzia. Niestety jest – ministerialny. Każdy z ministrów deklaruje reformy, tj. odchudzenie własnego urzędu i odesłanie sędziów do sądzenia. Obecny minister i jego urzędnicy także składali takie deklaracje (vide np. „Na wokandzie”- Czas powrotów). Co więcej, z ministerialnego kwartalnika możemy dowiedzieć się o nowej patologii. Oto, mimo utrzymywania w MS kilkudziesięciu sędziów delegowanych z sądów warszawskich, namawia się innych sędziów, spoza Warszawy, którzy (np. odejdą z Ministerstwa), by sądzili w Warszawie. Takie osoby zachowają niemal wszystkie apanaże sędziego delegowanego (w tym dodatek funkcyjny wizytatora sądu okręgowego wynoszący do 1,6 tys. zł miesięcznie). A zatem w ministerstwie sprawiedliwości pozostaną sędziowie warszawscy pobierający horrendalne uposażenia, a do Warszawy deleguje się sędziów z Polski (będących wcześniej w MS), płacąc im także wysokie dodatki. Kto za to zapłaci ? My podatnicy ! To tylko patologia, czy już niegospodarność ? Dlatego wydaje się, że zmiana wymiaru sprawiedliwości musi być poprzedzona gruntowną przebudową systemu nadzoru (być może nie MS ale inny organ) i samego ministerstwa. Bowiem nawiązując do filozoficznych i światopoglądowych zapatrywań pana ministra można wysnuć tezę, że drzewo zepsute nie będzie rodziło dobrych owoców.

    Odpowiedz
  • Bunia(2012-11-27 15:16) Zgłoś naruszenie 00

    Pani asystentka wcześniej "przedstawiała" się jako referendarz:

    4: referendarz z IP: 80.52.157.* (2012-03-02 09:45)
    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/599370,co_2_lata_ocena_asystentow_i_referendarzy.html

    Odpowiedz
  • asystent sędziego(2012-11-27 14:46) Zgłoś naruszenie 00

    asystentka dużo zdrowia życzę. Nikt normalny nie napisze uzasadnienia przed "procesem". Gdybyś była asystentką sędziego to wiedziałbyś to.

    Odpowiedz
  • do Tadeusz i asystentka(2012-11-27 14:40) Zgłoś naruszenie 00

    Nie widziałem asystenta ze 2 lata, więc chyba nie mógł mi raczej napisać 90% uzasadnienień. Niech asystent się ujawni, w którym to Sądzie tak wygląda, bo gdyby tak było to jest podstawa do wszczęcia określonych postępowań. Po ostatnim rozporządzeniu MS, trzeba archiwizować wytwory asystenta i ma on mieć swoją statystykę, więc da się sprawdzić ile to uzasadnień zostało tak "przyklepanych" istnieje coś takiego jak historia dokumentu tj. kiedy został utworzony, modyfikowany itd. Więc do dzieła!

    Odpowiedz
  • młody(2012-11-27 14:32) Zgłoś naruszenie 00

    do ryba w wodzie

    Marzenia ściętej głowy. Przecież te artykuły nie są pisane dla podjęcia merytorycznej i rzeczowej dyskusja, a po to by wywołłąć pewną - mniejszą luib większą - sensację. Z kolei wymaganie od dziennikarzy by weryfikowali (nawet w oparciu o ogólnie dostępne dane) to o czym piszą to już naprawdę zbyt wysokie wymagania dla większości tychże dziennikarzy. Przecież można napisac o tym co zasłyszano na grillu u sąsiada
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • ryba w wodzie(2012-11-27 14:15) Zgłoś naruszenie 00

    To może banalna kwestia - dla weryfikacji tez artykułu, może ktoś się pokusi i sprawdzi w oparciu o dane z Ministerstwa Sprawiedliwości (bo ono je zbiera) ile procent uzasadnień faktycznie zostało oddanych w terminie ustawowym, ile po tym terminie i jakim przedziale czasowym?
    Bo na razie ta dyskusja nie opiera się na niczym innym, niż na nieweryfikowalnych tezach dwóch mecenasów i jednego prokuratora, co niewątpliwie nie może być reprezentatywną próbą do oceny.
    A przy okazji można by podać ile wysłanych uzasadnień zostało odebranych w terminie powyżej 7 dni przez obrońców, a ile w okresie powyżej 14 dni, po podwójnym awizie...

    Odpowiedz
  • dezyn(2012-11-27 13:46) Zgłoś naruszenie 00

    @Obywatel patologicznej RP

    Pisząc o dobrze funkcjonującej procedurze odpowiedzialności dyscyplinarnej odnosiłem się jedynie do terminowości sporządzania uzasadnień i tutaj to ja mam rację. O wszelkich innych aspektach tej odpowiedzialności nie wypowiadałem się i nie zamierzam.

    Być może Pan ma rację co do innych kwestii, ale nie mnie to oceniać. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • LoliPop(2012-11-27 13:27) Zgłoś naruszenie 00

    Uzasadnienia wyroków? Prognozuję, że niebawem w sądownictwie powszechnym stanie się to co stało się w sądownictwie administracyjnym za sprawą bazy orzeczeń. Duże fragmenty argumentacji prawniczej będzie po prostu żywcem kopiowana. Nie mówię od razu nie, ale... chodzi o to, żeby strona czytając uzasadnienie nabrała przekonania, że jej wywody (sposób interpretacji prawa, oceny dowodów) są prawidłowe lub chybione. Wyrok ma dotyczyć klu problemu i wyjaśniać, dlaczego uznano racje jednej ze stron. Przy czym do odpowiedzi na pytanie "dlaczego" sądy zazwyczaj poprzestają na wymijających formułkach. Niestety. Ale nie zawsze czasami zdarzają się naprawdę dobre uzasadnienia. Przekonywujące.

    Odpowiedz
  • Montsegur(2012-11-27 13:08) Zgłoś naruszenie 00

    Taaa... 90% uzasadnień autorstwa asystentów... dobre sobie.
    Niestety asystenta potrafiącego napisać uzasadnienie ze świecą można szukać. Natomiast jest mnóstwo takich, którzy niewiele potrafią w uważają się za nie wiadomo kogo. Trochę pokory droga asystentko.

    Odpowiedz
  • Tadeusz(2012-11-27 12:53) Zgłoś naruszenie 00

    do 15.

    Może Pan odpowie ...asystentce praktykowi z sądu...czy to nie jest patologia

    Odpowiedz
  • Obywatel patologicznej RP(2012-11-27 12:46) Zgłoś naruszenie 00

    @dezyn
    Owszem moja wypowiedź nie odnosiła się do tematu, a jedynie do Pana dobrego samopoczucia z powodu nadzwyczaj "dobrze" funkcjonujących procedur odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.
    Może zanim zadałem pytanie ilu Prezesów Sądów odpowiedziało za popełnione wykroczenia, powinienem zadać pytanie ile postępowań dyscyplinarnych wszczęto?
    A jeżeli do wykroczeń nie doszło, to dlaczego tak chybcikiem wycofano się z tej formy zatrudniania w sądach.

    Odpowiedz
  • asystentka(2012-11-27 12:42) Zgłoś naruszenie 00

    OBECNIE 90% UZASADNIEŃ JEST AUTORSTWA ASYSTENTÓW, A NIE SĘDZIÓW!!! SĘDZIOWIE CORAZ CZĘŚCIEJ ZWALAJĄ NA INNE OSOBY SWOJE OBOWIĄZKI ORZECZNICZE, DOCHODZI DO TEGO ŻE JESZCZE PRZED PROCESEM ASYSTENT PISZE SĘDZIEMU WYROK Z UZASADNIENIEM, KTÓRY JEST POTEM BEZMYŚLNIE PRZYKLEPYWANY. JAK UZASADNIENIE MA BYĆ TRAFNE JEŚLI PISZE JE TAŚMOWO OSOBA KTÓRA NIE UCZESTNICZY W PROCESIE, NIE WIDZI STRON NA OCZY I Z POWODU PRZECIĄŻENIA OBOWIĄZKAMI NIE MA CZASU ZAGŁĘBIAĆ SIĘ W KAŻDĄ SPRAWĘ. JAK UZASADNIENIE MA BYĆ TRAFNE JEŚLI JEST PISANE JESZCZE PRZED ROZPRAWĄ, WYŁĄCZNIE NA PODSTAWIE AKT I PISM.
    TO JEST PRAWDZIWA PATOLOGIA, CAŁKOWITE ODWRÓCENIE RÓL I NIKT Z TYM NIC NIE ROBI. PRZECIWNIE, CORAZ WIĘCEJ SĘDZIÓW PRZERZUCA WSZYSTKIE SWOJE OBOWIĄZKI NA ASYSTENTÓW. MYŚLĘ ŻE JEŚLI TO SIĘ NIE ZMIENI TO BĘDZIE CORAZ GORZEJ...

    Odpowiedz
  • adwokat(2012-11-27 12:00) Zgłoś naruszenie 00

    @ oxade71
    Kiedy pracuję zarabiam, więc nie narzekam, że pracuję. Kiedy nie pracuję, zaglądam do sieci. Za ten czas nikt mi nie płaci.
    Z pisarzami uzasadnień jest chyba inaczej ? Jeśli się nie mylę przelew jest co miesiąc. Gwarantowany. Więc żadnej podwójnej moralności nie prezentuję. A że prawda boli ... cóż.

    Odpowiedz
  • dezyn(2012-11-27 11:30) Zgłoś naruszenie 00

    @Obywatel patologicznej RP

    A jak to się ma do treści tematu i mojej wypowiedzi? Dyskusja dotyczy terminowości sporządzania uzasadnień, a nie problemu zatrudnienia w sądownictwie. Rozumiem, że nie ma sensu argumentowanie w tej kwestii, bo przecież pracownicy wymiaru sprawiedliwości popełniają przestępstwa i wykroczenia, zatem bez względu na okoliczności danego przypadku są winni i należy ich zlinczować.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane