Co druga rozprawa sądowa jest opóźniona, nawet o kilka godzin

autor: Sylwia Czubkowska13.11.2012, 06:57; Aktualizacja: 13.11.2012, 08:26
W sądach dochodzi do nagminnych opóźnień w rozpoznawaniu spraw

W sądach dochodzi do nagminnych opóźnień w rozpoznawaniu sprawźródło: ShutterStock

Opóźnienia w rozpatrywaniu spraw, brak uzasadnienia, z jakiego powodu rozprawa musi być niejawna, czy nawet trudność w dostępie do toalet w sądach – z raportu przygotowanego przez Fundację Court Watch Polska (związanej z Fundacją Batorego) wyłania się obraz sądownictwa, które wciąż nie jest przyjazne dla obywateli.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (20)

  • taki jeden(2013-02-04 21:39) Zgłoś naruszenie 00

    @Sajgon
    To może wyrzućmy z sali strony, przecież w ich wysłuchaniu będzie wpływ wczesniejszych przesłuchań światków? Dlaczego usuwanie świadków z sali nie odbywa się na wniosek stron, tylko leci z automatu? Do sądu na rozprawy chodzą zainteresowani, żeby popatrzeć sądowi na ręce, niestety.

    Odpowiedz
  • JJ(2012-11-15 05:58) Zgłoś naruszenie 00

    Wypowiadając się do powyższego tematu, czuje się w obowiązku poinformować, że miałem ostatnio taką prostą sprawę w sądzie bez uczestnictwa świadków, która prowadzona była przez sędzinę z ponad 25 letnim stażem pracy przez rok. Rozprawy były tak wyznaczane, że pod drzwiami człowiek musiał czekać ponad godzinę. Raz był taki przypadek, że sędzina zapomniała iż posiada wyznaczoną moją rozprawę na którą przybyła z 2 godzinnym opóźnieniem. Drugim razem odbyła się rozprawa z 1 godzinnym opóźnieniem na której kompletowała numerację kart w aktach przez 1,5 godziny, a następnie oznajmiła, że czas urzędowania sądu zakończył się i że rozprawę odracza na inny termin. Przerażającym jest jednak fakt, że p. sędzina z Sądu Rodzinnego w Gorzowie Wlkp.słynie z takiego postępowania od ponad 25 lat i nikt nie jest w stanie temu zaradzić, zmienić bądź nauczyć jak powinno się prowadzić rozprawę sądową, ponieważ p. sędzina nie nauczyła się przez 25 lat tego postępowania.

    Odpowiedz
  • Radca prawny(2012-11-13 21:42) Zgłoś naruszenie 00

    Sędziowie panicznie boją się nagrywania rozprawy przez strony.Niektórzy uznają to nawet za przeszkadzanie w rozprawie.A ministerstwo i komisja Sejmowa Wymiaru Sprawiedliwości milczy.

    Odpowiedz
  • Tadeusz(2012-11-13 18:57) Zgłoś naruszenie 00

    Monitoring jest wskazany a nawet konieczny. Trzeba nagrywać sprawy. Będąc na sprawie jako publiczność (członek rodziny strony) nagrałem przebieg rozprawy . Na sprawie nie było przedstawiciela ZUS mimo prawidłowo zawiadomionego. Natomiast w ksero protokołu z rozprawy juz był . Sprawa dot.SO w Świdnicy.

    Odpowiedz
  • Pretor(2012-11-13 16:59) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli sprawy nie zaczynają i nie kończą się punktualnie, to w jaki sposób ja, jako pełnomocnik, mam zdążyć na inną rozprawę? Czasami mam kilka rozpraw w ciągu dnia i czas trwania rozpraw jest dla mnie bardzo ważny. Chyba, że przyjmiemy zasadę, że zgadzam się tylko na jedną rozprawę dziennie. W tej jednak sytuacji nie wiem, w jaki sposób ustalę z sedzią na rozprawie termin kolejnego posiedzenia. Może za pół roku...

    Odpowiedz
  • Apl(2012-11-13 16:49) Zgłoś naruszenie 00

    Z powyższych anonimowych wypowiedzi sędziów wynika ,że mimo braku podstaw prawnych spisują osoby obecne na sali rozpraw. To jawne bezprawie. Chodzi o to żeby na sali nie było dziennikarzy lub wizytatorów i żeby nie nagrywać przebiegu rozprawy. Co robi Pan filozof Gowin!

    Odpowiedz
  • Smt(2012-11-13 16:34) Zgłoś naruszenie 00

    @ledder, to jest ciekawa propozycja, tyle że taka zmiana kultury sądzenia wymagałaby szerokiej debaty i nie jestem przekonany czy znalazłoby to aprobatę w społeczeństwie.
    Weźmy pod lupę koszty takiego systemu- np. świadek-pracownik w dniu roboczym stawia się na 8.00 (o tej porze rozpoczyna się wokanda), a rozprawa na którą przyszedł rozpoczyna się o 14.30. O 15.30 opuszcza budynek sądu- nie ma po co wracać do pracy. W tym momencie jego nieobecność powoduje konieczność zwrotu za całą "dniówkę", nie mówiąc o tym, iż po kilku takich wezwaniach pracodawca traci cierpliwość i szuka pretekstu do pozbycia się pracownika. Gdyby świadek był wezwany nawet na 14.00, to mógłby przepracować chociaż pół dnia- mniejsze koszty, mniejsza irytacja pracodawcy, a co więcej- potencjalnie mniej świadków niestawiających się na wezwania.
    Z drugiej strony niewątpliwie plusem takiej zmiany byłaby koncentracja materiału i brak argumentu czasem stosowanego przez sąd przerywający rozprawę, że "czas przewidziany na rozprawę się skończył" i odprawiających czekających i nieprzesłuchanych świadków (lub jedną ze stron) na kolejny termin.
    Natomiast póki mamy wokandy, które (co dla mnie oczywiste) nie są nienaruszalną świętością, ale jednak stanowią punkt odniesienia ułatwiający życie sędziom, pracownikom sądów i stronom, tak długo każda z ww. grup powinna dążyć w miarę możliwości do trzymania się ich treści. To jest sytuacja win-win, w której przestrzeganie przez wszystkich pewnych zasad stanowi zysk dla wszystkich uczestników procesu sądowego, a nikt nie jest na tym stratny.

    Odpowiedz
  • ledder(2012-11-13 16:08) Zgłoś naruszenie 00

    Zaraz. Jakie "straty czasu".

    Może szacowna fundacja odpowie zatem na pytanie, z czego wynika, że rozprawa musi zostać wywołana dokładnie o godzinie, na którą ją wyznaczono? Otóż nie wynika z niczego. Robienie więc sądom zarzutu z tego, że nie wywołują spraw punktualnie jest więc po prostu nieuczciwe, bo sprowadza się do robienia zarzutu, że nie robią czegoś, czego nie muszą robić.

    Następnym razem jak poślecie kontrolerów do sądów to powiedzcie im, że godziny napisane na wokandzie oznaczają, że sprawa zostanie wywołana nie wcześniej niż o tej godzinie. Może natomiast zostać wywołana później z setek różnych powodów, których najczęstszym jest to, że nie zakończyła się jeszcze poprzednia sprawa. Natychmiast odpadnie wam jeden z ważniejszych problemów sądownictwa.

    Odpowiedz
  • Fundacja Court Watch Polska(2012-11-13 15:26) Zgłoś naruszenie 00

    @ledder Takie rozwiązane - stosowane także w USA - gdzie wszyscy przychodzą na 8:00 ma swój sens. Sędzia rozpatruje kolejne sprawy od razu, bez niepotrzebnych przerw. Jest w stanie zrobić ich w ciągu dnia więcej.
    Nie mamy nic na przeciw takiemu rozwiązaniu. Pytanie czy sędziowie i pełnomocnicy także?
    Tymczasem mamy jednak w Polsce inne zwyczaje i jeśli już godzimy się na straty czasu po stronie sądu, aby uczestnicy nie musieli tego czasu tracić, to należałoby dbać o to, aby na prawdę tak było. Z naszych badań wynika, że działa to słabo - korzyść niewielka - a straty czasu po obu stronach poważne. Dzięki temu wiemy, że warto wziąć pod uwagę zmianę zwyczajów.
    Drugie pytanie jest do autorki artykułu, a nie do nas. Proszę zapoznać się z raportem, spóźnienia są tylko jednym z wielu wątków. Nie wiem dlaczego media skupiają się głównie właśnie na nim... może dlatego, że jest aż tak źle?
    Trzecie pytanie, odnosi się do "ujawniania tożsamości", ale o tym ani słowa w artykule. My krytykujemy wymaganie od publiczności posiadania dokumentu tożsamości (nie ma DO to nie może zostać) oraz umieszczanie danych personalnych w protokole. Poza tym takie zwyczaje zniechęcają (i tak rzadką) publiczność do uczestnictwa w rozprawach.

    Odpowiedz
  • ledder(2012-11-13 14:43) Zgłoś naruszenie 00

    A co rzeczona fundacja odpowie na to, że w większości krajów europejskich nie ma ściśle ustalonych godzin rozpoczęcia poszczególnych spraw, a w niektórych to wszystkich wzywa się na tę samą godzinę i grzecznie czekają?

    Czy naprawdę w sądach nie ma poważniejszych problemów, niż parominutowe opóźnienia w rozpoznaniu spraw?


    I może wytłumaczcie mi, w jaki sposób żądanie ujawnienia przez publiczność swej tożsamości narusza jawność rozprawy? Jawne są nazwiska sędziów, jawne są nazwiska stron, to dlaczego wasze mają pozostąć tajne? Dla zachowania jawności?

    Odpowiedz
  • Fundacja Court Watch Polska(2012-11-13 14:16) Zgłoś naruszenie 00

    Zdanie @Montsegur "ponad połowa owych "opóźnień" trwała mniej niż 3 minuty" nie jest prawdziwe, takich spóźnień odnotowano kilka procent, co oznacza, że najczęściej takie spóźnienia były traktowane jako rozpoczęcie punktualne. Natomiast średnio 40% spóźnień trwała 15 minut lub więcej (s. 96 raportu).

    @Sajgon z przedłużeniem się poprzedniej rozprawy jest związanych tylko 30% spóźnień w rozpoczęciu kolejnych (s. 94).

    @rjaw Każdy kto samodzielnie przeczyta raport. Dostępny na stronie Fundacji za darmo: http://courtwatch.pl

    @Smt Dzięki za merytoryczny komentarz i trafne pytania! Czekamy na odpowiedzi.

    @pozostali - dziękujemy za podpowiedzi - nie wszędzie mamy obserwatorów, ale można to zmienić rejestrując się na tej stronie: http://WokandaObywatelska.pl

    Odpowiedz
  • Smt(2012-11-13 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    @Montsegur, @sajgon- piszecie o tym, co dla was wygodne, przemilczając sedno sprawy.
    Proszę o klarowane wytłumaczenie:
    - dlaczego mimo upływu godziny rozpoczęcia PIERWSZEJ rozprawy z sesji, rozprawa nie zaczyna się punktualnie (pół godziny, czasem więcej opóźnienia)
    - dlaczego w ogromnej większości przypadków protokolant przed salą, a sędzia na rozprawie nie może wytłumaczyć opóźnienia i przekazać informacji o planowanym rozpoczęciu kolejnych spraw
    - czemu służy praktyka wyznaczania kilku czynności na tę samą godzinę (dodam- nie tylko wydziały wykonawcze, i nawet nie tylko publikacje wyroków, choć one też najczęściej trwają więcej niż 0 min)
    - dlaczego jedni sędziowie widząc opóźnienie w stosunku do wokandy nie przyjmują tego do wiadomości i słuchają wszystkich świadków (strony do końca), podczas gdy inni potrafią przerwać wypowiedź w pół bo już "czas przewidziany na rozpoznanie sprawy się skończył"? która z tych praktyk jest właściwa (bo obie jednocześnie raczej nie mogą być)?

    Najlepiej żądać tylko podwyżek i niezawisłości nawet przy zamawianiu papieru ksero i koloru ścian w sekretariacie, ale samemu od siebie- nie dać nic.

    Odpowiedz
  • Tadeusz(2012-11-13 11:46) Zgłoś naruszenie 00

    Court Watch – kiedy monitoring w WSA ?
    Choćby we Wrocławiu sprawy Wydziału IV

    Odpowiedz
  • M.(2012-11-13 09:56) Zgłoś naruszenie 00

    Ja niestety w dwóch sądach w różnych województwach doświadczyłam opóźnienia w rozprawie trwającego 3 godziny, działania sądu w ten sposób, iż mimo pełnomocnictw w sprawie korespondencja oraz terminy rozpraw po 3 miesiącach nie były przekazywane właściwym osobom i po interwencji w mojej obecności sekretariat faksem wysyłał wszystkie dokumenty. Raz nawet sędzia za podstawę orzeczenia podał artykuł, którego nie ma w polskim prawie. Nie wolno generalizować, jednak osobiste doświadczenia pozostawiają niesmak na polskim wymiarze sądownictwa.

    Odpowiedz
  • jeszcze dodam(2012-11-13 09:55) Zgłoś naruszenie 00

    W sadach wrocławskich też z lekceważeniem zasady jawności rozpraw, praktykowany jest zwyczaj legitymowania publiczności i protokołowania jej danych

    Odpowiedz
  • Maria(2012-11-13 09:51) Zgłoś naruszenie 00

    Twierdzę ,że w sądach wrocławskich opóźnienia są na porządku dziennym. Dlaczego dziennikarze nie zabawią sie raz w petentów w tych sądach?

    Odpowiedz
  • młody(2012-11-13 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    Niewystarczająco głośne wywoływanie spraw, w szczególności w sądach lewobrzeżnej Warszawy, powinno zostać wreszcie uregulowane ustawowo, tym bardziej, że ma kapitalne znaczenie dla sprawności postępowania. Czas by tą niezwykle paląca kwestią zajęło się MS.

    Odpowiedz
  • rjaw(2012-11-13 08:55) Zgłoś naruszenie 00

    W świetle powyzszych wpisów aż się prosi zadać pytanie: a kto kontroluje kontrolujących?

    Odpowiedz
  • Sajgon(2012-11-13 08:44) Zgłoś naruszenie 00

    "Lekceważeniem zasady jawności rozprawjest także praktykowany w wielu sądach zwyczaj legitymowania publiczności i protokołowania jej danych".

    W Polsce ludzie nie chodzą masowo na rozprawy i pojawiają się na nich najczęściej osoby zainteresowane wynikiem postępowania. Dlatego ma znaczenie dla sprawy, że osoba, która ma zeznawać w sprawie, na poprzednich terminach słuchała innych.
    Poza tym stawienie się w sądzie to nie wizyta u lekarza, gdzie przychodzi się na godziny. Czasu składania zeznań kilku osób (już po rozpoznaniu kilku spraw) nie da się dokładnie przewidzieć, stąd możliwe opóźnienia.

    Odpowiedz
  • Montsegur(2012-11-13 07:54) Zgłoś naruszenie 00

    No i mamy kolejne dziennikarskie kłamstwo o sądach, które będzie powtarzane do końca świata, tak jak to o rzekomych 830 dniach czekania na wyrok.

    Jakby ktoś przeczytał tenże raport to by się dowiedział, że ponad połowa owych "opóźnień" trwała mniej niż 3 minuty, to znaczy mieściła się w granicach nieprecyzyjnego ustawienia zegarków. Lepiej jest sprawę wywołać 3 min. później niż ryzykować, że ktoś nie dotrze bo "na jego zegarku jeszcze nie ma". Przy okazji, czy ktoś sprawdzał czy owi "inspektorzy" fundacji mieli dobrze ustawione zegarki?

    Po drugie wyznaczanie spraw na konkretną godzinę i trzymanie się tego rozkładu to zwyczaj w zasadzie nieznany w Europie. w takiej np Francji wszyscy są wzywani na godz. 9:00 na początek sesji i grzecznie siedzą, aż nadejdzie ich kolej. Podobnie jest w UK, gdzie godziny są tylko orientacyjne, z wyraźnym oznaczeniem, że sprawa odbędzie się "nie wcześniej niż". I tak też te godziny na wokandzie powinno się traktować.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane