Ulżyć przedsiębiorcom

Prawo, które łagodnie traktuje organy, jednocześnie stawia surowe kryteria przedsiębiorcom. Mają oni tylko 14 dni, by sformułować i wnieść wspomniane odwołanie od decyzji organu regulacyjnego.

– Nigdy nie spotkaliśmy się ze skargami przedsiębiorców na tę regulację – wyjaśnia Głośniewska.

Zupełnie inaczej uważają jednak eksperci FOR. „Regulacja ta ogranicza prawo do obrony, a także może naruszać konstytucyjne prawo do sądu przysługujące przedsiębiorcy” – czytamy w przygotowanej przez nich analizie.

Dodają, że jesteśmy w czołówce państw, które wyznaczyły tak krótki termin dla załatwienia opisywanej sprawy. Przykładowo Litwa daje na to 20 dni, Wielka Brytania i Austria po cztery tygodnie, Rumunia czy Szwajcaria po 30 dni, a Francja nawet dwa miesiące. By zmienić niekorzystny obraz, należałoby wydłużyć wspomniany termin właśnie do 30 dni.

– Zestawienie tych dwóch regulacji dotyczących odwołania od decyzji organów pokazuje, że daleko nam do zachowania zasady równości i poszanowania prawa do obrony. Organ, który dysponuje szeroką i profesjonalną kadrą, ma o wiele więcej czasu na przygotowanie odpowiedzi na odwołanie niż przedsiębiorca.

Ten ostatni w ciągu 14 dni nierzadko musi przejrzeć setki stron akt sprawy, a potem zdążyć odnieść się do zarzutów, co wymaga często przeprowadzenia skomplikowanych analiz ekonomicznych – mówi mecenas Paśnik.

Nasz rozmówca idzie w swoich propozycjach nawet dalej niż FOR.

– Moim zdaniem tak należałoby zmienić przepisy, by przedsiębiorca odwołanie od decyzji składał nie na ręce organu, który ją wydał, a bezpośrednio do sądu w formie pozwu. Dzięki temu udałoby się uniknąć obecnie występujących komplikacji i pominąć zbędny etap przekazywania odwołania między instytucjami – podsumowuje Piotr Paśnik.