Wąska specjalizacja

Powoli do lamusa odchodzi mit, że prawnik powinien znać się na wszystkim. Przejawia się to we wciąż obowiązującym przepisie zakazującym im nie tylko reklamowania działalności, lecz także informowania o specjalizacji. Oczywiście nie sposób znać się na wszystkim, więc prawnicy specjalizowali się od zawsze, a klienci i tak na mieście szybko dowiadywali się, kto jest „dobry w rozwodach”, „świetny w lokalówce” czy „ekspertem w spadkach”. Obecnie coraz więcej kancelarii, zamiast zatrudniać prawników specjalizujących się w rozmaitych gałęziach prawa, po to by stworzyć możliwie najszerszy wachlarz usług, stawia na wąską specjalizację.

Według Stanisława Poręby z kancelarii prawno-medycznej Lege Artis to trend na rynku usług prawniczych, od którego nie ma odwrotu. – Klient musi być lepiej dopieszczony. Jeśli nasz radca prawny będzie oprócz odszkodowań zajmował się też innego rodzaju sprawami, siłą rzeczy odbije się to na jakości świadczonych usług – uważa. – Jeśli chcemy odnosić sukcesy w jakiejś dziedzinie, musimy być w niej ekspertami. Nie da się trzymać pięciu srok za ogon. W trakcie procesu rekrutacyjnego bardzo łatwo weryfikujemy prawników, którzy uważają, że są dobrzy we wszystkim, a potem okazuje się, że nie potrafią odróżnić odszkodowania od zadośćuczynienia – mówi Stanisław Poręba.

Mamy więc kancelarie specjalizujące się w obsłudze branży medycznej, rynku medialnego, stawiające na obsługę firm korzystających z partnerstwa publiczno-prywatnego czy zajmujące się optymalizacją podatkową, czyli takim zarządzaniem przedsiębiorstwem, by polityka fiskalna była jak najmniej odczuwalna. – Ważne, by specjalizacja nie była zbyt wąska, ponieważ w razie kryzysu, który dotknie daną branżę, ich byt może być zagrożony – mówi Filip Wojciechowski z kancelarii Włodarczyk, Ziomek i Wojciechowski. – W działaniu kancelarii zaszła istotna zmiana.

Ich bardzo istotnym elementem jest już nie tylko pion merytoryczny, lecz także dział zajmujący się wyłącznie relacjami z klientami i pozyskiwaniem nowych. Są to działania na tyle pracochłonne, że gdyby powierzyć je wspólnikom, wówczas nie mieliby czasu na zajmowanie się swoją podstawową działalnością – mówi Wojciechowski.

Dobrym przykładem zmian jest kancelaria Skarbiec, która wyspecjalizowane usługi prawne łączy z doradztwem finansowym oraz usługami z zakresu szeroko rozumianego wywiadu i kontrwywiadu biznesowego. – Z faktu, że podatki trzeba płacić, wcale nie wynika, że muszą być one najwyższe – zauważa radca prawny Norbert Nogacki, twórca Skarbca, który jest m.in. jedynym w Europie Środkowej przedstawicielem administracji Anguilli, należącego do Wielkiej Brytanii raju podatkowego na Karaibach (wkrótce taki sam status uzyska on w emiracie Ras al-Chajma w Zjednoczonych Emiratach Arabskich).

– Różnica pomiędzy naszą kancelarią a niektórymi doradcami podatkowymi jest taka, że my nigdy nie podpowiadamy klientom rozwiązań, które byłyby niezgodne z prawem – tłumaczy Nogacki, którego kancelaria zajmuje się sprawami tak nietypowymi, jak zarządzanie sytuacjami kryzysowymi przypadki bezprawia urzędniczego, szczególnie ze strony organów podatkowych, upadłość firmy, wrogie przejęcie czy konflikt rodzinny, który rzutuje na działalność przedsiębiorstwa.

– Chętnie podejmujemy wyzwanie również wtedy, gdy w grę wchodzi obawa przed szpiegostwem gospodarczym bądź oszustwem ze strony kontrahentów czy poszukiwanie majątku nieuczciwych dłużników. Tego rodzaju profil działalności sprawdza się równie dobrze w czasie hossy, jak i bessy, ponieważ prawnik jest dla przedsiębiorcy tym, kim ksiądz dla wiernego: potrzeba go i do chrzcin, i do pogrzebów – zauważa twórca Skarbca.

Świetlana przyszłość internetu

Nowe technologie i rozwój internetu pozwalają patrzeć na przyszłość usług prawniczych w Polsce przez pryzmat możliwości.

– Porady prawne przez sieć czy telefon są z jednej strony odpowiedzią na zapotrzebowanie klientów, którzy wszystko chcą mieć tu i teraz, a z drugiej są istotnym ułatwieniem dla samych prawników – uważa Ziemisław Gintowt, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. – Sieć to dodatkowe zabezpieczenie dla prawnika, który na piśmie ma potwierdzenie treści porady, której udzielił – tłumaczy. Dzięki faksom, e-mailom, Skype’owi czy wideokonferencjom można się kontaktować, szczególnie ze stałymi klientami, praktycznie z każdego miejsca. Można dzięki temu zaoszczędzić na czasie. – Spraw wymagających dyskrecji nie da się oczywiście załatwić w ten sposób – zastrzega Gintowt.

– Rynek wymusza na młodych posunięcia niekonwencjonalne, które adwokatom starszej daty nie mieszczą się w głowie. Gorzej, gdy zderzenie z rzeczywistością okaże się dla nich na tyle bolesne, że pusty żołądek będzie skłaniał do zachowań nieetycznych czy wręcz niezgodnych z prawem. Takie przykłady będą się zdarzały coraz częściej, a samorząd zawodowy będzie miał coraz więcej pracy – obawia się mec. Boszko.

Już teraz są notariusze, którzy płacą geodetom, deweloperom czy pośrednikom nieruchomości, by ci polecali ich swoim klientom, czy też adwokaci lub radcy, którzy wysyłają korzystających z ich usług do zaprzyjaźnionych notariuszy, u których będą mogli liczyć na zniżki.

Klienci pamiętający, jak we wspomnianej „Filadelfii” grający prawnika Denzel Washington zapewnia, że nie pobiera wynagrodzenia, jeśli jego kancelaria niczego nie wygra, nie wiedzą, że podobne zapewnienia ze strony prawników znad Wisły są nielegalne. A mimo to zdarzają się tacy, którzy gotowi są pracować za procent od uzyskanego odszkodowania. Według adwokata Filipa Wojciechowskiego trudna sytuacja na rynku zmiecie z niego małe kancelarie. – Pełnomocnicy zawodowi będą świadczyć usługi w większych kancelariach. A co za tym idzie – będą one działały raczej jak przedsiębiorcy niż prawnicy z powołania.