Proste jak kupno fasoli

W uzasadnieniu ustawy napisano, że w perspektywie kilku lat pozyskanie prostej porady prawnej czy zawarcie standardowej umowy, np. o kupnie nieruchomości, powinno być tak łatwe, jak kupno puszki fasoli.

Nie tylko dlatego nowe przepisy, które weszły w życie niemal rok temu (ale pierwsze licencje zostały wydane dopiero z końcem marca), zostały potocznie nazwane imieniem popularnej sieci supermarketów.

Tesco w ramach poszerzania działalności ma bowiem – jak twierdzi część mediów – plany zainwestowania w małe firmy prawnicze i zorganizowania punktów konsultacji prawnych na terenie posiadanych sklepów wielkopowierzchniowych.

Tesco od lat poszerza swoją ofertę. W ostatniej dekadzie firma rozpoczęła ekspansję poza rynek sprzedaży detalicznej. We współpracy z Royal Bank of Scotland powstał Tesco Bank, w całości przejęty przez Tesco w 2008 r. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu miesięcy pod marką Tesco powstały m.in. salony piękności, sklepy z oponami, internetowe centra handlu złotem, a nawet studio filmowe, którego produkcje mają być rozpowszechniane wyłącznie za pośrednictwem sieci.

Teraz można będzie liczyć też na sieć punktów porad prawnych pod marką Tesco.

– Trudno sprzeciwiać się naturalnemu rozwojowi cywilizacji. Skoro ludzie przenoszą aktywność do centrów handlowych, dlaczego nie miałyby się tam pojawiać także oferty prawników. Nie ma w tym nic złego – mówi Michałowski. – Z drugiej jednak strony klientowi powinno się zapewnić poufność, komfort rozmowy o ważnych, często intymnych sprawach.

Nie wyobrażam sobie, by były to otwarte punkty przy stoliku w ciągu komunikacyjnym w galerii handlowej. Są granice, których przekroczyć nie wolno – dodaje.

Kluczowym inwestorem będą jednak najpewniej banki. Niektóre, z wymienionym Lloydsem na czele, już teraz planują agresywną ekspansję w branży.

Eksperci przewidują prawdziwą rewolucję. Ostrożne szacunki mówią, że w ciągu najbliższych pięciu lat może upaść nawet 1/4 kancelarii prawnych.

Zapowiada się poważna walka. Wartość rynku doradztwa prawnego jest oceniana na 23 mld funtów rocznie (118 mld zł). Już teraz w brytyjskiej telewizji pojawiły się pierwsze reklamy firm oferujących usługi prawnicze.

Najpewniejszym skutkiem reform jest obniżenie cen. Eksperci podkreślają, że na drogie doradztwo w renomowanych kancelariach popyt i tak zawsze będzie – dużym firmom oraz najbogatszym obywatelom zależy przede wszystkim na jakości usług. Jednak mniejsze kancelarie mają się czego obawiać, o ile same nie zdecydują się na wyjście do ludzi.

Pomieszczenie przy Tesco, tuż obok salonu telefonii komórkowej, kosztuje znacznie mniej niż luksusowe wnętrza na reprezentacyjnej ulicy londyńskiego City.

Wszystko to nie oznacza, że w ABS będzie można rozwiązać każdy problem prawny. W przypadku bardziej skomplikowanych przypadków będzie to po prostu niemożliwe. Klientom trzeba bowiem zapewnić pełną gwarancję zachowania tajemnicy zawodowej, ochrony danych osobowych i pewien zasób intymności, potrzebny w trudnych sytuacjach życiowych.

W grę wchodzą raczej najprostsze usługi – porady w sprawach spadkowych, usługi notarialne, standardowe umowy dotyczące sprzedaży nieruchomości czy założenia firmy. Dlatego też prawnicy pracujący dla ABS nie będą pobierali opłat w zależności od czasu spędzonego z klientem. Cennik będzie sztywny.

Niektóre firmy planują też wprowadzenie abonamentów. I tak np. LawVest w ramach marki Riverview oferuje pełną obsługę prawną dla firm zatrudniających do pięciu pracowników w cenie 2400 funtów (12,3 tys. zł) rocznie.

Za ewentualną reprezentację klientów na sali sądowej w przypadku pozwu trzeba będzie płacić ekstra. LawVest nie ujawnia swoich właścicieli, ale „FT” ustalił, że co najmniej 12 proc. udziałów należy do DLA Piper, trzeciej największej firmy prawniczej na świecie pod względem przychodów, które w ubiegłym roku sięgnęły 2 mld dol.