Jego prowadzenie należy do obowiązków głównego geodety kraju (zasób centralny), marszałków województw (zasoby wojewódzkie) i starostów (zasoby powiatowe).

Wątpliwości RPO wzbudza art. 40 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy z 17 maja 1989 r. – Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz.U. z 2010 r., nr 193, poz. 1287 z późn. zm.) zawierający upoważnienie ustawowe dla ministra właściwego do spraw administracji publicznej do ustalenia w drodze rozporządzenia wysokości tych opłat. Taki akt wykonawczy wydał 19 lutego 2004 r. minister infrastruktury.

Zdaniem RPO upoważnienie ustawowe nie zawiera wytycznych dotyczących treści rozporządzenia (nie spełnia więc konstytucyjnego warunku szczegółowości).

Jak wskazuje prof. Irena Lipowicz, w przypadku pobierania od obywateli opłat ze szczególnym rygoryzmem należy oceniać wymóg umieszczenia w samej ustawie wszelkich zasadniczych elementów regulacji.

„Opłaty, o których mowa w art. 40 ust. 5 pkt 1 lit. b (...) powinny nie tylko zostać nałożone ustawą, lecz ustawa także powinna określać szczegółowo zasady kalkulacji tych opłat” – stwierdził RPO.

Zwrócił również uwagę, że w ustawie nie określono górnej granicy opłaty oraz nie wskazano enumeratywnie czynności, co do których taka opłata jest ustalana. Zmian w regulacjach domagają się również geodeci.

– Ośrodki powiatowe prowadzące zasób dowolnie interpretują przepisy rozporządzenia. Stosują własne zarządzenia, co sprawia, że opłata pobierana jest w zasadzie podwójnie: zgodnie z rozporządzeniem oraz zarządzeniem wewnętrznym starostwa – wskazuje Włodzimierz Kędziora, sekretarz generalny Stowarzyszenia Geodetów Polskich.

Dodaje, że tracą na tym zlecający dokonanie takich czynności, w tym przedsiębiorcy, którzy po zakończeniu prac zaskakiwani są opłatą naliczoną w sposób przekraczający ich zysk na zamówieniu.