Takie zmiany proponują posłowie w projekcie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który jednocześnie gruntownie reformuje ustrój wspólnot mieszkaniowych. Projekt ma trafić do pierwszego czytania.

Dziś, aby wystąpić do sądu z powództwem w sprawie zlicytowania lokalu właściciela, trzeba mieć zgodę większości członków wspólnoty wyrażoną w formie uchwały. Jeśli posłowie zaakceptują nowelizację przepisów ustawy o własności lokali (Dz.U. z 2000 r. nr 80, poz. 903 ze zm.), to oprócz wspólnoty takie uprawnienie będzie miał także każdy właściciel, członek wspólnoty.

Pomysł rozszerzenia legitymacji, czyli zakresu uprawnionych do występowania z powództwem przed sądem, negatywnie ocenia Krajowa Rada Sądownictwa. Ostrzega przed ryzykiem nadużywania tej furtki w razie konfliktów sąsiedzkich.

– Dziś pomysł zastosowania wobec sąsiada tego najdotkliwszego ze środków musi uzyskać akceptację większości właścicieli lokali. Nie ma uzasadnienia, by przyznawać takie prawo każdemu właścicielowi – uważa Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.

– Inny przepis projektu przewiduje, że gdy z taką inicjatywą występuje wspólnota, to jest to czynność przekraczająca zakres zwykłego zarządu i wymagana jest wówczas uchwała. To duża niekonsekwencja, bo aby wystąpić z takim powództwem, wspólnota musi mieć zgodę większości, a pojedynczy właściciel nie musi z nikim uzgadniać swego tak daleko idącego kroku – dodaje Grzegorz Abramek.

Jednak jego zdaniem ani dziś, ani po zmianach nie ma obawy, że zlicytują nam mieszkanie z powodu szczekającego psa czy nastolatka głośno słuchającego muzyki.

– Po ten najdalej idący środek będzie można skutecznie sięgać tylko w skrajnych sytuacjach, np. wobec osób, które robią sobie z mieszkania wysypisko śmieci i powodują zagrożenie epidemiologiczne – wskazuje Grzegorz Abramek.

Ostatecznie jednak przesłanki do zlicytowania lokalu tak jak dziś oceniać będzie sąd.