Polski rząd radzi Unii Europejskiej, by informacja publiczna była zamieszczana w internecie w otwartych formatach umożliwiających jej wykorzystanie, a nie w formie zeskanowanych z papieru obrazków.
Dla każdego, kto korzysta z rządowych serwisów, brzmi to jak żart. Ale żartem nie jest. Taką propozycję zawarto w projekcie rządowego stanowiska do Komisji Europejskiej, która pracuje nad zmianą dyrektywy w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego.
Przyjrzyjmy się zatem, jak to u nas wygląda. Wchodzimy na strony internetowe Rządowego Centrum Informacyjnego. Publikowane są tam setki tysięcy, jeśli nie miliony dokumentów. Każdy projekt zmian w rozporządzeniu jest opatrywany dziesiątkami, a nierzadko setkami dokumentów i opinii. Wszystkie pisane są na komputerze. Tyle że później drukuje się je, wydruk ten wskanowuje z powrotem do komputera i umieszcza w internecie, w formie obrazka PDF. Internauci nie mogą w zasadzie nic z nim zrobić. Ani skopiować fragmentu tekstu, ani przeszukać pod kątem interesujących ich wyrażeń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.