Kilka dni temu na warszawską komendę policji Praga-Północ zgłosiły się osoby, którym skradziono tożsamość. Był to skutek fałszywej rekrutacji do pracy, przeprowadzonej przez przestępców. Osoby, które liczyły na zatrudnienie, wysłały listownie na adres podany w ogłoszeniu nie tylko swoje CV, ale także kserokopie dowodów osobistych. W ten prosty sposób przestępcy weszli w posiadanie danych kilkudziesięciu osób. Kiedy kandydaci do pracy stawili się pod adresem wskazanym w ogłoszeniu na rozmowę kwalifikacyjną, okazało się, że o ich przyszłym potencjalnym pracodawcy nikt nie słyszał. Policja ostrzega – taki sposób kradzieży tożsamości jest obecnie bardzo popularny wśród grup przestępczych. Fałszywe ogłoszenia pojawiają się na osiedlowych tablicach ogłoszeń i w prasie. Jednak najczęściej oszuści łowią swoje ofiary za pośrednictwem internetu.

– Takich problemów jest coraz więcej, ponieważ sieć daje nowe możliwości dotarcia do ludzi. Korzystając z tego narzędzia komunikacji trzeba być świadomym tego, że może ono być źródłem wielu zagrożeń – ostrzega Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.

Przetwarzanie danych

Opisany proceder stanowi przestępstwo, o jakim mowa w ustawie o ochronie danych osobowych. Zgodnie z jej art. 49 za przetwarzanie danych, do których przetwarzania osoba nie jest uprawniona, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności bądź pozbawienia wolności do lat 2.

– Nie ma tutaj znaczenia, co ta osoba zrobi ze zdobytymi w ten sposób informacjami. Wystarczy, że nie były one dla niej przeznaczone. Nawet jeżeli wsadzi je do szuflady i nie będzie ich dalej przekazywać, to i tak poniesie odpowiedzialność karną – tłumaczy Marian Filar, profesor z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Problem jednak polega na tym, że ciężko jest udowodnić popełnienie tego przestępstwa. Ponadto bardzo często sami poszkodowani nie zdają sobie sprawy z tego, że padli jego ofiarami, i nie zgłaszają tego na policję. Co gorsza, takie zgłoszenie i tak niewiele im pomoże.

– Policja nie przekazuje informacji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa kradzieży tożsamości innym instytucjom, takim jak np. banki – przyznaje asp. Monika Brodowska, oficer prasowy z komendy dla Warszawy Pragi-Północ.

Może więc się okazać, że za kilka miesięcy osoba, której dane zdobyli przestępcy, otrzyma z banku wezwanie do zapłaty pierwszej raty rzekomo zaciągniętej przez nią pożyczki.

Kradzież dokumentu

Osoba okradziona z tożsamości jest więc w nieciekawej sytuacji. To, że doszło do takiego przestępstwa, nie zostanie odnotowane w żadnej bazie czy urzędzie.

Zupełnie inaczej jest w sytuacji, gdy złodziej ukradł po prostu dokument tożsamości. Paradoksalnie ofiara takiego przestępstwa jest w lepszej sytuacji od tej, której skradziono jedynie dane. Kradzież dowodu osobistego można bowiem zgłosić do banku oraz zawiadomić o tym odpowiedni urząd gminy. Takie ruchy zablokują złodziejowi możliwość popełniania dalszych przestępstw przy użyciu skradzionego dowodu tożsamości.

Banki korzystają z systemu dokumentów zastrzeżonych.

– W systemie można zastrzegać tylko utratę dokumentów tożsamości – dowód, prawo jazdy albo paszport. Dzięki temu osoba, która padła ofiarą złodzieja, nie musi się już obawiać, że ktoś np. wyłudzi na jej konto kredyt – tłumaczy Iwona Słowik z Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Dodaje, że oszust, który będzie próbował wziąć pożyczkę na dokument, który został zastrzeżony w bazie, zostanie od razu zatrzymany przez policję.

Niestety w bazie nie można zastrzegać, że doszło do kradzieży tożsamości.

Cele przestępców

Osobom, którym ukradziono tożsamość, pozostaje więc czujność. Jak tylko zauważą, że coś nie zgadza się np. w ich historii rachunku, powinny od razu zgłaszać to do swojego banku i próbować wyjaśniać sytuację.

Należy bowiem pamiętać, że przestępcy zazwyczaj nie poprzestają na wyłudzeniu danych. Popełniają to przestępstwo, aby na konto swojej ofiary dopuszczać się dalszych czynów zabronionych.

Posługując się zdobytymi w nieuczciwy sposób danymi, oszuści mogą więc np. wyprodukować fałszywe dowody tożsamości, wyłudzać kredyty czy handlować fikcyjnymi przedmiotami na internetowych portalach aukcyjnych. Coraz częściej dochodzi także do wypożyczania samochodów oraz wynajmowania mieszkań, a osoba, której tożsamość skradziono, otrzymuje wezwanie do zapłaty kilkumiesięcznych zaległości w czynszu lub do zwrotu auta i uregulowania rachunku za jego wynajęcie.