Nie każda wypowiedź europarlamentarzysty korzysta z ochrony immunitetowej. Tak będzie, jeżeli ma ona związek z jego obowiązkami parlamentarnymi. O przyznaniu ochrony decyduje sąd krajowy.

O tym, czy europarlamentarzysta poniesie odpowiedzialność karną za swoje wypowiedzi, decyduje ich charakter i treść. Tak uznał Trybunał Sprawiedliwości UE.

Trybunał zajął się zagadnieniem zakresu immunitetu w związku ze sprawą włoskiego posła do PE – A. Patriviellego. Został on oskarżony o pomówienie funkcjonariusza policji miejskiej. Twierdził, że policjant wystawiając mandaty kierowcom, którzy źle zaparkowali auta, podał nieprawdziwe godziny. Parlament Europejski uznał, że europoseł działał w interesie publicznym wyborców. Może więc skorzystać z ochrony, jaką daje mu immunitet.

W związku z powyższym włoski sąd zwrócił się do trybunału o wyjaśnienie, jakie kryteria decydują o tym, czy oświadczenie złożone przez posła do PE jest opinią wyrażoną w czasie wykonywania przez niego obowiązków parlamentarnych.

Reklama

W odpowiedzi sędziowie wyjaśnili, że immunitet posła do Parlamentu Europejskiego obejmuje jego opinie i stanowiska zajęte w głosowaniu. Ponadto ochrona przysługuje wypowiedziom europosłów wyrażonym w czasie wykonywania przez nich obowiązków służbowych, o ile istnieje bezpośrednia i oczywista więź między opinią posła a wykonywaniem przez niego obowiązków parlamentarnych. Jeżeli więź istnieje, to nie ma znaczenia, czy europoseł wypowiadał się w gmachu PE, czy poza nim.

Trybunał podkreślił, że przyznanie ochrony immunitetowej może utrudnić ściganie przestępstw, a także uniemożliwić osobie, która została poszkodowana wypowiedziami europosła, dochodzenia swoich praw. Dlatego też sędziowie uznali, że to włoski sąd musi sam ocenić, czy wypowiedź posła do PE mieściła się w zakresie wykonywania przez niego obowiązków parlamentarnych. Trybunał podkreślił, iż decyzja PE o udzieleniu europosłowi ochrony immunitetowej stanowi jedynie opinię i nie wiąże sądu krajowego.

Odnosząc się natomiast do sprawy A. Patriviellego, sędziowie stwierdzili, że jego wypowiedzi są odległe od ciążących na nim obowiązków europosła.