Cios w usługodawców

Wartość całego rynku SMS-ów premium szacowana jest na blisko miliard złotych. – Po zmianach w prawie interes przestanie się opłacać – mówi Arkadiusz Rogala, ekspert z firmy Teleaudio, która w takich właśnie usługach specjalizuje się od 1996 roku. Organizowała m.in. glosowania SMS-owe do „Big Brothera”, „Idola” czy festiwalu Top Trendy. – W ustawie pełno jest przepisów tak sformułowanych, że obciążą nas ogromnymi, dodatkowymi kosztami – dodaje i wymienia m.in. obowiązek podawania nie tylko ceny samego SMS-a czy rozmowy telefonicznej, lecz także nazwy firmy realizującej połączenie. – Trzeba będzie nagrać i opracować graficznie kilkadziesiąt albo i kilkaset nowych komunikatów. Wydłuży się też w efekcie czas połączenia wstępnego, podczas którego część użytkowników zawsze rezygnuje z usługi. By liczba ich nie spadła drastycznie, trzeba będzie uruchomić dodatkowe linie. Łącznie to koszty, w zależności od wielkości firmy, kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy euro – tłumaczy Rogala.

Wylać dziecko z kąpielą

– To stawia pod znakiem zapytania opłacalność takich usług – przyznaje Krzysztof Pawlicki z CallPay. Dlatego jego firma zrezygnowała z Premium Rate, czyli opłat wykonywanych za pomocą połączeń i SMS-ów. Zamiast tego oferuje płatności w nowej technologii NFC. Tyle że ta jest wciąż mniej wygodna dla użytkowników, bo polega na płaceniu wprawdzie za pomocą telefonu, ale po zbliżeniu go do specjalnego panelu.

Tymczasem w Premium Rate największą zaletą jest właśnie prostota przelewu. I to dzięki niej ten rynek tak się rozwinął. – To dzięki tym usługom rynek telekomunikacyjny zaczął się odbijać po kryzysie, w jaki wpadł w 2009 roku – ocenia Dariusz Adamczyk, ekspert z firmy Time4Mobi. I rzeczywiście podczas gdy wartość całego rynku w 2008 roku UKE oszacowała na 48,6 mld złotych, to w 2009 roku był wart już „tylko” 42,2 mld zł. Ale w 2010 roku nieznacznie się odbił – do 42,8 mld złotych. Równolegle usługi Premium Rate notowały spore wzrosty.

Z najnowszego raportu firmy doradczej Frost & Sullivan „Analiza rynków płatności mobilnych w Europie Środkowo-Wschodniej” wynika, że na koniec 2010 roku wartość polskiego rynku SMS Premium wynosiła około 141,5 mln euro (czyli około 550 mln złotych). A jak szacuje firma badawcza PMR, na koniec tego roku powinien on być wart już 970 mln złotych. Jednak tylko nieznaczna część z tego to loterie audiotekstowe, które tak dały się we znaki konsumentom. Z raportu Ministerstwa Finansów z wykonania ustawy hazardowej w 2010 roku wynika, że obroty loterii SMS wyniosły 75 mln złotych, czyli w najlepszym razie to siedem procent całego rynku.

Loterie narobiły bigosu

Ale to właśnie organizatorzy loterii najbardziej narazili się samym użytkownikom telefonów. Nękają ich nie tylko SMS-ami, lecz także nawet telefonami. Wie o tym każdy, kto choć raz odebrał telefon z zastrzeżonego numeru i usłyszał w słuchawce głos automatu: „Tu Milionerzy. Zostałeś wytypowany do głównej wygranej, wystarczy, że teraz wyślesz wiadomość na numer...”. Jeszcze bezczelniejszy był organizator, który rozłączał się po jednym sygnale. Wielu użytkowników, widząc nieodebrane połączenie, oddzwaniało na numer, który się im wyświetlił, po czym okazywało się, że trafili na telefoniczną loterię, a do ich rachunku dopisane zostało nawet kilkanaście złotych. – Najgorzej, że za grzechy takich firm odpowie także większa, uczciwa część branży – kwituje Arkadiusz Rogala.