Karpiński zaznaczył, że konstytucja nie przesądza wprost, że głosowanie musi być przeprowadzone jednego dnia

Kodeksu bronił poseł PO Grzegorz Karpiński, przekonując, że jego rozwiązania są zgodne z konstytucją. W jego opinii, część argumentów przedstawionych we wniosku PiS ma "pozaprawny charakter".

Karpiński zaznaczył, że konstytucja nie przesądza wprost, że głosowanie musi być przeprowadzone jednego dnia. "W ocenie Sejmu wybory oznaczają moment skumulowania przez organy wyborcze wszystkich oddanych głosów w toku procesu wyborczego" - powiedział. Podkreślił, że termin dnia wyborów wiąże się z finalizowaniem głosowania.

Według posła PO, za dopuszczalnością wprowadzenia instytucji pełnomocnika przemawia cel, jakim jest umożliwienie głosowania przez osoby w podeszłym wieku i niepełnosprawne. Ocenił, że głosowanie przez pełnomocnika nie narusza konstytucyjnej zasady bezpośredniego głosowania w wyborach. "Zasada bezpośredniości wyborów nie zawiera wymogu osobistego głosowania" - przekonywał.

Karpiński dodał, że głosowanie korespondencyjne nie narusza zasady tajności głosowania. Jak mówił, głosowanie korespondencyjne umożliwia udział w wyborach Polaków mieszkających za granicą, którzy mieliby problem z dotarciem do lokalu wyborczego.

Karpiński podkreślił też, że Kodeks wyborczy został przez Sejm przyjęty jednogłośnie, więc nie może tu być mowy o ukrytych motywach politycznych

Poseł PO podkreślił, że zakaz emisji płatnych spotów wyborczych nie oznacza, że zostało ograniczone prawo do agitacji wyborczej. "Ustawodawca pozostawił do dyspozycji komitetów wyborczych oraz wyborców szerokie spektrum środków, w jakich może być prowadzona agitacja. Obok klasycznych form, jak: spotkania z wyborcami, ulotki, plakaty małoformatowe, są to również formy typowe dla reklamy, np. płatne ogłoszenia wyborcze w prasie drukowanej" - mówił.

Zdaniem Karpińskiego zgodny z prawem jest sposób wprowadzenia 100 jednomandatowych okręgów do Senatu. "Trybunał konsekwentnie wskazuje, że w odniesieniu do ustaw głównych, takich jak Kodeks wyborczy, Senatowi przysługuje prawo znacznej ich modyfikacji w formie poprawek" - powiedział.

"Nie można zgodzić się z wnioskodawcą, że zaskarżone przepisy nie rozgraniczają w sposób pewny nowego i starego prawa wyborczego. Nie jest tak, że na sześć miesięcy przed ostatecznym konstytucyjnym terminem zarządzenia wyborów uczestnicy procesu wyborczego nie mają żadnej wiedzy, według jakich reguł odbywają się wybory" - mówił Karpiński. Dodał, że od 1 sierpnia istnieje alternatywa zarządzenia wyborów na mocy starej, obecnie obowiązującej ordynacji, albo na podstawie nowego Kodeksu.

Karpiński podkreślił też, że Kodeks wyborczy został przez Sejm przyjęty jednogłośnie, więc nie może tu być mowy o ukrytych motywach politycznych.

Wojciechowski odparł, że Sejm jednogłośnie się pomylił. Jak dodał, mimo "pewnego napięcia politycznego" rozmowa w TK toczy się o prawie, nie o polityce.

Jedna z sędziów sprawozdawców - Teresa Liszcz zwróciła uwagę, że TK w jednym z wyroków uznał za konieczne, by najpóźniej na sześć miesięcy przed rozpoczęciem procedury wyborczej nie dokonywano istotnych zmian w prawie wyborczym. "Nie chodzi o vacatio legis, co o okres karencji zwany ciszą ustawodawczą" - dodała.

"Czy w międzyczasie była rzeczywiście cisza ustawodawcza? Czy w międzyczasie, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, licząc wstecz od 7 sierpnia (najpóźniej w tym dniu prezydent musi ogłosić wybory) nie było zmian prawa wyborczego? - pytała Liszcz Karpińskiego.

Sędziowie TK kilka godzin zadawali stronom pytania

Były zmiany - przyznał poseł. Wymienił m.in. ustawę z 3 lutego zakazującą rozpowszechniania odpłatnych spotów w radiu i telewizji, kwietniową zmianę wykazu okręgów wyborczych do Sejmu oraz zmianę związaną z dostosowaniem wyborów do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Sędziowie TK kilka godzin zadawali stronom pytania.

Przewodniczący TK Andrzej Rzepliński pytał posłów PiS, czy Sejm w Kodeksie rzeczywiście stworzył okazję do "nocy cudów nad urną". "Nie jesteśmy chyba jako naród aż tak kiepscy?" - zaznaczył.

"Skala naruszeń i fałszerstw wyborczych jest dużo większych niż się sądzi (...) nie lekceważyłbym tego" - odpowiedział Wojciechowski. Rzepliński ripostował, że ustawodawca nie lekceważy takich niebezpieczeństw, ponieważ grożą za nie sankcje karne.

"Istotą, sensem tej normy, aby wybory były w dniu wolnym od pracy, każdym dniu"

Sędzia Piotr Tuleja pytał Wojciechowskiego skąd wnioskuje, że słowo "dzień" w konstytucji oznacza tylko jeden dzień. Przytoczył przykłady przepisów, gdzie występuje liczba pojedyncza zamiast podwójnej, np. w przepisach dotyczących studentów używa się słowa "student", a nie "studenci".

Również sędzia Adam Jamróz pytał, czy nie można odczytywać tego zapisu w konstytucji jako: "każdy dzień wyborów". "Istotą, sensem tej normy, aby wybory były w dniu wolnym od pracy, każdym dniu" - mówił. Według niego, nie można przyjmować, że jeżeli użyto liczby pojedynczej, to chodzi o jeden dzień, gdyż w domyśle chodzi o "każdy dzień". Podkreślił też, że gdyby w konstytucji napisano, że wybory odbywają się w "dniach wolnych od pracy", nigdy nie można by zorganizować jednodniowych wyborów.

Tuleja pytał również strony, czy zakazu naklejania billboardów nie należy rozpatrywać w kontekście niedostępności tej formy propagandy dla biedniejszych partii pozaparlamentarnych.

Z kolei sędzia Marek Zubik pytał przedstawicieli Sejmu, czy nie jest "szczególnie naganną praktyką" nowelizowanie tak ważnej ustawy jak Kodeks jeszcze w trakcie trwania vacatio legis.

W trakcie tej dyskusji, prokurator Andrzej Stankowski ocenił, że "nie zazdrości Trybunałowi sytuacji, w jakiej się znalazł"

Gros czasu zabrały sędziom pytania dotyczące sytuacji, w której przepisy Kodeksu potencjalnie zostałyby przez TK uchylone. Zastanawiano się, na jakiej podstawie zostałyby wtedy przeprowadzone wybory - skoro dotychczasowe ordynacje wyborcze zostają w przepisach wprowadzających nowy Kodeks uchylone. Według PiS, w takim wypadku mogłaby zostać jednak zastosowana stara ordynacja.

Jednak część sędziów zwracała uwagę, że art. 1 przepisów wprowadzających Kodeks wyborczy - mówiący, że Kodeks wchodzi w życie 6 miesięcy po ogłoszeniu, a więc 1 sierpnia 2011 - nie został wprost zaskarżony.

Zastanawiano się też na jakiej podstawie przeprowadzono by jesienne wybory do Senatu, jeśli TK zakwestionowałby przepisy wprowadzające okręgi jednomandatowe.

W trakcie tej dyskusji, prokurator Andrzej Stankowski ocenił, że "nie zazdrości Trybunałowi sytuacji, w jakiej się znalazł".