Karanie za brak autoryzacji wywiadu jest sprzeczne z prawem unijnym. Wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej”, który w 2004 r. został oskarżony właśnie o publikację wywiadu bez autoryzacji.
Rok wcześniej dziennikarki tygodnika przeprowadziły rozmowę z jednym z posłów. Po jej wiernym spisaniu przesłały do wglądu politykowi. Rozmówca zrezygnował z autoryzacji. Jego zdaniem znaczne skróty (z 40 do 3 stron) wypaczyły charakter wypowiedzi. Mimo to wywiad trafił do druku, a oburzony polityk złożył w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawa została warunkowo umorzona ze względu na znikomą szkodliwość społeczną, a redaktor musiał zapłacić 1 tys. zł na cel społeczny. Nie było to jednak równoznaczne z tym, że przestępstwa nie popełnił.
Uchwalone w 1984 r. prawo prasowe przewiduje w art. 14 ust. 2, że dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana. Publikacja wypowiedzi mimo zgłoszonego żądania autoryzacji to z kolei przestępstwo z art. 49 prawa prasowego zagrożone grzywną lub ograniczeniem wolności.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.