Dziś musi minąć aż 70 lat od śmierci twórcy, by np. powieść trafiła do domeny publicznej (jeśli autor jest nieznany – 70 lat od pierwszego rozpowszechnienia). Nawet gdy ustalimy, kiedy utwór został wydany i kto jest autorem, jeśli twórca zmarł, pojawia się problem z ustaleniem spadkobierców – wyjaśnia Joanna Potęga z Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona.

Ustalenie zasad związanych z korzystaniem z takich filmów, fotografii bądź utworów muzycznych będzie głównym celem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, która rozpoczyna się już w lipcu. W tym właśnie czasie Rada Europejska zaplanowała prace nad dyrektywą o dziełach nieznanych autorów. MKiDN, korzystając z okazji, zamierza przedstawić własne propozycje. Będą to dwa funkcjonujące już na świecie modele.

Licencje na dzieła

Pierwszy z nich to model skandynawski. Tutaj kluczową rolę odgrywają organizacje zbiorowego zarządzania. To one reprezentują interesy twórców bez względu na to, czy owi autorzy zawarli z tymi organizacjami umowę, czy nie. Autor może na własne życzenie wyjść z takiego systemu i samodzielnie zarządzać swoimi prawami. Model ten co praw- da nie został stworzony po to, by rozwiązać problem dzieł osieroconych, lecz po to, by zarządzać prawami do muzyki. Stopniowo rozszerzał się jednak na inne pola eksploatacji, aż wreszcie objął i dzieła nieznanych twórców.

Pomysł, jakim jest zaangażowanie organizacji zbiorowego zarządzania, ma już dziś swoich zwolenników i przeciwników. – Problem dzieł osieroconych trzeba rozwiązać regulacją ustawową o charakterze generalnym. Należy zezwalać w określonych warunkach na korzystanie z osieroconych utworów każdemu zainteresowanemu, pod warunkiem że uiści on stosowną opłatę, określoną ustawowo, np. na rzecz ZAiKS jako depozytariusza tych kwot lub na rachunek powierniczy – komentuje dr Arkadiusz Michalak, radca prawny z Kancelarii Prawa Własności Intelektualnej. Jak dodaje, efektywne funkcjonowanie takiego systemu musiałoby pociągać za sobą stworzenie elektronicznej bazy danych dzieł osieroconych.

Polskie organizacje zbiorowego zarządzania nie cieszą się dziś dobrą sławą, na co z kolei zwróciło uwagę w trakcie konsultacji dotyczących przyszłości prawa europejskiego Polskie Radio.

– Uzależnienie możliwości korzystania z takich dzieł od organizacji zbiorowego zarządzania może doprowadzić do sytuacji, gdy organizacje te zaczną ze sobą konkurować. Co gorsza, mogą one jednocześnie nadużywać pozycji dominującej oraz łamać zasady uczciwej konkurencji – wyjaśnia Jarosław Hasiński, prezes zarządu Polskiego Radia.

MKiDN uspokaja, że właśnie trwają prace nad rozporządzeniem, które nałoży na organizacje zbiorowego zarządzania obowiązek składania rocznego sprawozdania. Dzięki nim organizacje będą musiały wyjawić wszystkie szczegóły dotyczące swojej działalności, np. ile nieruchomości posiadają, jakie wynagrodzenie otrzymują ich pracownicy oraz co dzieje się z tantiemami, zanim trafią do artystów. MKiDN zaproponowało, by sprawozdanie w całości trafiło do sieci, co jednak spotkało się z wielkim oburzeniem organizacji.