Po burzliwej dyskusji w podkomisji posłowie zdecydowali, że podstawową ustawą zakazującą handlu szkodliwymi substancjami będzie projekt Ministerstwa Zdrowia, który wprowadza kary do miliona złotych za handel trującymi dopalaczami.
Nadzwyczajna podkomisja do spraw dopalaczy za wiodący uznała wczoraj rządowy projekt, który wprowadza definicje dopalacza jako środka zastępczego oraz instytucję tzw. poczekalni dla podejrzanych substancji. Rozwiązania Ministerstwa Zdrowia nie są jednak doskonałe i wciąż budzą wątpliwości posłów.
Zgodnie z proponowanymi przez Ministerstwo Zdrowia przepisami środkiem zastępczym będzie nazywany specyfik, który składa się z substancji syntetycznej i naturalnej, używany do odurzania się i nieuregulowany w innych ustawach. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, iż w przyszłości taka definicja okaże się zbyt ogólna i swym zasięgiem obejmie więcej specyfików niż jest to konieczne. – Bez dodania do definicji takich sformułowań, jak trucizna bądź środek szkodliwy, może się zdarzyć, że sanepid będzie mógł wycofać każdą substancję – postulował poseł Bolesław Piecha. Zgodnie jednak z opinią minister zdrowia Ewy Kopacz za- kres definicji musi być z kolei jak najszerszy, by nowe przepisy były rzeczywiście skuteczne. – Jeśli dodamy określenie szkodliwy, to sanepid zanim wycofa dany dopalacz, będzie musiał udowodnić, iż jest on faktycznie niebezpieczny dla zdrowia – komentował minister Maciej Berek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.