Autopromocja

Andrzej Jankowski: Kompetencyjne spory w sądownictwie to codzienność

31 sierpnia 2010

Sądy powszechne buntują się i nie chcą wydawać wyroków na podstawie przepisów sprzecznych z konstytucją, do czego przymusza ich Trybunał Konstytucyjny.

Spory kompetencyjne na szczeblach najwyższych organów władzy w państwie ucichły. Pod tym względem zrobiło się w kraju normalniej. Prezydent nie ma już o co się spierać z premierem. Spory Sejmu z Senatem nigdy nie elektryzowały opinii publicznej i zawsze pozostawały w cieniu przepychanek wewnątrz władzy wykonawczej. Nigdy nie przedostawały się one na pierwsze strony gazet, nikt ich nie rejestrował kamerami telewizyjnymi. Ale spory te istnieją, nie są ani wydumane, ani wirtualne.

To prawda, toczą się na peryferiach naszego życia politycznego, ale peryferyjne to one nie są z całą pewnością. Zaangażowane w nie są trzy filary naszej władzy sądowniczej: Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. I to one właśnie nie mogą dojść do porozumienia w zasadniczych dla wymiaru sprawiedliwości sprawach. Mało kto może już dziś pamięta, ale ten spór trwa od 1998 r. To właśnie wtedy prezes Sądu Najwyższego powiedział bardzo dobitnie, że Sąd Najwyższy również ma prawo orzekania o niekonstytucyjności ustaw. Oczywiście prezes nie zapomniał dodać, że może to mieć miejsce tylko w sprawach oczywistych i niebudzących wątpliwości, co w niczym nie narusza zasadniczej roli Trybunału Konstytucyjnego, ale to wystarczyło do wywołania burzy. Sędziowie TK podnieśli alarm, nie dopuszczając myśli, by ktokolwiek poza nimi mógł decydować o sprzeczności przepisów ustawy z konstytucją. Jeżeli sędziowie Sądu Najwyższego, wydając wyrok, mają wątpliwości, czy przepis jest zgodny z konstytucją, czy nie, powinni pytać o zdanie Trybunał Konstytucyjny za każdym razem. Odpowiedź z Sądu Najwyższego przyszła błyskawicznie. Pyta o zdanie tylko ten, kto nie wie, a skoro sędziowie SN wiedzą i są głęboko przekonani, że przepis, na podstawie którego mają wyrokować, jest niezgodny z konstytucją, po co mają jeszcze pytać o zdanie trybunał. Przecież mogą pominąć wątpliwe konstytucyjnie przepisy i sięgnąć bezpośrednio do konstytucji, wydając wyrok na jej podstawie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png