Dyskusję nad ustawą o zapobieganiu przemocy w rodzinie zdominowały klapsy i inwigilacja rodzin. Umknęły natomiast uwadze zagadnienia praktyczne, które zadecydują o tym, czy wchodzące właśnie w życie przepisy pozwolą ofiarom poczuć się bezpieczniej we własnym domu.
Niestety na pochwałę nie zasługuje zbyt wiele nowych pomysłów. W dobrym kierunku zmierzają te rozwiązania, które włączają do zakresu ochrony kwestie ekonomiczne czy bezpłatnej pomocy lekarskiej, prawnej i psychologicznej. Dobrze też należy ocenić przepisy o konieczności niezwłocznego udzielenia schronienia osobom poszkodowanym i izolowania ich od sprawców przemocy. I na tym można zakończyć wyliczanie zalet. Przyjęta przez parlament nowelizacja zdradza niestety wszystkie symptomy myślenia życzeniowego, dla którego ważniejsze są slogany niż codzienna praktyka.
Takim przykładem może być wyjątkowo dobrze brzmiący przepis, który zapewnia osobie maltretowanej bez tytułu prawnego do lokalu pomoc w uzyskaniu samodzielnego mieszkania. Można powiedzieć przepis marzenie, kto wie, czy nie najważniejszy w całej ustawie, trafiający w sedno domowej przemocy, gdyż pozwala uwolnić się od oprawcy. Ale niestety to także przepis, który poza zgrabną deklaracją niczego więcej urzędnikom nie podpowiada. A to przecież właśnie oni mają udzielać pomocy w uzyskaniu mieszkania. Skoro w tym przepisie nie ma słowa o procedurach, urzędnik nie kiwnie palcem, by zamienić literę prawa w czyn.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.