Kwestia czasu i kosztów

Dostęp do walnego zgromadzenia poprzez transmisję internetową powoduje zaoszczędzenie kosztów dojazdu, ale wymaga poświęcenia czasu, jaki zajmuje walne zgromadzenie. Paradoksalnie nawet walne zgromadzenie z pełnym elektronicznym dostępem wydłuży trwanie tego wydarzenia o konieczny czas na wypowiedzi akcjonariuszy i głosowanie on-line. Pomijam tu kwestię ewentualnych nadużyć i obstrukcji, z którymi też trzeba się liczyć i które dodatkowo mogą ten czas wydłużyć.

W związku z tymi faktami między bajki należy włożyć miraże, jakoby inwestorzy miło spędzając czas pod palmami lub w domowych pieleszach, będą realizować drogą elektroniczną swoje uprawnienia korporacyjne.

Komunikacja elektroniczna ułatwiająca dostęp do walnego zgromadzenia nie zlikwiduje też braku poczucia wpływu na działalność spółki w przypadku posiadania przez akcjonariusza niewielkiej liczby akcji. Mało tego, w przypadku głosowania niewielką liczbą akcji jeszcze bardziej może uwidocznić akcjonariuszowi brak jego wpływu.

Jako praktyk uczestniczący w budowie rynku komunikacji elektronicznej, jestem zwolennikiem szerokiego korzystania przez spółki i akcjonariuszy z komunikacji elektronicznej.

Jednakże nadzieje na przełomową aktywizację akcjonariuszy są pozbawione podstaw. Nie w kosztach dostępu do walnego zgromadzenia należy szukać źródeł słabej aktywności korporacyjnej.