Jak działa związek rewizyjny

Związek rewizyjny utrzymuje się z niewielkich składek ze spółdzielni. Dodatkowo spółdzielnia płaci związkowi za każdą lustrację, a ten rozlicza się z lustratorem. – Każdy związek sam sobie ustala stawkę. U nas jest to 206 zł za tzw. lustratorodzień, z czego ok. 60 proc., czyli ponad 100 zł, idzie na opłacenie lustratora – wyjaśnia Jan Sułowski, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych (to w nim zrzeszona jest m.in. spółdzielnia Przy Metrze).

Sułowski zgadza się z opinią, że obecny system „może rodzić podejrzenia o stronniczość”. Przed 1990 r. wszystkie spółdzielnie musiały należeć do centralnego związku. Spółdzielnie płaciły stałe składki, z których finansowano także lustracje. Nasi czytelnicy, ale także przedstawiciele związków rewizyjnych zwrócili nam uwagę na inne luki w systemie kontroli spółdzielni:

Kto może badać

Poza normalnym trybem kontrola spółdzielni może być przeprowadzona na żądanie rady nadzorczej, walnego zgromadzenia albo 1/5 członków spółdzielni. Ale doprowadzenie do takiej lustracji, nawet w przypadku podejrzeń nadużyć, jest trudne. Rada nadzorcza rzadko wnioskuje o lustrację, bo zwykle ci, którzy zasiadają w radzie, są zaprzyjaźnieni z zarządem. Z kolei walne zgromadzenie nie jest zwoływane, bo zarządowi i radzie nadzorczej zależy na zachowaniu stanowisk.

A na walnym mógłby paść wniosek o ich odwołanie. Z kolei zebranie podpisów od 1/5 członków spółdzielni graniczyłoby z cudem.

Jeśli spółdzielnia zaczyna mieć jakiekolwiek kłopoty albo jej członkowie podejrzewają, że dochodzi w niej do korupcji czy innych nadużyć, zainteresowanym pozostaje tylko jedna droga – apelować do ministra infrastruktury, by zlecił lustrację. Odbędzie się ona również na koszt spółdzielni.

To nie koniec problemów. Lustratorem można zostać po krótkim kursie, a odpowiedzialność za wykonywaną pracę jest symboliczna. Lustratorzy pracują na umowę-zlecenie. – To błąd w ustawie. Uważam, że to powinna być praca etatowa, a spółdzielnie powinny wnosić stałe opłaty lustracyjne – uważa Ryszard Jajszczyk, dyrektor Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, która zrzesza ok. 600 spółdzielni.

Czy jest szansa, by politycy zmienili system kontroli spółdzielni? Na razie bardzo niewielka. W Sejmie leży co prawda projekt nowelizacji prawa spółdzielczego, ale autorstwa PiS. Już dostał negatywną opinię od rządu.