Sąd Najwyższy przyznał rację ministrowi sprawiedliwości, który zaskarżył uchwały rad izb notarialnych w Katowicach i Poznaniu. Przewidywały one, że wpis na listę aplikantów nie jest równoznaczny z możliwością rozpoczęcia szkolenia. Rady nałożyły na aplikantów obowiązek znalezienia sobie patronów.

Dopuszczeni do szkoleń

Teraz rady nie mają wyjścia – będą musiały dopuścić do szkoleń wszystkie osoby, które zdały egzamin.

– Jeżeli Sąd Najwyższy wydaje swoje orzeczenie, każdy prawnik przyjmuje je z pokorą. To, czy osoby, które zdały egzamin na aplikację i nie znalazły patrona, rozpoczną szkolenia, będzie uzależnione wyłącznie od woli tych osób – mówi notariusz Michał Wieczorek, rzecznik prasowy Izby Notarialnej w Poznaniu.

W Poznaniu 18 osób na 80, które pozytywnie zdały egzamin, nie zostało dopuszczonych do szkolenia. Aplikantów tych ominęło już kilka zjazdów szkoleniowych. Powstają więc trudne do nadrobienia zaległości.

– Uchwały nasze były rezultatem obarczenia wyłącznie samorządu notarialnego obowiązkiem poradzenia sobie z niespotykanym w dotychczasowej histori napływu aplikantów w roku 2009. Ich liczba przekroczyła liczbę funkcjonujących w Polsce kancelarii notarialnych. Mimo to 90 proc. aplikantów rozpoczęło szkolenie w terminie – zaznacza notariusz Renata Greszta, członek Krajowej Rady Notarialnej. Jej zdaniem nie można zarzucić samorządowi zamykania dostępu do zawodu czy nierealizowania obowiązków ustawowych.

Notariusz to przedsiębiorca

Jak wskazuje Michał Wieczorek, nie ma instrumentów prawnych, które mogłyby zmusić notariuszy do przyjmowania aplikantów pod patronat.

– Notariusz to przedsiębiorca, działający na zasadzie swobody działalności gospodarczej. Nie każdy wyraża zgodę na to, żeby objąć patronatem aplikantów. Nie odczuwa takiej potrzeby albo ma już pracowników i nie chce nikogo zwalniać – dodaje.