Wyrok Trybunału

Kłopoty samorządów zaczęły się po wyroku TK z 17 stycznia 2006 r., który uznał, że rozporządzenie szefa resortu infrastruktury nakazujące pobieranie jednolitej opłaty za wydanie karty pojazdu wynoszącej 500 zł, jest niezgodne z konstytucją. To właśnie po tym rozstrzygnięciu sądu konstytucyjnego właściciele pojazdów rozpoczęli lawinę pozwów do sądów o zwrot nienależnie pobranych opłat.

– Właściciele aut dochodzą pieniędzy przed sądami administracyjnymi i cywilnymi. W sądach cywilnych powołują się oni na art. 4171 par. 1 kodeksu cywilnego mówiący o odpowiedzialności za bezprawie legislacyjne – mówi Bogusław Jakubiak z Wydziału Komunikacji w Bielsku-Białej.

Zgodnie z tym przepisem, jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu z konstytucją. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku opłat za wydanie karty pojazdu.

Pozwy właścicieli

Na stronach internetowych pojawiają się ogłoszenia – szybko i sprawnie załatwiamy zwrot opłaty za kartę pojazdu. Po skontaktowaniu się z konsultantem dowiadujemy się, że można odzyskać 300 złotych, 125 zł to koszty załatwienia sprawy. Trzeba wykazać, że rejestracja auta i wydanie karty nastąpiło od 1 maja 2004 r. do 31 marca 2006 r., czyli w okresie obowiązywania rozporządzenia ministra infrastruktury.

Załatwienie sprawy trwa do sześciu miesięcy. Opłaty zwracają bez problemu Wydziały Komunikacji w Elblągu, Katowicach, Kielcach, Łodzi, Kutnie, Sanoku. Kancelaria nie przyjmuje spraw z Warszawy, Bielska-Białej i Rzeszowa. W tych województwach, jak twierdzi konsultant, sądy nie respektują orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.