W polskim prawie funkcjonuje cenzura prewencyjna. Kodeks postępowania cywilnego przewiduje możliwość zabezpieczenia powództwa w sprawach o ochronę dóbr osobistych, które polega na wstrzymaniu publikacji artykułu, książki lub emisji filmu do czasu rozpoznania sprawy i wydania wyroku.

– Wstrzymanie publikacji oznacza tak naprawdę cenzurę prewencyjną, która jest zakazana w naszej konstytucji. Skutek takiego sądowego zabezpieczenia jest tożsamy z decyzją dawnego Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w PRL – uważa Marek Szydłowski, radca prawny związany z Izbą Wydawców Prasy.

W ostatnich latach z tego rodzaju zabezpieczenia prewencyjnego skorzystała m.in. korporacja Amway, która zablokowała emisję filmu Henryka Dederki „Witajcie w życiu”. Sprawa toczy się już przed sądami trzynasty rok i film przez ten cały czas nie może ujrzeć światła dziennego. Także biznesmeni i artyści – Andrzej Perczyński, Zbigniew Solorz, Edyta Górniak – wstrzymali publikacje na swój temat w prasie. Obecnie głośna jest sprawa publikacji biografii Kapuścińskiego. Żona mistrza reportażu chciała sądowego zakazu rozpowszechniania książki „Kapuściński non-fiction” autorstwa Artura Domosławskiego. Sąd oddalił jednak wniosek wdowy po pisarzu.

Cenzura wewnętrzna

Ale nie tylko cenzura prewencyjna jest groźna dla wolności słowa. Również odpowiedzialność następcza po publikacji utworu może być zagrożeniem dla wolności słowa, zwłaszcza gdy jest używana jako straszak na media. Ewa Beynar-Czeczott, córka Pawła Jasienicy, w liście do prasy uprzedza, że każdy, kto nawiąże do historii jej ojca i jego rodziny w kontekście filmu „Różyczka” w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego, naruszy jej dobra osobiste. Fabuła jest zainspirowana historią kilku ostatnich lat życia Pawła Jasienicy. Osią filmu jest opowieść o małżeństwie pisarza z kobietą, która okazała się agentką służby bezpieczeństwa. Publikacje na temat „Różyczki”, mimo że premiera filmu planowana jest na 12 marca, już są obejmowane cenzurą wewnątrzredakcyjną.

– Kilka dni temu zostałem poinformowany, że wywiad nie zostanie opublikowany – mówi Jan Kidawa-Błoński.