W minioną środę i czwartek sędziowie nie prowadzili większości rozpraw i posiedzeń. Dzień później blisko tysiąc prokuratorów wzięło jednodniowe urlopy na żądanie. Zdaniem protestujących, akcja ta była odpowiedzią na konsekwentne ignorowanie przez władzę wykonawczą postulatów środowiska i na działania zmierzające do utrzymywania ich wynagrodzeń na jak najniższym poziomie. Prokuratorzy podkreślali dodatkowo, że już kilkakrotnie zostali w tym roku wprowadzeni w błąd przez polityków.

- Po pierwsze, poprzez odebranie środków na podwyżki w 2008 roku W marcu wpłynął projekt przewidujący wzrost kwoty bazowej i podwyżki około 1,6 tys. zł brutto w rejonach, który zniknął. Poza tym, na etapie prac nad budżetem w lecie przewidziano środki na podwyżki dla sędziów, ale już nie dla prokuratorów, co zmieniono dopiero po akcji Komitetu Obrony Prokuratorów (KOP) - podkreśla prokurator Jacek Skała z Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza.

Zdaniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, akcja miała wyłącznie polityczny charakter, bowiem od początku przyszłego roku zarówno sędziowie, jak i prokuratorzy otrzymają po ok. 1,1 tys. zł podwyżki.

W czasie tzw. dni bez wokandy sędziowie nie prowadzili rozpraw ani posiedzeń.

- Nie były one po prostu wyznaczane - mówi sędzia Waldemar Żurek ze Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia.

Zamiast prowadzenia rozpraw sędziowie zajmowali się innymi obowiązkami: przygotowaniem do rozpraw, sporządzaniem uzasadnień, czytaniem akt spraw. Nadrabiali w tym czasie zaległości i załatwiali wszystkie sprawy, które można wykonać bez przeprowadzania rozprawy.

Prokuratorzy w ramach protestu skorzystali zaś z przewidzianej w kodeksie pracy możliwości skorzystania z urlopu na żądanie. W tym czasie część z nich uczestniczyła w akcji oddawania krwi.

Polityczne podwyżki

Ogrom pracy, niespotykana w innych zawodach odpowiedzialność, brak możliwości wykonywania innych zajęć powodują, że zawód sędziego, jak i prokuratora to niezwykle trudne funkcje. Dlatego chociaż minister Zbigniew Ćwiąkalski obiecał, że protestujący dostaną w przyszłym roku od 1100 do 1160 złotych brutto podwyżki, to środowisko nie chce, by o pensjach przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości w dalszym ciągu decydowali politycy.

- Nie rozwiązuje to problemu niewłaściwego sposobu ustalania sędziowskich wynagrodzeń ani nieadekwatności ich wysokości, ale przede wszystkim unaocznia patologię zależności tych wynagrodzeń od czynników politycznych - uważa Konrad Wytrykowski, sędzia Sądu Rejonowego w Legnicy.

Ustalana przez polityków kwota bazowa wynagrodzeń sędziów i prokuratorów nie ma powiązania ze wzrostem gospodarczym czy wzrostem zamożności społeczeństwa. Dlatego środowisko od dawna podkreśla, że należy uzależnić ją od średniego wynagrodzenia w gospodarce. Postulaty sędziów i prokuratorów nie ograniczają się jedynie do podwyżek płac. - Żądamy też godnych warunków pracy. Zamiast 2,3 tys. etatów asystentów i referendarzy w przyszłorocznym budżecie przewidziano środki zaledwie na kilkaset. Jednocześnie sędziom przybędzie pracy - chociażby 300 tys. spraw rocznie związanych z upadłością konsumencką. Coraz częściej pojawiają się również wakaty w sądach, na które nie ma chętnych z innych zawodów prawniczych - podkreśla sędzia Waldemar Żurek.

Krytyka ministra

Akcje protestacyjne sędziów i prokuratorów wywołały oburzenie ministra sprawiedliwości.

- Protest ma charakter polityczny i nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Żadna władza od 1991 roku nie zapewniła takiej skali podwyżek sędziom i prokuratorom - podkreślał Zbigniew Ćwiąkalski.

W oczach protestujących środowisk reakcja ministra była co najmniej niestosowna.

- Bardzo duża skala protestu oraz jego forma polegająca na normalnej pracy w gabinetach, nie zasługuje na tak stronnicze oceny - podkreśla sędzia Waldemar Żurek. I chociaż Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia podkreśla wyraźnie, że dostrzega dobre intencje, jakie płyną od przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, to brak ich realnej realizacji zmusił sędziów do takiej formy protestu.

Podobne odczucia mają prokuratorzy.

- Protest był całkowicie apolityczny, nie był tylko akcją młodych sędziów i prokuratorów, solidaryzują się z nim po cichu przełożeni - podkreśla prokurator Jacek Skała.