Odpowiedzialność inwestora

Potwierdził to ostatnio Trybunał Konstytucyjny, który w wyroku z 15 grudnia 2009 r. (sygn. akt P 105/08) uznał, że zgodne z konstytucją są przepisy nakazujące zawieranie umów o roboty budowlane w formie pisemnej. W wyroku tym Trybunał nie podał jednak jednoznacznych kryteriów rozróżniających umowę o roboty budowlane od umowy o dzieło. Dla podwykonawców miałoby to olbrzymie znaczenie. W praktyce bowiem takie same prace mogą być wykonywane na podstawie obu typów umowy, a różne są zasady odpowiedzialności za wypłatę wynagrodzenia, co sprytnie wykorzystują nieuczciwi inwestorzy.

– Umowa o dzieło jest zawierana nie pomiędzy trzema podmiotami, ale pomiędzy dwoma – przyjmującym zamówienie, czyli podwykonawcą, i zamawiającym, czyli głównym wykonawcą. Stroną tej umowy nie jest inwestor i w związku z tym nie jest on zobowiązany do regulowania należności podwykonawcy, np. z tytułu niezapłaconego wynagrodzenia – wyjaśnia Leszek Mokosa, główny specjalista ds. prawnohandlowych w Mostostal Warszawa.

Przepisy nie rozwiązują też problemu związanego z zamieszczaniem w umowach klauzul, które uzależniają wypłatę wynagrodzenia od uzyskania przez wykonawcę środków od inwestora. Zdaniem Leszka Mokosy stosowanie takich klauzul umownych jest niezgodne z prawem, m.in. z tego względu, że narusza bezpieczeństwo obrotu i prowadzi do rażącego pokrzywdzenia podwykonawcy.

Uchwalona przez Sejm nowelizacji kodeksu cywilnego trafi teraz do prac w Senacie. Ma ona wejść w życie po upływie 30 dni od jej opublikowania w Dzienniku Ustaw.

39 proc. więcej firm z branży budowlanej upadło w ubiegłym roku