Maciej Szermach

adwokat, partner w Kancelarii BSO Prawo & Podatki

Wprowadzenie terminu dla stron teoretycznie zmusza je do zachowania większego rygoru w trakcie trwania procesu, ale w efekcie może doprowadzić do jego wydłużenia. Zwłaszcza że w większości postępowań to wyznaczanie odległych terminów rozpraw ma decydujący wpływ na długość całego postępowania i wprowadzony termin do zgłaszania nowych okoliczności w sprawie dla stron nie wpływa na skrócenie postępowania.

Można się zastanowić, czy omawiana regulacja nie jest sprzeczna z konstytucyjnym prawem do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i nie narusza zasady równości stron w procesie cywilnym, bowiem powód dysponuje dowolnym czasem na przygotowanie pozwu, podczas gdy pozwany ma jedynie dwa tygodnie na przedstawienie całej argumentacji dla swojej obrony.

Z niemożliwością powołania okoliczności w pozwie bądź w odpowiedzi na pozew będziemy mieli do czynienia, gdy ta nowa okoliczność nie istniała bądź nie była stronie wiadoma w dniu składania pism procesowych do sądu. Czasem zbyt skomplikowany stan faktyczny sprawy utrudnia przedstawienie sądowi wszystkich argumentów, szczególnie strony pozwanej. Przeciwko traktowaniu dwutygodniowych terminów, jako terminów prekluzyjnych, przemawia fakt, że system prekluzji dowodowej, jako wyjątkowy instrument ograniczający stosowanie przez sądy zasady prawdy materialnej, na rzecz prawdy formalnej, powinien znaleźć swój jasny wyraz w treści przepisu prawnego. Z treści obowiązujących przepisów nie da się jednoznacznie zinterpretować rygoru prekluzji.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego w zakresie interpretacji przepisów kodeksu postępowania cywilnego dotyczących prekluzji dowodowej coraz częściej podnoszony jest pogląd, że sąd może dopuścić dowody spóźnione, gdy uznaje to za niezbędne, ale jednocześnie musi uwzględnić postulat sprawności postępowania.