Polskie firmy nie utylizują zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska przedstawiają dokumenty, z których wynika, że zbierają i przetwarzają tyle starych urządzeń, ile wymagają przepisy, jednak wiele z nich w dalszym ciągu zalega na hałdach śmieci.

– Rozwija się handel kwitami, który powoduje, że na papierze wiele firm ma coraz lepsze wyniki zbiórki zużytego sprzętu gospodarstwa domowego. W rzeczywistości z tymi odpadami nic się nie dzieje – ostrzega Grzegorz Skrzypczak, prezes organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego Elektroeko. Tłumaczy, że tylko część przedsiębiorców rzeczywiście ponosi koszty związane ze zbieraniem i przetwarzaniem starych urządzeń RTV i AGD i przedstawia prawdziwe dane.

Chodzi o pieniądze

Jednym z powodów tego, że firmy oszukują w przedmiocie recyklingu elekroodpadów, są wysokie koszty przetworzenia niektórych urządzeń. Kupno fałszywej dokumentacji potwierdzającej przetworzenie odpowiedniej ilości starego sprzętu RTV lub AGD jest nawet dziesięć razy tańsze.

– Przetworzenie jednej tony telewizorów kosztuje około 200 zł. To właśnie utylizacja telewizorów, monitorów i lodówek jest najdroższa – mówi Mirosław Baściuk, dyrektor zarządzający Remondis Elektrorecykling. – Wiele firm i organizacji odzysku nie chce finansować przetwarzania tych odpadów – wyjaśnia.

Co się zatem dzieje ze sprzętem, który został przetworzony tylko na papierze? Zdaniem Mirosława Baściuka lodówki są nielegalnie utylizowane przez firmy złomowe, które nie mają zezwolenia na zbieranie odpadów powstałych ze zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Z kolei z monitorów i telewizorów wymontowywane są metalowe elementy, a szkło z kineskopów, które w przetworzeniu jest drogie, składowane jest jako odpad opakowaniowy, czyli np. butelki.

Kontrola rynku

Nieprawidłowości w zakresie utylizacji elektrosprzętu możliwe są także dlatego, że żadne służby nie są w stanie wykazać łamania prawa. Faktyczną kontrolę nad recyklingiem odpadów sprawuje Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Kontroluje on zakłady przetwarzania zużytego sprzętu, gdyż ich działalność w największym stopniu wpływa na jakość środowiska i właściwe gospodarowanie odpadami. W praktyce okazuje się jednak, że sprawdzenie informacji przekazywanych przez zakłady przetwarzania jest trudne. GIOŚ weryfikuje tylko dane zawarte w sprawozdaniach składanych przez przedsiębiorców.

– Weryfikacja sprawozdań może się odbyć jedynie poprzez porównanie zawartych w nich danych. Będzie ona jednak nieskuteczna w przypadku porozumienia się przedsiębiorców co do zawyżenia ilości sprzętu zebranego, przetworzonego i odzyskanego w kolejnych sprawozdaniach – mówi Piotr Ostapa, radca prawny z kancelarii Mamiński & Wspólnicy.