Rząd chce, aby kluby mogły działać jak sportowe spółki akcyjne. Wynika to z przyjętych wczoraj przez rząd założeń do nowej ustawy o sporcie. Zgodnie z propozycjami, które przygotowało Ministerstwo Sportu, w przypadku lig zawodowych kluby obowiązkowo będą musiały działać jako sportowe spółki akcyjne. Ponieważ jednak takie kluby realizują jednocześnie zadania publiczne, jak szkolenie młodzieży, będą więc otrzymywać dotacje od samorządów. Gminy natomiast bez przeszkód będą mogły być akcjonariuszami takich sportowych spółek akcyjnych.

Adam Giersz, szef gabinetu politycznego ministra sportu tłumaczy, że przyjęcie takich rozwiązań prawnych sprawi, że zostaną wyeliminowane wątpliwości interpretacyjne dotyczące sytuacji, gdy miasto jako właściciel nieruchomości, z których korzysta klub, stało się udziałowcem takiego klubu.

- Obecnie niektóre samorządy decydują się na objęcie udziałów w klubach sportowych zorganizowanych w formie spółki akcyjnej na podstawie szczególnej interpretacji ustawy o gospodarce komunalnej. Jednak kluczowym ogniwem sportu są kluby sportowe działające w formie stowarzyszeń. Ich podstawowym źródłem finansowania są dotacje samorządowe. Dlatego przyszła ustawa zawierać będzie zapisy rozszerzające swobodę podejmowania decyzji przez samorządy w zakresie finansowania zadań zlecanych klubom sportowym - wyjaśnia Adam Giersz.

Związki sportowe powinny być profesjonalnie zarządzane. By osiągnąć ten cel, proponuje się, aby funkcję prezesa w związku można było sprawować maksymalnie przez dwie czteroletnie kadencje. Ponadto zarządy związków sportowych mają być ograniczone do kilku osób. Zarządzanie związkami ma wyglądać podobnie jak dużym prywatnym przedsiębiorstwem. Adam Giersz z Ministerstwa Sportu podkreśla, że nie da się efektywnie zarządzać związkiem w kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt osób, jak to ma miejsce obecnie.

Nowe rozwiązania ustawowe związki sportowe będą musiały wprowadzić do swoich statutów. Statuty te będą musiały uzyskać akceptację Ministerstwa Sportu. Resort stoi na stanowisku, że skoro związki mają monopolistyczną pozycję w danej dziedzinie sportu, to nie mogą pozostać bez kontroli państwa.