W dniu 9 września 2008 r. ministrowi sprawiedliwości doręczono list prokuratorów, w którym zapowiedzieli oni protesty. Jedną z przesłanek skierowania listu była obawa o zróżnicowanie ich wynagrodzeń w stosunku do sędziów. W odpowiedzi na ten list minister 10 września 2008 r. publicznie złożył deklarację, w której zapewnił, że wynagrodzenia sędziów i prokuratorów pozostaną na tym samym poziomie i od 2009 roku wzrosną o 1039 zł.

Niewątpliwie każda próba, chociażby w zakresie częściowego rekompensowania wieloletniego spadku wynagrodzeń, budzi nadzieje, ale z całą mocą należy podkreślić, że sędziowie domagają się już prawie rok przedłożenia projektów ustaw, które kompleksowo i systemowo rozwiążą palące potrzeby, jak np. dostępu do zawodu, awansów oraz ich statusu. U podstaw protestu sędziów leży permanentne lekceważenie ich postulatów, dotyczących zapewnienia tak instytucjonalnych, jak i materialnych gwarancji niezawisłości sędziowskiej oraz brak jakiejkolwiek woli politycznej przyjęcia konkretnych rozwiązań legislacyjnych dostosowujących ich pozycję do wzorców konstytucyjnych oraz standardów międzynarodowych.

W liście prokuratorzy stwierdzają, że w pełni popierają protest środowiska sędziowskiego. Cieszy taka postawa, ponieważ jak wskazuje doświadczenie, za wymiar sprawiedliwości politycy uznają właśnie prokuraturę. Wprawdzie jedynie sędziowie mają zagwarantowane konstytucyjnie godne wynagrodzenie, jednakże niektóre kierunki podejmowanych przez nas działań są w pełni zbieżne.

Sprowadzając żądania sędziów i prokuratorów do aspektu czysto finansowego, można zgodzić się z tezą ministra sprawiedliwości, że protest ma podłoże polityczne. Polityka obejmuje bowiem szeroki wachlarz sytuacji, w których ludzie kierujący się odmiennymi interesami działają wspólnie dla osiągnięcia celów, które ich łączą (Stephen D. Tansey). Wydaje się, że argumenty podnoszone przez sędziów i prokuratorów są trafne i Ministerstwo Sprawiedliwości, przyznając im rację, a nie mogąc przebić się przez mur ministra finansów, zostało zmuszone do sięgnięcia po broń ostateczną, jaką jest zarzut działania politycznego.

Zapowiadana podwyżka o 1039 zł znalazła miejsce w projekcie ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Nie ma żadnych gwarancji, że ustawa wejdzie w życie w przedstawionym kształcie, a tym samym podwyżka może pozostać iluzoryczna. W założeniach na 2010 rok minister sprawiedliwości zapowiada wprowadzenie docelowych zmian systemowych w wynagrodzeniach, które miałyby być powiązane z minimalnym lub średnim wynagrodzeniem za pracę w gospodarce narodowej. Jednocześnie w tym samym oświadczeniu czytamy, że przewiduje się osiem stawek wynagrodzenia zasadniczego od 5,3-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Mitem staje się żądane przez sędziów powiązanie ich z obiektywnym czynnikiem, jakim jest średnie wynagrodzenie. Środowisko wielokrotnie podnosiło, iż sędziowie i prokuratorzy nie mają swoich przedstawicielstw w Komisji Trójstronnej, a tym samym najniższe wynagrodzenie zawsze pozostanie quasi-kwotą bazową. Sprawdzając założenia na 2010 rok, wykonajmy proste przeliczenie - 5,3-krotność najniższego wynagrodzenia daje nam kwotę 5967,80 zł brutto. Przy aktualnie obowiązujących przepisach sędzia (prokurator) uzyskuje dochód - 4928,28 zł. Różnica to kwota 1039,52 złote. Kwota, która według oceny ministra finansów pozwala na realne wyrównanie spadku wartości nabywczej naszych wynagrodzeń na przestrzeni ostatnich lat. Należy wątpić w przypadkowość zbieżności przejściowej podwyżki na 2009 rok oraz docelowej w 2010 roku. Na pewno nie będzie ona spełniać wymogu godziwego wynagrodzenia.

Niezależnie od różnic w statusie protest przynajmniej w aspekcie wynagrodzeń musi być kontynuowany wspólnie przez sędziów i prokuratorów. Pozostaje mieć wiarę, że aktywność prokuratorów w proteście nie sprowadzi się jedynie do zapewnienia sobie wynagrodzeń równych ze środowiskiem sędziowskim.