Większa liczba miejsc w Parlamencie Europejskim oraz gwarancje bezpieczeństwa energetycznego to niezaprzeczalne korzyści, na jakie możemy liczyć po wejściu w życie podpisanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu z Lizbony.

Po wejściu w życie traktatu z Lizbony zyskamy jednego posła w Parlamencie Europejskim, a korzystniejsze dla nas zasady głosowania w Radzie będą obowiązywały jeszcze do 2014 roku. Losy Traktatu są teraz w rękach Czech. Bez ratyfikacji aktu przez wszystkie państwa członkowskie nie wejdzie on w życie.

Siła polskiego głosu

Konsekwencją przyjęcia traktatu będzie wzrost roli parlamentów narodowych, które będą m.in. konsultować część decyzji unijnych, a więc wpływać na losy i rozwój Wspólnoty. Po wejściu w życie traktatu lizbońskiego wzmocniona zostanie też rola Parlamentu Europejskiego – jedynej instytucji wybieranej bezpośrednio przez obywateli krajów członkowskich. Liczba deputowanych Parlamentu Europejskiego zgodnie z arytmetyką lizbońską wyniesie 751, w tym przewodniczący PE. Najludniejsze państwo Unii, jakim są obecnie Niemcy, będzie miało 96 eurodeputowanych (obecnie 99), a mające najmniej mieszkańców (Malta i Luksemburg) po sześciu. Polsce przypadnie 51 miejsc (obecnie 50).

Mniej głosów w Radzie

Obecnie Polska posiada 27 głosów w Radzie, a największe państwa – 29.

– Oznacza to, że wartość polskiego głosu jest równa 93 proc. wartości głosu niemieckiego, podczas gdy w traktacie lizbońskim spada do poziomu 48 proc. – mówi dr Robert Frey z kancelarii Radcy Prawnego dr Robert Frey.

Pozycja Polski może się więc osłabić.

– Należy jednak pamiętać, że pozycji w Unii nie wypracowuje się przez formalną liczbę głosów, tylko przez aktywność i nieustannie trwający proces negocjacji – tłumaczy Andrzej Grzyb, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Na wniosek Polski przywódcy państw UE uzgodnili, że po wejściu w życie traktatu lizbońskiego do 2014 roku będą obowiązywały dotychczasowe, korzystne dla Polski zasady głosowania w Radzie UE, które wypracowano w Traktacie z Nicei. Potem zacznie obowiązywać system podwójnej większości państw (55 proc.) i obywateli (65 proc.) przepisany z Traktatu Lizbońskiego.

– Przez kolejne trzy lata możliwe będzie odwołanie do systemu nicejskiego na specjalne życzenie jednego z krajów członkowskich. Od 2017 roku Polska traci na sile głosu, bo sposób podejmowania decyzji w Unii będzie oparty o zasadę podwójnej większości – mówi dr Robert Frey.

– System podwójnej większości powinien generalnie ułatwiać podejmowanie decyzji – mówi dr Rudolf Ostrihansky, partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. W praktyce państwa członkowskie starają się wypracować konsensus – wyjaśnia.

Bezpieczeństwo energetyczne

W traktacie znalazła się część poświęcona energetyce. Polityka UE w tej dziedzinie ma na celu zapewnienie właściwego funkcjonowania rynku energii, zwłaszcza bezpieczeństwa dostaw energii, oraz wspieranie efektywności energetycznej i oszczędności energii, jak również rozwoju nowych i odnawialnych źródeł energii.

– Wejście w życie Traktatu Lizbońskiego zapewni Polsce nie tylko większe bezpieczeństwo energetyczne, ale też wzmocni stabilność cen – zaznacza Arkadiusz Protas, wiceprezes BCC.

Po raz pierwszy od początku istnienia Wspólnoty w Traktacie Lizbońskim przewidziano zasady wystąpienia państwa członkowskiego z UE.

– W konsekwencji, pomimo dalszego pogłębiania procesów integracyjnych, państwa członkowskie nie tracą tożsamości narodowej – wyjaśnia dr Ewa Skrzydło-Tefelska.

Istotnym novum dla obywateli UE jest też wprowadzanie europejskiej inicjatywy prawodawczej. Obywatele Unii, w liczbie nie mniejszej niż milion, mogą z własnej inicjatywy zwrócić się do Komisji o przedłożenie odpowiedniego wniosku w sprawach, w odniesieniu do których wykonanie przepisów traktatu lizbońskiego wymaga aktu prawnego.