Rodzicami zastępczymi zostają osoby karane lub takie, które w przeszłości porzuciły własne dzieci. Takie niepokojące fakty przynosi raport Najwyższej Izby Kontroli, z którego wynika, że sądy ustanawiają rodziców zastępczych, nie uwzględniając bardzo często negatywnych opinii ośrodków lub centrów. Takie sytuacje miały miejsce aż w 70 proc. skontrolowanych ośrodków.

– Nie sądzę, aby sędzia podjął decyzję o ustanowieniu rodziny zastępczej, nie biorąc pod uwagę opinii ośrodka – komentuje sędzia Ewa Waszkiewicz, przewodnicząca Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych. Jeśli zdecydował inaczej, to musiały być konkretne powody – dodaje sędzia.

Trzeba spełniać kryteria

Z raportu NIK wynika, że stanowczo za często rodziny zastępcze są ustanawiane bez sprawdzenia, czy osoby te spełniają kryteria prawne. Niektóre przypadki są karygodne. Sąd Rejonowy w Oleśnie ustanowił jako ojca zastępczego osobę wcześniej karaną, a dziecko nie miało zapewnionych możliwości prawidłowego rozwoju. Jednak, jak wskazuje adwokat Małgorzata Supera z Kancelarii Adwokackiej M. Supera, ustawodawca nie postawił wymogu niekaralności kandydatów.

– Jest to chyba rozwiązanie słuszne, bo nie każdy czyn sprzeczny z prawem karnym dyskwalifikuje jego sprawcę w roli opiekuna, w szczególności sprawcę przestępstwa nieumyślnego. Sam fakt karalności nie powinien jednak ujść uwadze sądu – mówi Małgorzata Supera.

W innym przypadku matką zastępczą została osoba, która porzuciła czwórkę własnych dzieci. W innej sprawie sąd ustanowił rodziną zastępczą osoby niemające stałego źródła utrzymania ani odpowiedniego mieszkania. W niektórych sytuacjach wytłumaczeniem może być pokrewieństwo dziecka i rodzica zastępczego. Jak wskazuje Magda Święcka ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, więź między dzieckiem a rodzicem biologicznym jest bardzo silna.

– Powroty dzieci do swoich rodzin naturalnych muszą być dobrze przygotowane, a środowisko sprawdzone pod kątem bezpieczeństwa i rozwoju – tłumaczy Magda Święcka.

Ośrodki nie badają sytuacji

Z raportu NIK wynika, że 65 proc. skontrolowanych jednostek nie wywiązywało się z obowiązku przedkładania sądom informacji o całokształcie sytuacji osobistej dzieci umieszczonych w rodzinach zastępczych i sytuacji ich rodzin naturalnych. Aż 14 z 40 skontrolowanych ośrodków nie powiadamiało też sądów o nieprawidłowym funkcjonowaniu rodzin, choć prawo nakłada na nie taki obowiązek – wynika z raportu.

– Współpraca sędziego i kuratora, która pozwala uchwycić potencjalne zagrożenia, jest bardzo ważna. Trudno sobie wyobrazić, aby osoba, która przykładowo porzuciła własne dzieci, mogła pełnić funkcję rodziny zastępczej – mówi adwokat Małgorzata Supera.

Opinię trzeba uwzględnić

Najistotniejszą rolę przy ocenie spełniania przez kandydatów na rodzinę zastępczą wymagań ustawowych odgrywa sąd opiekuńczy, który zwraca się do miejskiego ośrodka pomocy społecznej o wydanie opinii o kandydacie. Opinia ta ma na celu ustalenie, czy osoby te dają gwarancję opieki nad dzieckiem.

– Jeżeli w ocenie sądu zasadne jest ustanowienie rodziny zastępczej, zawsze brana jest pod uwagę ta opinia – przekonuje sędzia Justyna Mazur z Sądu Okręgowego w Radomiu.

Jak tłumaczy sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie, opinie specjalistycznych placówek opiniujących w sprawach dotyczących rodzin zastępczych powinny być brane pod uwagę, jeżeli sporządzone zostały w sposób czytelny, są kompleksowe, uwzględniają wszystkie aspekty sprawy.

– Sąd musi kierować się przede wszystkim dobrem dziecka, co oznacza konieczność uwzględniania nie tylko jego potrzeb materialnych, lecz także emocjonalnych – być może ten ostatni aspekt zaważył na decyzjach w opisywanych przez NIK sprawach – mówi sędzia Marzena Ossolińska-Plęs.