Ustawa o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych nie gwarantuje finansowania mediów publicznych – to główny zarzut prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zawetował w piątek te przepisy. Prezydent miał także zastrzeżenia do pomysłu utworzenia spółek w miejsce poszczególnych ośrodków regionalnych TVP. Jego zdaniem regionalne oddziały zostałyby skazane na likwidację lub wyprzedaż.

Decyzja prezydenta oznacza, że ustawa ponownie będzie głosowana w Sejmie. Zgodnie z konstytucją do odrzucenia prezydenckiego weta potrzeba co najmniej 3/5 głosów przy obecności co najmniej połowy posłów. Oznacza to, że jeżeli w Sejmie głosowanie będzie się odbywać przy pełnej sali (460 posłów), to do odrzucenia prezydenckiego weta potrzeba 276 głosów.

Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podkreśla, że media publiczne trzeba zreformować, ale nie w taki sposób, w jaki przewidziano to w zawetowanej ustawie.

- To co najlepiej byłoby zrobić, to odrzucić sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i to jak najszybciej. Następnie wybrać nowe władze KRRiT - mów i prezes SDP.

Dodaje, że następnie powinno się dać szansę środowiskom filmowym oraz dziennikarskim, by to one stworzyły odpowiednią ustawę medialną.

Zgodnie z ustawą z dnia 24 czerwca 2009 r. o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych abonament radiowy i telewizyjny nie będzie już opłacany z początkiem 2010 roku. Natomiast wysokość środków na finansowanie zadań publicznych w mediach ma określać ustawa budżetowa. Nie ma jednak żadnego minimalnego progu, który musiałby być uwzględniony w budżecie. Ponadto pieniądze miałyby trafić nie tyle co na same media publiczne, co na realizację zadań publicznych - programy i audycje, które służą wypełnianiu misji publicznej. O licencję na tego rodzaju programy i tym samym środki na ich realizację, zgodnie z zawetowaną ustawą, mogą ubiegać się także nadawcy prywatni.

- Nie ma co się oszukiwać, że ludzie zaczną nagle płacić abonament – mówi Prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Zaznacza, że zawetowana ustawa jest próbą uporządkowania ładu w mediach, dlatego należałoby dać szansę sprawdzić się tym przepisom. Jeżeli okazałyby się złe, to wówczas nie byłoby problemu z przygotowaniem nowelizacji, tym bardziej, że nieustannie zmieniane są inne ustawy.

Niewykluczone, że prezydent włączy się w prace nad nowym projektem ustawy medialnej.