Komisja Ustawodawcza Senatu przedstawiła projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego (k.p.k.), który zmienia zasady obserwacji oskarżonych w zakładach psychiatrycznych. Przymusowa obserwacja dla ustalenia stanu zdrowia psychicznego będzie możliwa, tylko jeśli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że oskarżony popełnił przestępstwo. Nie będzie można jej przedłużać na czas powyżej sześciu tygodni. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 10 lipca 2007 r. (SK 50/06) stwierdził, że obecna regulacja art. 203 k.p.k. jest niezgodna z konstytucją, gdyż nie stwarza gwarancji weryfikacji przez sąd opinii biegłych o konieczności takiego badania; nie wskazuje też maksymalnego czasu trwania obserwacji.

- Projekt przesądza, że taka obserwacja będzie mieć charakter wyjątkowy i nie będzie stosowana, jeżeli do stwierdzenia stanu zdrowia psychicznego wystarczą inne metody. Precyzuje też, że sąd będzie określał nie tylko miejsce obserwacji, ale również jej potrzebę i czas - uzasadnia senator Zbigniew Cichoń, sprawozdawca projektu.

Przymusowa obserwacja byłaby wyłączona w sprawach o przestępstwa z oskarżenia prywatnego, jak też gdy można przewidzieć, że sąd orzeknie karę więzienia z warunkowym zawieszeniem lub karę łagodniejszą. Zażalenie na postanowienie sądu, wydane w obecności prokuratora i obrońcy, automatycznie wstrzymywałyby jego wykonanie.

- To niewątpliwie słuszne założenia. Jednak można by też rozważyć, czy nie przyznać takim osobom prawa do dochodzenia odszkodowania za niewątpliwie niesłuszne skierowanie na badania psychiatryczne - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Zarzuty niekonstytucyjności

Obowiązujący art. 203 k.p.k. pozwala umieścić oskarżonego na obserwacji w zakładzie psychiatrycznym na podstawie opinii biegłych, którzy zgłoszą taką konieczność. Teoretycznie nie powinna ona trwać dłużej niż sześć tygodni, ale na wniosek zakładu sąd może ją przedłużyć. Skarżący ten przepis do Trybunału byli umieszczeni w zakładzie, bo z pierwszym kontakt był utrudniony, a drugi był w trakcie kuracji zaleconej przez psychiatrę. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że nie mogą wypowiedzieć się na temat zdrowia psychicznego oskarżonych bez obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Skarżący zarzucili, że sąd pozbawił ich w ten sposób wolności, stosując nieścisłe kryteria z ustawy.

Rację skarżącym przyznał rzecznik praw obywatelskich, wskazując, że obserwacja nie ma maksymalnego terminu, a przesłanki jej przedłużenia są uznaniowe (decydować mogą nie tylko trudności diagnostyczne, lecz również niewłaściwa organizacja pracy szpitala).

- Takie pozbawienie wolności to nadmierna uciążliwość, gdy zarzut dotyczy przestępstwa z oskarżenia prywatnego lub zagrożonego karami nieizolacyjnymi. W takim wypadku istnieje generalny zakaz stosowania tymczasowego aresztowania, a nie ma go dla umieszczania w zakładzie psychiatrycznym - podkreśla Janusz Kochanowski.

- Kilkutygodniowy pobyt w zamkniętym zakładzie osób, które - jak się później okazuje - są w pełni zdrowia psychicznego, może mieć negatywne konsekwencje dla ich psychiki, a nadto nieodwracalne skutki dla ich sytuacji zawodowej, chociażby w postaci utraty pracy - mówi senator Zbigniew Cichoń.

Skierowani na badania nie są przy tym oddzielani od tych, którzy w zakładach przebywają w celach leczniczych, i w praktyce są traktowani jak chorzy psychicznie.

Argumenty Trybunału

Trybunał podkreślił, że badania w zakładzie psychiatrycznym to nie tylko metoda badawcza, ale również forma pozbawienia wolności. Wobec tego powinno je poprzedzać ustalenie wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia czynu. Tymczasem przepis art. 203 pozwala na pozbawienie wolności również wówczas, gdy nie jest to konieczne w demokratycznym państwie prawnym.

- Przepis ten, ograniczając korzystanie z konstytucyjnych wolności i praw, dokonuje tego w sposób na tyle nieprecyzyjny, a zarazem arbitralny i szeroki, że narusza samą istotę konstytucyjnie chronionej wolności - uzasadniał Marek Kotlinowski, sędzia sprawozdawca.

Trybunał uznał też, że obecna regulacja sugeruje, iż sześciotygodniowy termin jest maksymalny, ale jednocześnie pozostawia sądowi swobodę jego przedłużania. Sąd nie ma jednak wiadomości specjalnych, co rodzi obawy, że jego decyzje to tylko akceptacja terminów wskazanych przez zakład.

- To biegli w praktyce decydują o niezbędnym czasie obserwacji. Dalszy termin obserwacji w praktyce wymyka się spod kontroli sądu, który jedynie może oczekiwać na zawiadomienie przez biegłych o jej zakończeniu - podkreślał sędzia Marek Kotlinowski.

Badania a odpowiedzialność

Badania psychiatryczne oskarżonego mają określić jego poczytalność w chwili czynu i w czasie postępowania karnego. Ma to podstawowe znaczenie dla odpowiedzialności. Niepoczytalność oznacza, że sprawca nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem, zatem nie popełnia przestępstwa, bo nie można mu przypisać winy. Uzasadniona wątpliwość co do poczytalności oznacza konieczność ustanowienia dla niego obrońcy z urzędu (art. 79 k.p.k.).

- Oczywiście zdarzają się przypadki symulacji, ale większość skierowanych przymusowo na badania nie symuluje i spędza w zakładzie pełne sześć tygodni.