Podczas wczorajszego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa wróciła kwestia ewentualnego chwilowego wygaśnięcia mandatu wskazanego przez prezydenta członka tego organu – Wiesława Johanna. O problemie pisaliśmy jako pierwsi w drugiej połowy listopada br.
Dyskusja wywiązała się w związku ze złożonym przez Macieja Nawackiego wnioskiem o zawieszenie sędziego Johanna w funkcji wiceprzewodniczącego KRS. Jego zdaniem bowiem skoro pierwsza kadencja prezydenta zakończyła się 6 sierpnia 2020 r., to mandat jego przedstawiciela w radzie wygasł ex lege 6 listopada br. A skoro tak, to należy na nowo przeprowadzić wybory wiceprzewodniczącego KRS.
Sędzia Nawacki przywoływał na poparcie swojego wniosku prezentowane publicznie opinie znanych konstytucjonalistów, którzy, jak zaznaczył, „nie są z jego bajki”. W DGP przywoływaliśmy m.in. opinię dr hab. Jacka Zaleśnego z Uniwersytetu Warszawskiego, który również uważa, że w takim przypadku powinno dokonać się na nowo wyboru wiceprzewodniczącego KRS. Maciej Nawacki podkreślał przy tym, że jego wniosek jest motywowany tylko i wyłącznie troską o prawidłowość procedur, jakie toczą się przed radą.
Reklama
Odpowiedział mu sam zainteresowany, który stwierdził, że jest to problem sztuczny.
‒ Poszukiwanie możliwości odwoływania mnie ze stanowiska wiceprzewodniczącego KRS jest co najmniej dziwaczne – mówił Wiesław Johann. Jak zaznaczał, opinie i orzecznictwo, na jakie powołuje się sędzia Nawacki, dotyczą zupełnie innego stanu faktycznego.
‒ Po raz pierwszy w historii rady zdarzyło się, że osoba pełniąca funkcję wiceprzewodniczącego zasiada w radzie ze wskazania prezydenta – tłumaczył sędzia Johann. Dodał przy tym, że Maciej Nawacki jest ostatnią osobą, która powinna zabierać głos w sprawie prawidłowości funkcjonowania KRS, gdyż jego mandat w tym organie jest „także wielce wątpliwy”. I choć sędzia Johann nie chciał rozwijać tematu, z pewnością chodziło mu o wycofanie przez część sędziów poparcia dla kandydatury Nawackiego w trakcie procedury wyborczej do KRS.
Sędzia Nawacki bronił się, powołując się na stanowisko, jakie w jego sprawie zajął marszałek Sejmu.
‒ Mój mandat nie jest podważalny – skwitował.
Część członków KRS stanęła w tym sporze po stronie przedstawiciela prezydenta. Wśród nich byli m.in. sędziowie Paweł Styrna oraz Teresa Kurcyusz-Furmanik, a także senator Krzysztof Kwiatkowski. Wymieniona dwójka sędziów pozwoliła sobie nawet na stwierdzenie, że cała ta dyskusja ma zmierzać do wywierania niedozwolonej presji na wiceprzewodniczącego KRS, a tym samym jest wielce wątpliwa pod względem etycznym.
Uwagi te nie powstrzymały jednak innego członka rady Marka Jaskulskiego, który po kilku godzinach prowadzenia obrad przez sędziego Johanna złożył z kolei wniosek – motywując go podobnie jak sędzia Nawacki – o to, aby inny upoważniony członek rady objął przewodnictwo w posiedzeniu. Wniosek jednak przepadł w głosowaniu.