10 tys. euro zasądził Europejski Trybunał Praw Człowieka na rzecz polskiego obywatela, którego prawo do prywatności i ochrony życia rodzinnego zostało naruszone przez władze krajowe.
Sprawa dotyczyła ulotek kolportowanych w gminie Dąbrowa Tarnowska w 2011 r. Zostały one umieszczone w kilku miejscach publicznych, a zawierały zdjęcie lokalnego burmistrza oraz kwotę jego pensji. Policja, prowadząca postępowanie w sprawie nielegalnego ogłoszenia (art. 63 kodeksu wykroczeń), otrzymała informację, że pozostałe ulotki są w posiadaniu przyszłego skarżącego, i że zamierza on je zniszczyć.
Reklama
Śledczy z miejscowej prokuratury rejonowej wydał nakaz przeszukania domu wskazanej osoby, celem znalezienia i zabezpieczenia dowodów. Choć podczas dokonywanych czynności przestrzegano procedur, skarżący uznał przeszukanie za nieuzasadnione, słabo umotywowane i bezpodstawnie naruszające jego prawo do prywatności. Tym bardziej że w jego trakcie nie znaleziono żadnych ulotek ani innych dowodów łączących zainteresowanego ze sprawą. Sąd oddalił jednak jego zażalenie, uznając przeszukanie za zasadne i zgodne z prawem – mimo opinii amicus curiae złożonej przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, w której wyrażono wątpliwości co do proporcjonalności i konieczności tych działań.
Jeszcze w tym samym roku obywatel, u którego dokonano przeszukania, złożył skargę do ETPC. Zarzucił Polsce naruszenie art. 6 (prawo do rzetelnego procesu), art. 8 (prawo do prywatności) oraz art. 13 (prawo do skutecznego środka odwoławczego) europejskiej konwencji praw człowieka. Trybunał ograniczył się jednak tylko do badania naruszenia art. 8. Nie było sporu co do tego, że przeszukanie stanowiło ingerencję w prawo skarżącego do prywatności, ani tego, że dokonano go na podstawie prawa oraz że służyło ono ochronie wskazanych w konwencji wartości (praw i wolności innych osób oraz porządku publicznego, poprzez zapobieganie przestępstwom). Trybunał skupił się więc na tym, czy działania te były proporcjonalne i „konieczne w demokratycznym społeczeństwie”.
Badając sprawę, ETPC wziął pod uwagę, że żadne dowody nie wskazywały na związek skarżącego ze sprawą – na nagraniach było widać, że ulotki roznosiło kilka osób. Ponadto samo posiadanie materiałów nie było nielegalne. Skarżącemu nie postawiono zaś żadnych zarzutów, nie miał też statusu podejrzanego. Nie było zatem wystarczających podstaw (prócz danych od policyjnego informatora), by przypuszczać, że ma ulotki.
ETPC miał też zastrzeżenia do kontroli sądowej postanowienia prokuratora, która ograniczała się do zbadania podstaw prawnych jego wydania, a nie tego, czy było uzasadnione i odpowiednie. Trybunał uznał, że nie było, a w związku z tym naruszało art. 8 konwencji. Za to Polska będzie musiała zapłacić zadośćuczynienie.

orzecznictwo

Wyrok ETPC z 29 października 2020 r. w sprawie Doroż przeciw Polsce, skarga nr 71205/11. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia