Stali mieszkańcy potrzebują oficjalnych adresów, a działkowicze przywiązali się do nieformalnych nazw. Pat gotowy.
Każdy z nas musiał dostosować swoją pracę, edukację, hobby czy nawet zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych do licznych ograniczeń, które zostały wprowadzone, aby przeciwdziałać pandemii koronawirusa (SARS-CoV-2). Każdy z nas z nadzieją czeka na lek lub szczepionkę, które pozwolą wrócić do „przedkoronawirusowej” rzeczywistości (nazywanej normalnością) jak najszybciej. Niestety termin pojawienia się remedium odległy, a różnych skutków gnębiącej nas zarazy można obserwować coraz więcej.
Jednym z nich jest coraz większy popyt na tzw. działki rekreacyjne zabudowane domkiem letniskowym, zwłaszcza te nad jeziorami czy rzekami. Nie chodzi tylko o rodzinne ogrody działkowe (powstałe z przekształcenia pracowniczych ogrodów działkowych), o których mowa w ustawie z 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2176, z 2020 r. poz. 471), lecz także o wszelkiego rodzaju nieruchomości gruntowe, które służą ich użytkownikom – właścicielom, zastawnikom, najemcom, dzierżawcom lub mającym inne prawo, z którym łączy się ius possidendi oraz ius utendi – do wypoczynku. Niewątpliwie działki rekreacyjne, które często są położone w pobliżu wielkich miast, mają ogromne znaczenie. Osoby mieszkające na co dzień w blokach mogą spędzić weekend czy dłuższy czas (np. lockdown spowodowany pandemią) na świeżym powietrzu, bez konieczności kontaktowania się z kimkolwiek.
Reklama
Bardzo często działki rekreacyjne są połączone w kompleksy (inaczej zespoły/zbiorowiska). Jeden z wielu tego typu kompleksów działkowych znajduje się pośród malowniczych lasów w województwie mazowieckim. Powstał on w latach 70. XX w. Początkowo poszczególne działki zostały oznaczone jedynie numerem ewidencyjnym, a prowadzące do nich „ulice” nie miały nazw. W latach 80. działkowicze nadali „swoje” nazwy ulicom i na skrzyżowaniach umieścili odpowiednie tabliczki, żeby łatwiej było wytłumaczyć rodzinie lub przyjaciołom, jak trafić do konkretnej działki. Rzecz jasna, nazwy ulic nadane przez działkowiczów miały charakter nieformalny.
W związku z tym, że w ostatnich latach coraz więcej działek zmieniło swój charakter na nierekreacyjny i zaczęto budować na nich domy całoroczne (nawet wielorodzinne), pojawili się stali mieszkańcy, którzy zaczęli wyjaśniać, czy poszczególne działki wciąż są oznaczone jedynie numerem ewidencyjnym, a nazwy prowadzących do nich ulic mają nadal charakter wyłącznie nieformalny. Jest jasne, że stali mieszkańcy potrzebują „oficjalnego” adresu, choćby żeby odbierać pocztę i wszelkiego rodzaju przesyłki, których dzisiaj zamawiamy sporą ilość (od zakupów spożywczych, ubrań, gadżetów po meble czy narzędzia), bowiem dynamiczny rozwój e-commerce sprawił, że zakupy przez internet dostarczane pod wskazany adres nie są dzisiaj dla nikogo niczym niezwykłym.

Reklama
W przypadku tego akurat kompleksu działek rekreacyjnych okazało się, że w latach 90. w sprawie nadania nazw ulicom uchwałę podjęła rada gminy. Niestety miejscowe władze nie nadały nazw ulic w pełni zgodnie z tymi wybranymi przez działkowiczów, lecz częściowo je przemieszały. I tak np. ulica, którą działkowicze nazwali Sosnową, stała się od momentu podjęcia uchwały ul. Lipową, a z kolei dawna, nieformalna Lipowa stała się od momentu podjęcia uchwały ul. Sosnową. Jednocześnie numery działek zmieniły się z numerów ewidencyjnych na numery rosnące od 1 na każdej z ulic. Tym samym np. dawny adres ul. Sosnowa 87 to od momentu podjęcia uchwały ul. Lipowa 3.
Miejscowe władze nie trudziły się jednak ani z umieszczeniem na skrzyżowaniach odpowiednich tabliczek (wypadałoby je zawiesić także na płotach poszczególnych działek), ani z powiadomieniem właścicieli nieruchomości o dokonanych zmianach. Wskutek tego, mimo że wspomniana uchwała rady gminy została podjęta w latach 90. XX w., do 2017 r. działka przy ul. Sosnowej 87 była nadal działką przy ul. Sosnowej 87, a nie działką przy ul. Lipowej 3. Każdy członek rodziny lub przyjaciel trafiał na działkę, wjeżdżając w ulicę, na której wisiała tabliczką z napisem „Sosnowa” i jadąc aż do numeru 87.
Aż tu nagle, któregoś letniego dnia w 2017 r., właściciel działki przy ul. Sosnowej 87 skręcił w tę ulicę co zawsze, ale zdziwił się niepomiernie, widząc tabliczkę z napisem „Lipowa” zamiast „Sosnowa”. Jadąc w kierunku swojej działki, zamiast numerów 81, 83, 85 widział napisane prowizorycznie na papierowych kartkach numery 9, 7, 5. Choć ów właściciel nie był Sherlockiem Holmesem, drogą dedukcji doszedł do wniosku, iż jego działka musi mieć numer 3.
Być może problem ten nie byłby aż tak poważny, gdyby kończył się na administracyjnych kalamburach. Na tym się jednak nie kończy, bowiem we wszelkich dokumentach (np. na rachunkach za prąd, wodę, itp.), a nawet w księdze wieczystej działki, w dziale I – oznaczenie nieruchomości, jest wpisana ul. Sosnowa 87.
Zanim jednak właściciel omawianej działki rekreacyjnej przystąpił do zmiany jej adresu we wszelkich dokumentach, po raz kolejny przyjechał na swoją działkę i zobaczył, że zamiast tabliczki z napisem „Lipowa” ponownie widnieje „Sosnowa”, a po numerach 9, 7, 5 nie ma śladu. Co się stało ze znakami? Czy działkowicze, którzy w latach 80. nadali „swoje” nazwy ulicom, nie godzą się na zmiany i walczą z nimi nieurzędowymi metodami? Czy trzeba przygotować się na wojnę „starych” działkowiczów ze stałymi mieszkańcami? Takie przypuszczenia snuje miejscowy Sherlock Holmes.
Sytuacja robi się coraz trudniejsza, ponieważ obecnie na skrzyżowaniu wisi tabliczka z napisem „Sosnowa”, a numeracja poszczególnych działek jest zależna od użytkownika – u działkowiczów z wieloletnim stażem jest wyeksponowany numer ewidencyjny działki (zazwyczaj bez podania nazwy ulicy, bo na skrzyżowaniu wisi prawidłowa, ich zdaniem, tabliczka z napisem „Sosnowa”), a u stałych mieszkańców wisi tabliczka wskazująca pełny adres – oczywiście ul. Lipowa, odpowiednio 5, 7, 9, itd. Przytoczmy aforyzm autorstwa Ksawerego Tartakowera (czołowego szachisty Polski i Francji z pierwszej połowy XX w., który mimo że obronił doktorat na Universität Wien, nigdy nie podjął praktyki prawniczej, ponieważ bardziej pociągała go zawodowa gra w szachy): „Zawsze istnieje właściwe posunięcie. Trzeba je tylko znaleźć”. Tylko kto jest w stanie znaleźć właściwe posunięcie w tym działkowym pacie?
Pozostawiając to pytanie bez odpowiedzi, jako na pewne pocieszenie można wskazać na fakt, że niezależnie od tego, iż w praktyce wszystko funkcjonuje w oparciu o nieaktualny od ponad ćwierćwiecza stan prawny, to opisywana działka jest dobrze chroniona. Ochroniarze ze spółki świadczącej usługi w zakresie, między innymi, systemów alarmowych, wysoce popularnych w kompleksach działkowych, zawsze bez pudła trafiają do domku letniskowego przy ul. Sosnowej 87, niezależnie od tego, jakie tabliczki aktualnie tam wiszą.