statystyki

Adresy działek rekreacyjnych rządzą się swoimi prawami

autor: Piotr Modrzejewski06.10.2020, 09:10; Aktualizacja: 06.10.2020, 09:20
Domek letniskowy

Domek letniskowyźródło: ShutterStock

Stali mieszkańcy potrzebują oficjalnych adresów, a działkowicze przywiązali się do nieformalnych nazw. Pat gotowy.

K ażdy z nas musiał dostosować swoją pracę, edukację, hobby czy nawet zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych do licznych ograniczeń, które zostały wprowadzone, aby przeciwdziałać pandemii koronawirusa (SARS-CoV-2). Każdy z nas z nadzieją czeka na lek lub szczepionkę, które pozwolą wrócić do „przedkoronawirusowej” rzeczywistości (nazywanej normalnością) jak najszybciej. Niestety termin pojawienia się remedium odległy, a różnych skutków gnębiącej nas zarazy można obserwować coraz więcej.

Jednym z nich jest coraz większy popyt na tzw. działki rekreacyjne zabudowane domkiem letniskowym, zwłaszcza te nad jeziorami czy rzekami. Nie chodzi tylko o rodzinne ogrody działkowe (powstałe z przekształcenia pracowniczych ogrodów działkowych), o których mowa w ustawie z 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2176, z 2020 r. poz. 471), lecz także o wszelkiego rodzaju nieruchomości gruntowe, które służą ich użytkownikom – właścicielom, zastawnikom, najemcom, dzierżawcom lub mającym inne prawo, z którym łączy się ius possidendi oraz ius utendi – do wypoczynku. Niewątpliwie działki rekreacyjne, które często są położone w pobliżu wielkich miast, mają ogromne znaczenie. Osoby mieszkające na co dzień w blokach mogą spędzić weekend czy dłuższy czas (np. lockdown spowodowany pandemią) na świeżym powietrzu, bez konieczności kontaktowania się z kimkolwiek.

Bardzo często działki rekreacyjne są połączone w kompleksy (inaczej zespoły/zbiorowiska). Jeden z wielu tego typu kompleksów działkowych znajduje się pośród malowniczych lasów w województwie mazowieckim. Powstał on w latach 70. XX w. Początkowo poszczególne działki zostały oznaczone jedynie numerem ewidencyjnym, a prowadzące do nich „ulice” nie miały nazw. W latach 80. działkowicze nadali „swoje” nazwy ulicom i na skrzyżowaniach umieścili odpowiednie tabliczki, żeby łatwiej było wytłumaczyć rodzinie lub przyjaciołom, jak trafić do konkretnej działki. Rzecz jasna, nazwy ulic nadane przez działkowiczów miały charakter nieformalny.


Pozostało 68% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane