Bruksela, Berlin i Luksemburg – w tych stolicach rozstrzygnie się w nadchodzących miesiącach spór o praworządność.
Do praworządności w Polsce i na Węgrzech powrócili wczoraj ministrowie ds. europejskich na pierwszym od wybuchu pandemii posiedzeniu w Brukseli. Odkurzono art. 7 europejskiego traktatu. Choć ta procedura dyscyplinowania krajów podejrzewanych o problemy z praworządnością okazała się bezzębna, jeśli chodzi o presję na rządy w Warszawie i Budapeszcie, to stała się elementem nacisku w negocjacjach budżetowych.
Co mówi Polska
Mowa o największym jak dotąd unijnym budżecie, bo do siedmioletniej perspektywy finansowej dochodzi opiewający na 750 mld euro plan naprawczy finansowany ze wspólnego europejskiego długu. Łącznie daje to 1,8 bln euro. UE chce powiązać te pieniądze z praworządnością. Na lipcowym szczycie przywódcom państw członkowskich udało się zapisać w konkluzjach mechanizm warunkujący dostęp do eurofunduszy rządami prawa, ale zapis będący wynikiem kompromisu pomiędzy krajami członkowskimi jest mocno niejasny. Polska i Węgry utrzymują, że mają prawo weta. Innego zdania jest Parlament Europejski, którego zgoda też jest konieczna, by uchwalić budżet. Izba stawia dwa warunki: pieniędzy w budżecie ma być więcej i mają one zostać uwarunkowane rządami prawa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.