Europejski Trybunał Praw Człowieka zmierzył się z problemem blokowania treści w sieci. W wyroku z 23 czerwca 2020 r. ocenił działania władz rosyjskich wobec trzech stron internetowych będących portalami informacyjnymi – Electronic Publishing News (Vladimir Kharitanov p. Rosji, skarga nr 10795/14), Worldview of the Russian Civilization (Bulgakov p. Rosji, skarga nr 12468/15) oraz RosKomSvoboda (Engels p. Rosji, skarga nr 61919/16). Przypadki te dotyczyły użycia różnych rodzajów środków, w tym blokowania „zabezpieczającego" (w przypadku, gdy adres IP, który został zablokowany, był wspólny dla kilku stron, w tym docelowej), „nadmiernego” (gdy cała witryna została zablokowana z powodu jednej strony lub jednego pliku), oraz „hurtowego” (trzy media internetowe zostały zablokowane przez Prokuratora Generalnego z uwagi na sposób przedstawiania niektórych wiadomości).
Za każdym razem decyzje organów blokujących – Prokuratora Generalnego bądź Roskomnadzoru (rosyjskiego urzędu regulacyjnego) – były podtrzymywane przez sądy, które nie dopatrzyły się nieprawidłowości w ich działaniu. Wszyscy skarżący złożyli skargę do ETPC na podstawie art. 10 (wolność słowa), wskazując, że blokada dostępu do ich stron internetowych była niezgodna z prawem i nieproporcjonalna.
W wyroku strasburski trybunał potwierdził znaczenie internetu dla korzystania z wolności wypowiedzi i informacji. W prawie rosyjskim podstawę blokowania stanowi art. 15.1 ustawy o informacji, który zezwala na zablokowanie całej strony internetowej bez rozróżnienia na treści zgodne z prawem i nielegalne, które może ona zawierać. ETPC uznał, że prawo to jest za szeroko sformułowane. Trybunał stwierdził, że zablokowanie całej strony internetowej lub adresu IP jest środkiem skrajnym i grozi arbitralnym wykorzystywaniem przez władze.
Reklama
Dokonując przeglądu prawa rosyjskiego, trybunał przyjrzał się zakresowi prawa i jego stosowania. Zauważył, że ustawa nie zawiera żadnych zabezpieczeń przed nadużyciami. W szczególności, jak wykazały sprawy skarżących, prawo nie nakładało obowiązku informacyjnego wobec podmiotu, którego strona została zablokowana; nadzoru nad blokowaniem sprawowanego przez sąd lub inny niezależny organ nie można uznać za efektywny; organy blokujące ani odwoławcze nie przeprowadziły oceny wpływu skutków blokady. Ponadto trybunał dostrzegł niedostateczną przejrzystość decyzji o zablokowaniu oraz niewystarczające wyważanie różnych interesów i praw.
W wyroku podkreślono, że hurtowe blokowanie dostępu do stron internetowych jest środkiem skrajnym, który został porównany z zakazem dostępu do gazety lub stacji telewizyjnej. Blokowanie musi być zatem proporcjonalne i nie może naruszać uzasadnionej wolności słowa. Uznając naruszenie konwencji, trybunał przyznał każdemu ze skarżących 10 tys. euro zadośćuczynienia.
W tej chwili UE prowadzi dyskusje na temat nowej dyrektywy o usługach cyfrowych oraz innych regulacji dotyczących filtrowania. W tym kontekście wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przypomina o minimalnych gwarancjach, jakie prawo powinno zapewnić w przypadku korzystania z technologii blokującej. W czasach, w których coraz więcej państw ucieka się do blokowania internetowych treści, wyrok stanowi ważną wskazówkę, jak daleko rząd może się posunąć w stanowieniu prawa w odniesieniu do takich blokad.