Do Sądu Najwyższego wpłynęło już ponad 2,8 tys. protestów wyborczych - wynika z informacji przekazanej w poniedziałek PAP przez rzecznik tego sądu Aleksandra Stępkowskiego. Sędzia zapewnił, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN jest w stanie rozpoznać wszystkie zarzuty w nich sformułowane.
ikona lupy />
ShutterStock

Termin na składanie protestów przeciwko wyborowi prezydenta upłynął w czwartek. Do SN spływają jeszcze protesty za pośrednictwem poczty. Zgodnie z przepisami protesty te rozpoznaje Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

Rzecznik SN poinformował PAP w poniedziałek około południa, że do sobotniego wieczoru wpłynęło do tego sądu ponad 2,8 tys. protestów. Zastrzegł przy tym, że do sądu mogą nadchodzić kolejne pisma. "To istotnie duża liczba protestów, tym niemniej oceniamy, że Izba jest w stanie rozpoznać wszystkie zarzuty sformułowane w protestach wyborczych" - zaznaczył.

Stępkowski wyraził przy tym zaniepokojenie "atakami prasowymi na sędziów, którzy rozpatrują protesty wyborcze. Jego zdaniem ataki te powtarzają się od rozpoczęcia procedury składania protestów wyborczych.

"Liczę, że misja OBWE zwróci uwagę na fakt, że na sędziach Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych usiłuje się wywrzeć presję publikując nierzetelne artykuły prasowe. Dziś, taki wyjątkowo napastliwy i jednocześnie wyjątkowo nierzetelny artykuł względem tych sędziów opublikowała red. Małgorzata Kryszkiewicz. W najbliższym czasie spodziewamy się kolejnych politycznie motywowanych ataków medialnych" - dodał Stępkowski.

Rzecznik SN zapewnił też, że sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN "rozpoznając protesty wyborcze nie ulegną żadnej politycznej presji wywieranej za pośrednictwem mediów lub w jakikolwiek inny sposób".

Zgodnie z przepisami, protest przeciwko wyborowi prezydenta RP wnosi się do SN nie później niż w ciągu trzech dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez Państwową Komisję Wyborczą. PKW podała oficjalne wyniki wyborów w poniedziałek na wieczornej konferencji prasowej. Protest może dotyczyć naruszeń, które miały miejsce zarówno w czasie głosowania podstawowego w I turze 28 czerwca br., jak i w czasie ponownego głosowania w II turze 12 lipca br.

Prawo wniesienia protestu przysługuje przewodniczącemu właściwej komisji wyborczej, pełnomocnikowi wyborczemu oraz wyborcy, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania. "Protest wniesiony przez osobę do tego nieuprawnioną (np. wyborca nieumieszczony w spisie wyborców, partia polityczna, zastępca przewodniczącego właściwej komisji wyborczej, stowarzyszenie, organizacja, itd.) zostanie pozostawiony bez dalszego biegu" - podawał SN.

Uchwałę w sprawie ważności wyboru prezydenta Sąd Najwyższy podejmuje w ciągu 21 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez PKW. SN rozstrzyga o ważności wyboru Prezydenta RP na podstawie opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów oraz sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW.