Producent pojazdów, które zostały niezgodnie z prawem wyposażone w oprogramowanie manipulujące danymi, a następnie były sprzedawane w innych państwach członkowskich, może zostać pozwany przed sądami tychże państw. Stwierdził tak Trybunał Sprawiedliwości UE w ostatni czwartek. Jak bowiem uzasadnili sędziowie, szkoda ponoszona przez nabywcę urzeczywistnia się w państwie członkowskim, w którym kupuje on pojazd za cenę przewyższającą jego rzeczywistą wartość.
Mówiąc najprościej: to rozstrzygnięcie korzystne dla osób chcących pozwać niemieckiego producenta aut, ale którzy do tej pory obawiali się zbytnich komplikacji oraz nadmiernych kosztów.
Sprawa, która legła u podstaw wydanego orzeczenia, to przypadek z Austrii. Tamtejsze stowarzyszenie ochrony konsumentów w imieniu 574 konsumentów wytoczyło przed klagenfurckim sądem powództwo odszkodowawcze przeciwko Volkswagenowi. Chodziło o Dieselgate, czyli wykorzystywanie przez producenta oprogramowania manipulującego danymi dotyczącymi emisji spalin. Gigant motoryzacyjny, mający swą siedzibę w Niemczech, w odpowiedzi na pozew zakwestionował jurysdykcję sądów austriackich. Sąd krajowy w Klagenfurcie postanowił w związku z tym wystąpić do TSUE z pytaniem prejudycjalnym dotyczącym wykładni rozporządzenia nr 1215/2012 w sprawie jurysdykcji.
Reklama
Trybunał właśnie przesądził: jak najbardziej można występować z powództwem u siebie, a nie wyłącznie w państwie, z którego pochodzi producent aut. Luksemburscy sędziowie wyjaśnili, że w analizowanej sprawie szkoda podnoszona przez powoda polega na spadku wartości pojazdów wynikającym z różnicy między ceną zapłaconą a wartością rzeczywistą. Ta druga bowiem dotyczy pojazdów o większej emisji spalin, niż nabywcy sądzili.
„W konsekwencji, nawet jeśli pojazdy te zawierały od początku wadę związaną z zainstalowaniem w nich wspomnianego oprogramowania, należy uznać, że podnoszona szkoda urzeczywistniła się dopiero w chwili ich zakupu za cenę przewyższającą ich rzeczywistą wartość” – spostrzegł TSUE. A to już oznacza, że pozew może zostać złożony przed sądem austriackim. Trybunał zauważył także, iż producent samochodu mający siedzibę w jednym państwie członkowskim, dokonujący niezgodnych z prawem manipulacji w odniesieniu do samochodów sprzedawanych w innych państwach członkowskich, może racjonalnie przewidzieć, że zostanie pozwany przed sądami tych państw członkowskich. Trudno zatem mówić o szczególnym utrudnieniu dla manipulującego osiągami przedsiębiorcy.
Rozstrzygnięcie TSUE będzie miało wpływ na pozycję konsumentów niemal w całej Europie. Skorzystają na nim także polscy nabywcy aut. Wielu z nich zwlekało z pozywaniem niemieckiego koncernu, obawiając się, że będą musieli zrobić to przed niemieckim sądem. Jednocześnie potencjalni powodowie powinni przeanalizować wyrok TSUE, by zobaczyć, od czego zależy możliwość pozwania korporacji przed sądem państwa, w którym dokonano sprzedaży auta. Najprościej ujmując, należy wskazać, że szkoda urzeczywistniła się dopiero w chwili zakupu pojazdu, a nie w chwili zamontowania oprogramowania manipulującego.
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 9 lipca 2020 r., sygn. akt C-343/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia