statystyki

Prawo holdingowe to efekt wielu kompromisów [WYWIAD]

autor: Patryk Słowik16.06.2020, 08:40; Aktualizacja: 16.06.2020, 12:00
- Przede wszystkim cywilizujemy praktykę, która już teraz jest, a która bądź nie ma oparcia w przepisach prawa, bądź to oparcie ma liche. Co samo w sobie nie jest niczym złym, bo żadnym grzechem nie jest dostosowanie prawa do rzeczywistości - mówi Andrzej Szumański,

- Przede wszystkim cywilizujemy praktykę, która już teraz jest, a która bądź nie ma oparcia w przepisach prawa, bądź to oparcie ma liche. Co samo w sobie nie jest niczym złym, bo żadnym grzechem nie jest dostosowanie prawa do rzeczywistości - mówi Andrzej Szumański,źródło: ShutterStock

- Przede wszystkim cywilizujemy praktykę, która już teraz jest, a która bądź nie ma oparcia w przepisach prawa, bądź to oparcie ma liche. Co samo w sobie nie jest niczym złym, bo żadnym grzechem nie jest dostosowanie prawa do rzeczywistości - mówi Andrzej Szumański, profesor nauk prawnych, kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Prywatnego UJ, jeden z twórców kodeksu spółek handlowych, koordynował prace nad stworzeniem projektu nowelizacji wprowadzającej prawo grup spółek.

Koordynował pan prace nad prawem grup spółek, nazywanym potocznie prawem holdingowym. Lada dzień projekt ustawy trafi do konsultacji. Ale zanim pomówimy o rozwiązaniach znajdujących się w projekcie, chciałbym wpierw spytać po co w ogóle nowe przepisy?

Mają służyć usprawnieniu w zarządzaniu grupą spółek przez spółkę dominującą. Dziś – w świetle obowiązujących przepisów kodeksu spółek handlowych – są z tym kłopoty. Z drugiej strony istotą przygotowanego projektu jest ochrona spółki zależnej, jej wspólników lub akcjonariuszy mniejszościowych oraz wierzycieli. Spółki dominującej – rzecz jasna – chronić przesadnie nie trzeba.

Trzeba pamiętać, że grupy spółek działające w Polsce to fakt. Bez nowej ustawy nadal by funkcjonowały. Ale skoro mogą funkcjonować lepiej, to dlaczego by procesu zarządzania grupami spółek nie usprawnić? Przykładowo art. 375 1 kodeksu spółek handlowych stanowi, że walne zgromadzenie i rada nadzorcza nie mogą wydawać zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki. W efekcie dawanie wiążących poleceń jako instrumentu zarządzania grupą spółek jest niedopuszczalne. A to z kolei naraża na odpowiedzialność członków zarządu spółki zależnej; w szczególności gdy realizują oni faktyczne polecenia, których formalnie nie można im wydawać. Menedżerowie spółek zależnych mają więc wybór „między dżumą a cholerą”. Jeżeli wykonają wiążące polecenie, które przyniesie spółce zależnej szkodę, to naruszają konkretny przepis kodeksu spółek handlowych. Tym samym narażają się na odpowiedzialność odszkodowawczą względem spółki za szkodę jej wyrządzoną przez działanie sprzeczne z prawem. Można im postawić nawet zarzuty karne! Z kolei jeżeli nie wykonają polecenia, gdyż nie chcą ponosić ryzyka związanego z odpowiedzialnością cywilną i karną, to poniosą odpowiedzialność organizacyjną, czyli zostaną odwołani.

Inna przeszkoda, którą usuwamy w nowym projekcie, dotyczy ograniczonego dostępu akcjonariusza do informacji o spółce. Spółka dominująca, chcąc zarządzać grupą, musi wiedzieć, co się dzieje w spółkach zależnych. W świetle obowiązujących przepisów jest z tym problem. Artykuły 428 i 429 kodeksu spółek handlowych przewidują bowiem ograniczony dostęp do informacji. I sytuacji dziś nie zmienia to, że chodzi o informacje potrzebne spółce dominującej.


Pozostało 88% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane