W trakcie trwającego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego (ZO) mającego na celu wybranie pięciu kandydatów na I prezesa SN jednym z punktów spornych okazała się sprawa zasadności przyjęcia przez ZO dodatkowego (obok regulacji ustawowych i regulaminu nadanego rozporządzeniem prezydenta) regulaminu przeprowadzenia tego wyboru.
Za takim rozwiązaniem opowiadali się przede wszystkim sędziowie starsi służbą (tzw. starzy sędziowie). Brak regulaminu miałby w tym ujęciu stanowić podstawę ewentualnej wadliwości ZO, co mogłoby prowadzić do kwestionowania decyzji tam podejmowanych. Wydaje się jednak, że w toczącej się debacie zagadnienie to urosło ponad miarę.
Na wstępie przypomnieć należy, że poprzednie elekcyjne ZO przyjmowały tego typu regulaminy. Stąd być może bierze się swoiste emocjonalne przywiązane niektórych sędziów do niezbędności takiej uchwały. Spojrzawszy jednak chłodniejszym okiem na to zagadnienie, stwierdzić należy, że kwestie, które do niedawna były określane w takich uchwałach, obecnie zostały przesądzone w wydawanym przez prezydenta w formie rozporządzenia regulaminie Sądu Najwyższego. Dla przykładu: treść obowiązującego przepisu, zgodne z którym I prezes SN zarządza sporządzenie listy sędziów SN w kolejności alfabetycznej nazwisk z oznaczeniem liczby porządkowej, jest powtórzeniem wcześniej obowiązującego przepisu uchwały; przepis regulaminu uprawniający komisję skrutacyjną do dokonywania określonych czynności (m.in. ogłaszania nazwiska zgłoszonych kandydatów i ustalenia wyniku głosowania) wcześniej znajdował się w §2 uchwały; niemal identyczne były także zasady kompletowania składu komisji skrutacyjnej – wybór przez ZO, tak aby w jej składzie każda z izb miała swojego przedstawiciela. W taki sam sposób były również określone zasady zgłaszania kandydatów na I prezesa SN, wyrażania zgody na kandydowanie i oddawania głosu przez członków ZO. Co więcej, część przepisów uchwały została obecnie „przesunięta” na poziom ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym. Dotyczy to określenia zasad ustalania kandydatów, którzy mają zostać przedstawieni prezydentowi, tj. tych, którzy w kolejności uzyskali największą liczbę głosów oraz zasad przedstawiania listy wybranych kandydatów prezydentowi.
Reklama
Zestawienie powyższych rozwiązań prowadzi do następujących wniosków. Po pierwsze, potrzeba przyjmowania przez ZO regulaminu wyboru kandydatów na I prezesa SN wynikała wcześniej z faktu braku adekwatnych rozwiązań na poziomie ustawowym i podustawowym (rozporządzenia), obecnie przyjmowanie dodatkowego regulaminu jest po prostu zbędne. Po drugie, wszystkie rozwiązania prawne stosowane dotychczas przy wskazywaniu przez ZO kandydatów na I prezesa nadal istnieją w systemie prawa, tyle tylko, że została podniesiona ich ranga (wynikająca z pozycji aktu normatywnego, w którym zostały umieszczone). Po trzecie, obecne regulacje nie tylko inkorporują dotychczasowe rozwiązania, ale istotnie je uzupełniają i uszczegóławiają. Po czwarte, skoro obowiązujące przepisy są odzwierciedleniem przepisów, na podstawie których dokonywano już wyboru kandydatów na I prezesa SN, to nie ma żadnych podstaw, aby skutecznie podnosić ich niewystarczalność i postulować ich większe dookreślenie.
Wobec powyższego trudno oprzeć się wrażeniu, że postulat uchwalenia dodatkowego, wewnętrznego regulaminu stanowi pretekst do obstrukcji obrad i przyczynek do kwestionowania końcowego wyboru kandydatów. Przedstawione powyżej zestawienie poszczególnych przepisów jednoznacznie wskazuje jednak, że brak wewnętrznego regulaminu w żaden sposób nie może stanowić podstawy do kwestionowania ZO i jego decyzji.
Marek Dobrowolski, sędzia SN, orzekający w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych