Dopuszczenie rejestracji komitetu, który nie zebrał wymaganej liczby podpisów, może oznaczać, że ta sama zasada dotyczyć będzie kandydatów na prezydenta.
Dopuszczenie rejestracji komitetu, który nie zebrał wymaganej liczby podpisów, może oznaczać, że ta sama zasada dotyczyć będzie kandydatów na prezydenta.
Poniedziałkowe postanowienie SN wprawiło w osłupienie urzędników Krajowego Biura Wyborczego (KBW) i Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). – Nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji, by ktoś, kto nie zebrał tysiąca podpisów, mógł zarejestrować komitetu. Przy tego typu sytuacjach w przeszłości dawano np. dodatkowy termin na dopełnienie formalności, ale nigdy nie nakazano PKW zarejestrować komitet – tłumaczy nam jeden z urzędników przygotowujących wybory.
Przypomnijmy, że PKW zakwestionowała sposób, w jaki Komitet Kandydata na Prezydenta RP Sławomira Grzywy zebrał wymagany 1 tys. podpisów poparcia (w celu zarejestrowania samego komitetu). Dlatego 9 marca nakazano ich ponowne zebranie, z terminem do 12 marca. Przedstawiciele komitetu zaskarżyli tę decyzję do SN. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych stwierdziła, że zebranie takiej liczby podpisów w ciągu trzech dni jest „obiektywnie możliwe w normalnych warunkach funkcjonowania aparatu państwowego”. Ale równolegle sędziowie ocenili, że już w okresie 9–12 marca sytuacja odbiegała od normy, w związku z zagrożeniem epidemią koronawirusa. Uznano więc, że zebranie brakującej liczby podpisów stało się nierealne i w związku z tym nakazano PKW zarejestrować komitet.
Implikacje poniedziałkowej decyzji SN mogą być jeszcze dalej idące. W czwartek o północy mija termin rejestracji kandydatów, którzy uzbierali min. 100 tys. podpisów. Według naszych nieoficjalnych ustaleń, spodziewać się można, że wymóg ten spełni w sumie 9–10 kandydatów (już zrobiło to siedmioro). Rzecz w tym, że komitetów zarejestrowało się ok. 40. Niektóre z nich nawet nie podjęły próby zbierania podpisów, bo ich celem było tylko oddelegowanie swoich ludzi do prac w komisjach wyborczych. Ale są takie, które podpisy poparcia zbierały. A skoro dwa tygodnie temu zebranie tysiąca podpisów SN uznał za nierealne z powodu koronawirusa, to tym bardziej teraz – w stanie epidemii i wprowadzanych kolejnych ograniczeń w przemieszczaniu się obywateli – terminowe zebranie nawet kilkunastu tysięcy podpisów graniczy z cudem.
– Efekt może być taki, że w świetle orzeczenia SN trzeba będzie zarejestrować kandydatów wszystkich komitetów, także tych, którzy nie uzbierali 100 tys. podpisów – ocenia w rozmowie z nami polityk PiS. Z punktu widzenia partii rządzącej byłaby to nawet korzystna sytuacja. – Po pierwsze, legitymizowałoby to w większym stopniu wybory majowe, podważane przez opozycję. Po drugie, im więcej kandydatów, tym większy problem dla naszych oponentów w sytuacji, gdy Andrzej Duda jest zdecydowanym liderem – twierdzi polityk.
Co w obecnej sytuacji zamierza najwyższy organ wyborczy? Zdaniem szefowej KBW Magdaleny Pietrzak w świetle obecnych przepisów niedopuszczalne jest odstąpienie przez PKW od ustalenia, czy spełniony został przez komitet wyborczy ustawowo nałożony obowiązek zebrania określonej liczby podpisów. – Naruszyłoby to konstytucyjną zasadę równości wyborów, a także wymogi formalne określone w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i w kodeksie wyborczym – podkreśla.
Mówiąc inaczej – pomimo postanowienia SN, PKW trzyma się zasady, że albo ktoś zebrał teraz minimum 100 tys. podpisów, albo wypada z gry. W tej sytuacji urzędnicy zaangażowani w przygotowania do wyborów spodziewają się, że pozostałe komitety wpierw zaczną domagać się ulgowego traktowania, a potem zaczną jeden po drugim składać skargi do SN. A to mocno skomplikuje proces przygotowań do wyborów lub – co gorsza – będzie mogło stanowić pretekst do ich unieważnienia.
Martyna Łuczak z zespołu prasowego Sądu Najwyższego zwraca uwagę, że motywy, jakimi kierowali się sędziowie, wydając poniedziałkowe postanowienie, dotyczyły tej konkretnej sprawy i okoliczności, a uzasadnienie prawdopodobnie zostanie sporządzone do końca tygodnia. Przyznaje też, że do SN mogą wpływać kolejne skargi na uchwały PKW zawierające argumentację związaną z tym, że w czasie pandemii zbieranie podpisów jest niemożliwe. – Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, jakie będą w danej sytuacji decyzje Sądu Najwyższego – informuje Martyna Łuczak.
100 tys. podpisów uda się zebrać 9–10 kandydatom na prezydenta
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama