Ewentualne zawieszenie Izby Dyscyplinarnej przez TSUE może nie rozwiać wszystkich wątpliwości.
Wczoraj sędziowie w Luksemburgu wysłuchali argumentów Brukseli i Warszawy w toczącym się sporze o Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym. Komisja Europejska wnioskuje do Trybunału Sprawiedliwości UE o zawieszenie działalności tego organu do momentu wydania przez niego wyroku w sprawie dotyczącej dyscyplinowania polskich sędziów. Chodzi o użycie środka zabezpieczającego, które miałoby uchronić polski system sądownictwa przed zajściem nieodwracalnych szkód. Do tego w ocenie KE może doprowadzić dalsze funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej. Z kolei Polska chce odrzucenia wniosku KE.
Chociaż Trybunał Sprawiedliwości już dwukrotnie decydował się na użycie środka tymczasowego w sporze pomiędzy rządem PiS a Brukselą, tym razem sprawa ma charakter systemowy, bo dotyczy funkcjonowania jednej z izb w Sądzie Najwyższym. Dr hab. Piotr Bogdanowicz z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że wszystko zależy od zakresu wniosku samej KE – czy domaga się ona od TSUE zawieszenia statusu całej izby, czy tylko przerwania działalności orzeczniczej do czasu wydania przez trybunał wyroku. To drugie oznaczałoby, że sędziowie dalej mogliby prowadzić np. działalność administracyjną.