Za plotkarską publikację, która narusza dobra osobiste bohaterów artykułu, wydawca może być zmuszony zapłacić poszkodowanym niemałe kwoty.
Za plotkarską publikację, która narusza dobra osobiste bohaterów artykułu, wydawca może być zmuszony zapłacić poszkodowanym niemałe kwoty.
Początkiem sprawy był wydrukowany w jednym z „kolorowych” tygodników tekst poświęcony znanej reżyserce i scenarzystce. Opowiadał szczegółowo o jej życiu prywatnym i problemach osobistych, w tym o chorobie dziecka i relacjach z byłym partnerem. Artykuł został oparty na informacjach uzyskanych od osób trzecich (głównie informatorów tygodnika), jego autor nie zwrócił się do bohaterki o opinię ani o zgodę na upublicznienie wielu szczegółów z życia jej rodziny.
Reklama

Reklama
Wkrótce po ukazaniu się tekstu wydawca tygodnika otrzymał pozew. Reżyserka zażądała w nim nie tylko zaniechania dalszych publikacji na temat swojej rodziny, lecz także opublikowania na łamach przeprosin (w formie ściśle opisanej pozwem) oraz zapłaty po 250 tys. zł tytułem zadośćuczynienia dla siebie oraz dziecka.
Sąd I instancji w przeważającym zakresie uwzględnił powództwo. Jednak zadośćuczynienie znacząco zredukował, zasądzając jedynie po 30 tys. zł. Apelacje złożyły obie strony, ale sąd II instancji tylko nieznacznie zmodyfikował treść przeprosin. W pozostałym zakresie apelacje oddalił, odmawiając zasądzenia reszty zadośćuczynienia. Uznał bowiem, że przyznana kwota jest adekwatna do rozmiaru szkody i krzywdy. Zadośćuczynienie, jak wskazał, ma kompensować szkodę, a nie karać sprawcę.
Wobec tego skargę kasacyjną złożyła poszkodowana reżyserka.
Sąd Najwyższy skargę uwzględnił, wyrok apelacyjny uchylił i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy, przyznając rację poszkodowanej co do kwoty zadośćuczynienia. SN podkreślił znaczenie motywów, jakimi kierował się wydawca tygodnika, publikując plotkarski artykuł dotykający intymnej sfery życia poszkodowanej. Tu kwestią zasadniczą był cel publikacji, głównie rozrywkowy. To wpływa znacząco na odpowiedzialność wydawcy.
– Inne znaczenie ma naruszenie prywatności w sytuacji, gdy mamy z nim do czynienia w toku debaty publicznej, gdy chodzi o jakiś bardziej szlachetny cel. Tu chodziło głównie o zaspokojenie ciekawości czytelników – powiedział sędzia Dariusz Dończyk.
Znaczenie miało też zachowanie wydawcy, ocenione bardzo negatywnie przez SN.
– Sprawa mogła być szybko załatwiona poprzez przeprosiny czy wyjaśnienie sprawy. Tu zaś pozwany zdecydował się na długotrwały proces, który mógł pogorszyć jeszcze sytuację powódki – podkreślił sędzia Dończyk.
Z tych powodów sąd apelacyjny będzie musiał ponownie pochylić się nad sprawą i ocenić, w jakiej kwocie powinno być zasądzone zadośćuczynienie.
– Biorąc pod uwagę całokształt sprawy, należy wyraźnie powiedzieć, że zasądzone dotychczas zadośćuczynienie nie jest wystarczające. Z uwagi na rodzaj naruszenia dóbr osobistych i powody, które do tego doprowadziły, tak niska kwota nie może być zaakceptowana – stwierdził sędzia Dończyk, zamykając rozprawę.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 21 lutego 2020 r., sygn. akt I CSK 565/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia