Wbrew naciskom opozycji i środowiska prawniczego prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę zwaną przez niektórych kagańcową. Wejdzie ona w życie po upływie siedmiu dni. PiS liczy, że uspokoi ona sytuację w wymiarze sprawiedliwości i zapobiegnie podważaniu statusu sędziów wskazanych przez nową KRS.

Impulsem do przygotowania zmian była m.in. sprawa olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna, który starał się poznać nazwiska sędziów udzielających poparcia członkom Krajowej Rady Sądownictwa. Wczoraj decyzją Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego został za to zawieszony w czynnościach służbowych. Nie musi to jednak oznaczać, że dziś nie będzie brał udziału w orzekaniu. Sędzia, jak wynika z nieoficjalnych informacji, stoi na stanowisku, że wczorajszego rozstrzygnięcia ID SN nie można traktować jako orzeczenia. A to dlatego, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Sąd Najwyższy stwierdziły, że ta izba SN nie jest sądem. Na dziś zaplanowano w Sądzie Okręgowym w Olsztynie dwa posiedzenia z jego udziałem.

– Prezydent uznał, że zmiany wprowadzone ustawą są uzasadnione, konieczne i odpowiadają prawu. To zmiany, które pewne kwestie porządkują – podkreśla Paweł Mucha, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP. Podważaniu statusu sędziów wskazanych przez nową KRS mają zapobiec przepisy definiujące sędziego jako osobę, której powołanie wręczył prezydent, oraz inne – dyscyplinujące sędziów m.in. za podważanie statusu kolegów. Zdaniem sędziego Krystiana Markiewicza z Iustitii ustawa niewiele w tej kwestii zmieni. – Już teraz przecież sędziowie są nękani postępowaniami dyscyplinarnymi tylko dlatego, że chcą wykonać wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz uchwałę trzech połączonych izb SN – mówi.

Istotna część podpisanej właśnie ustawy to korekta przepisów o Sądzie Najwyższym. – Chodzi m.in. o umożliwienie realizacji zadań takich jak sprawny wybór I prezesa SN – podkreśla Paweł Mucha. PiS i prezydent bali się, że sędziowie wskazani przez obecną KRS zostaną wykluczeni z wyborów kandydatów na I prezesa SN. Teraz ma obowiązywać zasada, że kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN. Gdy nie będzie możliwe uzyskanie kworum potrzebnego do wyboru kandydata, to na ostatnim etapie wymagana będzie obecność zaledwie 32 sędziów SN. – Te zmiany pokazują jak na dłoni, jaki jest prawdziwy cel tej ustawy. Chodzi po prostu o przejęcie SN – kwituje sędzia Markiewicz.

Prezydent złożył podpis pod kontrowersyjną ustawą tuż po wyjeździe prezydenta Francji Emanuela Macrona i tuż przed zarządzeniem przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek wyborów głowy państwa. Może to sugerować, że chciał rozstrzygnąć tę kwestię zanim oficjalnie wystartuje kampania wyborcza. Politolog prof. Antoni Dudek twierdzi, że to wyborcza zagrywka. – Zdaniem PiS trzeba iść na bardzo ostre starcie z Unią, żeby przekonać do siebie elektorat Konfederacji. Chodzi o to, by w pierwszej turze nie poparli Bosaka, a Dudę. Myślę, że choć karkołomna, to strategia PiS jest taka, by wygrać w I turze – podkreśla.

Pozostaje pytanie o możliwą reakcję Komisji Europejskiej czy TSUE. – Nie widzimy podstaw do kwestionowania tej ustawy na gruncie prawa europejskiego – podkreśla Paweł Mucha. Ale już wcześniej ze strony Brukseli płynęły sygnały, że Komisja może skierować do TSUE skargę na tę ustawę. – Komisja analizuje ostateczny tekst przepisów noweli ustaw sądowych – poinformował wczoraj rzecznik KE Christian Wigand. – Jeśli zajdzie taka potrzeba, bez wahania podejmie odpowiednie działania – podkreślił.

Wczoraj pojawiły się także pogłoski, że TSUE może przyspieszyć decyzję w sprawie środków tymczasowych w obecnej skardze Komisji dotyczącej Izby Dyscyplinarnej. Decyzja może zapaść w ciągu kilkudziesięciu godzin.